Porada: użyj swojej
myszy aby tak zmienić rozmiar,
kształt i położenie niniejszej strony i okienka, że
zapewni ono jej najlepszą widzialność oraz najlepiej spełni
twoje preferencje przy jej czytaniu. Aby zmienić rozmiar i/lub
kształt tego okienka, "złap" je myszą za dowolną sciankę,
lub za prawy dolny róg, poczym rozciągnij je w wybranym
kierunku. Aby zaś zmienić jego położenie, złap je za
niebieski górny pasek i przenieś w nowe miejsce. Użyj
SCROLLBAR (suwak) na prawym boku aby przesuwać
nim czytany tekst.
Fakty utwierdzające naszą znajomość metod działania Boga
(Dwujęzycznie, po angielsku
i polsku )
Uaktualizowano:
25 kwietnia 2012
Kliknij "X" lub "No" jeśli np. plansza rzekomych błędów, lub reklama, usiłuje przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.
(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Niezależnie czy wiesz o tym czy też nie, metody działania Boga
definiują każdy szczegół twojego życia. Stąd w twoim żywotnym
interesie leży abyś poznał ustalenia "totaliztycznej nauki" czym
te metody są i jak one działają.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jaki jest cel tej strony:
Celem tej strony jest wyjaśnienie najmniej
ludziom znanych metod postępowania Boga,
np. wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje cierpienie",
"dlaczego niektórzy ludzie umierają już w
młodym wieku" - tj. kiedy NIE mieli jeszcze
okazji aby uczynić coś niewłaściwego, itd., itp.
Ustalenia "dlaczego" opisywane na niniejszej
stronie wypracowane zostały przez noworodzącą
się naukę zwaną "totaliztyczna nauka" (opisywaną
szerzej m.in. w punktach #F1.1 do #G2 tej strony).
Jak też owa nowa nauka ma w zwyczaju, każda
odpowiedź "dlaczego" udzielona na tej stronie
podparta została materiałem dowodowym który
dokumentuje jej poprawność.
Część #B:
Wprowadzenie do kluczowych pytań ludzi:
#B1.
Dlaczego warto jednak szukać odpowiedzi na pytania o zasadach postępowania Boga:
Motto tej strony:
"Jeśli naprawdę kocha się swego Boga i stwórcę,
wówczas chce się wiedzieć całą prawdę na Jego temat."
Najpopularniejszy argument ateistów przeciwko
Bogu stwierdza, że Bóg NIE istnieje, ponieważ
gdyby istniał na świecie NIE mogłoby być bólu
i cierpienia. Jednak wystarczy w myślach postawić
siebie samego w miejsce Boga i zastanowić się
jak zareagowalibyśmy wówczas na postępowanie
niektórych ze znanych nam ludzi, aby natychmiast
zrozumieć, że argument ten jest pusty. Dlatego
w punktach poniżej, oznaczonych #C1, #C2 i #D1
wyjaśnię na cały szereg sposobów, dlaczego
istnienie bólu i cierpienia faktycznie bardziej
potwierdza istnienie Boga, niż zaprzecza temu
istnieniu. Wszakże ból, cierpienie, śmierć,
itp., są w rękach absolutnie sprawiedliwego
Boga narzędziami pozwalającymi wymierzać
sprawiedliwość. Pierwszy z poniższych
punktów (oznaczony #C1) powtarza historyjkę
z uczuciowym wyjaśnieniem anonimowego
autora, którą ktoś mi przysłał w jednym z owych
"łańcuchowych emailów", jakie w dzisiejszych
czasach krążą po całym świecie. Natomiast
pozostałe punkty #C2 i #D1 wynikają z ustaleń
filozofii totalizmu oraz z
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Oto więc najpierw pierwszy punkt #C1 zawierający
jedno z najlepszych popularnych wyjaśnień dlaczego
Bóg toleruje istnienie cierpienia, na jakie dotychczas
się natknąłem:
Część #C:
Wyjaśnienia "Dlaczego więc Bóg toleruje ból i cierpienie?":
#C1.
Historyjka która emocjonalnie wyjaśnia dlaczego
Bóg istnieje, na przekór istnienia również bólu i cierpienia -
cyrkulowana w jednym z owych "łańcuchowych emailów":
Mężczyzna poszedł do fryzjera aby obciąć sobie włosy i przystrzyc brodę.
Kiedy fryzjer rozpoczął pracę, ucięli sobie pogawędkę.
Rozmawiali o wielu sprawach na różne tematy. Kiedy w końcu
przeszli do tematu Boga, fryzjer powiedział: "Ja nie wierzę że Bóg istnieje."
"Dlaczego tak twierdzisz?" zapytał klient.
"Ano, wystarczy aby wyjść na ulicę aby
uświadomić sobie że Bóg nie istnieje. Powiedz mi,
gdyby Bóg istniał, to czy byłoby tyle chorych ludzi?
Czy byłoby tyle niechcianych dzieci? Gdyby Bóg
naprawdę istniał, nie byłoby ani cierpienia ani bólu.
Ja nie mogę sobie wyobrazić kochającego Boga
który by pozwolił na wszystkie takie rzeczy."
Klient myślał przez chwilkę, jednak nie
odpowiedział ponieważ nie chciał rozpocząć sprzeczki.
Fryzjer skończył swoją pracę i klient opuścił jego gabinet.
Kiedy wyszedł od fryzjera, zobaczył żebraka na ulicy
z długimi, pozlepianymi, brudnymi włosami i rozmierzchwioną
brodą. Żebrak wyglądał brudno i niezadbanie. Klient zawrócił
z powrotem do gabinetu fryzjera i powiedział: "Wiesz co?
Fryzjerzy nie istnieją." "Jak ty możesz tak twierdzić? zapytał
zaskoczony fryzjer. "Ja istnieję tutaj i ja jestem fryzjerem. A
na dodatek ja właśnie przystrzygłem ci włosy i brodę." "Nie!"
wyrecytował klient. "Fryzjerzy nie istnieją ponieważ gdyby
istnieli wówczas nie byłoby ludzi z brudnymi długimi włosami
i z rozwichrzonymi brodami - takich jak ten żebrak na chodniku."
"Aaa, niemniej fryzjerzy ciągle istnieją! Tak się dzieje
ponieważ owi brudni ludzie nie przychodzą do nas się ostrzyc."
"No właśnie" potwierdził klient. "O to chodzi. Bóg również istnieje!
Cierpienie i ból się zdarzają kiedy ludzie nie zwracają się do Niego
i nie proszą Go o pomoc. To dlatego istnieje tak dużo cierpienia
i bólu na świecie."
(anonimowy autor)
#C2.
Naukowe wyjaśnienie "dlaczego Bóg
stworzył ból i cierpienia" wynikające z ustaleń
filozofii totalizmu:
Wyjaśnienie uczuciowe zaprezentowane powyżej
w punkcie #C1 uzmysławia w illustratywny (chociaż
wysoce uproszczony) sposób jeden z powodów dla
których Bóg zesyła na ludzi nie tylko ból i cierpienie,
ale także kataklizmy, nieszczęścia, choroby, itp. Z
kolei bardziej naukowe wyjaśnienie dla tych powodów,
bazujące na badaniach i podparte już sporym materiałem
dowodowym, stwierdza że wszystkie owe nieprzyjemne
dla ludzi zdarzenia, są serwowane wyłącznie osobom
i społecznościom które praktykują wysoce niemoralną
filozofię pasożytnictwa.
Pełne naukowe wyjaśnienie tych powodów wynika z
ustaleń teorii wszystkiego zwanej
Koncept Dipolarnej Grawitacji
oraz z
filozofii totalizmu.
To pełne wyjaśnienie zostało już zaprezentowane i podparte
szerokim materiałem dowodowym aż na kilku odrębnych
totaliztycznych stronach, np. patrz strony o nazwach
day26_pl.htm i
seismograph_pl.htm.
Odnotuj że powyższa historyjka z #C1, dla uproszczenia
sugeruje iż aby unikać w swoim życiu cierpienia
i bólu trzeba zwracać się do Boga. Tymczasem
badania udokumentowane na w/w stronach
day26_pl.htm i
seismograph_pl.htm
ujawniają, że w rzeczywistości dla uniknięcia
cierpień i bólu nie wystarczy np. być religijnym
i modlić się do
Boga,
a trzeba swoje życie prowadzić dokładnie w
zgodzie z wymaganiami Boga. (Znaczy, trzeba
żyć pedantycznie moralnie - tak jak starożytnym
językiem nam to nakazuje
Biblia,
zaś nowoczesnymi uzasadnieniami nam to wyjaśnia
filozofia totalizmu.)
Jak bowiem jednoznacznie ujawniają to badania
opisane na w/w stronach, Bóg bezwzględnie
karze każdą osobę i każdą społeczność która
ulega pokusom niemoralnej
filozofii pasożytnictwa -
nawet jeśli jest ona wysoce religijna i nieustannie
modli się do Boga. Jednocześnie - jak udokumentowano
to w punkcie #I3 totaliztycznej strony o nazwie
seismograph_pl.htm,
nawet ateiści są nagradzani przez Boga - jeśli tylko
swoje życie prowadzą oni moralnie, czyli zgodnie ze wskazaniami
Biblii lub
filozofii totalizmu.
Z kolei już udokumentowane w owym punkcie #I3 strony o nazwie
seismograph_pl.htm
sprawdzenia moralnego życia dowodzą, że zgrupowania
liczące co najmniej 10 ludzi (tj. tzw. "10 sprawiedliwych")
żyjących wysoce moralnie w zgodzie ze stwierdzeniami albo
Biblii
albo też
filozofii totalizmu,
powstrzymują nadejście dowolnego kataklizmu,
a nawet nadejście tylko złej pogody, na obszar
na którym owych "10 sprawiedliwych" mieszka.
Część #D:
Najmniej zrozumiałe przez ludzi zasady postępowania Boga wynikają z faktu że
"Bóg zna przyszłość" a stąd wie co każdy z nas uczyni zanim faktycznie to uczyni:
#D1.
W przeciwieństwie do ludzi, "Bóg zna przyszłość",
a stąd to co Bóg czyni dzisiaj zawsze m.in. wynika
tez z tego co będzie miało miejsce w dalekiej przyszłości:
Chociaż poprzednie rozważania wyjaśniają dlaczego
dorosłych ludzi dotyka ból, cierpienia, choroby, śmierć,
itp., wcale NIE wyjaśniają one dlaczego to samo przytrafia
się czasami bardzo młodym dzieciom, które niekiedy
cierpią a nawet wręcz umierają ciągle w wieku niemowlęcym.
Takie bardzo młode osoby NIE wiedzą przecież jeszcze
o istnieniu Boga, nie umieją się modlić, nie uczyniły jeszcze
nic za co Bóg mógłby je ukarać ponieważ uniemożliwia to
realizcję boskich planów, ani NIE potrafią nawet odróżnić
niemoralnego od moralnego. Wyjaśnijmy więc sobie teraz
dlaczego nawet takie małe dzieci dotyka ból, cierpienie,
choroby, śmierć, itp.
W drodze ludzi przez życie wszystkie zdarzenia mają
wyłącznie chronologiczny przebieg. Ponadto ludzie nie
mają wglądu do przyszłości. Z tego powodu kiedy np.
ktoś się rodzi, lub kiedy ciągle jest dzieckiem, wówczas
ludziom wogóle NIE jest wiadomym czym ten ktoś się
stanie i co uczyni gdy zostanie już dorosłym człowiekiem.
Tymczasem
Bóg
jest w zupełnie innej sytuacji. Bóg stworzył
bowiem świat w taki sposób że czas ma softwarowy
charakter - co najlepiej wyjaśnia strona o nazwie
immortality_pl.htm.
Mianowicie czas jest faktycznie tzw. "kontrolą wykonawczą"
w ludzkich tzw. "programach życia i losu". Sami zaś ludzie,
podobnie jak programy komputerowe które właśnie się
realizują, nigdy NIE wiedzą co się zdarzy w czasie
przyszłym. Jednak Bóg jest w sytuacji "programisty"
mającego przed sobą cały taki program, a stąd dokładnie
widzącego co się zdarzy zarówno teraz jak i w dalekiej
przyszłości. Jeśli więc Bóg widzi że któryś z ludzi uczyni
w przyszłości coś co drastycznie będzie przeszkadzało
Bogu w zrealizowaniu jego boskich planów, wówczas
Bóg zakańcza życie danej osoby na długo przed tym
zanim osoba ta zrealizuje swoją torpedującą boskie
plany przyszłość, albo też czyni tą osobę kaleką - tak
aby osoba ta NIE była w stanie zrealizować tego co miało
nastąpić w dalszej części jej życia. (Oczywiście, z powodu
konieczności przestrzegania tzw. "kanonu niejednoznaczności"
opisanego na stronie o nazwie
will_pl.htm,
Bóg zmuszony jest tak zakamuflować swoje wszelkie
działania aby wyglądały one na przypadek, wypadek,
działanie sił natury, itp.) To właśnie z tego
powodu niektórzy ludzie umierają młodo, lub
zostają kalekami jeszcze w młodym wieku.
Jak wiemy, na wszystko co jest faktem istnieje odpowiedni
materiał dowodowy jaki to potwierdza. Przykładowo, bardzo
proste doświadczenie opisane w punktach #D1 i #D2 oddzielnej
strony o nazwie
immortality_pl.htm
jest w stanie udowodnić każdemu o wystarczająco otwartym
umyśle, że czas faktycznie jest programem realizowanym
skokowo (tak jak dzisiejsze programy komputerowe) a nie
rodzajem ciągłej rzeki która przepływa wokół nas - za jaką to
rzekę uznają czas dzisiejsi płatni naukowcy. Na podobnej
zasadzie daje się również znaleźć najróżniejszy materiał
dowodowy który dokumentuje, że Bóg traktuje ludzi już w
młodości najróżniejszymi zdarzeniami które faktycznie
są wysoce sprawiedliwym odzwierciedleniem tego co owi
ludzie uczynią dopiero w dorosłym wieku. Jednym z
przykładów tego materiału dowodowego jest doświadczana
przez wielu reguła życiowa, że to co spotyka ludzi w młodości
jest faktycznie kształtowane tym co czynią oni dopiero w wieku
dorosłym. Oczywiście, nie każda osoba ma intelekt
zdolny do zrozumienia iż to co czynią już jako dorośli,
faktycznie zadecyduje o tym co spotkało ich jako dzieci
lub jako nastolatkowie. Wszakże ludzie myślą w kategoriach
chronologicznych. Wszystko więc co jest czasowo wcześniejsze
uważają oni za przyczynę, zaś wszystko co następuje
potem uważają oni za skutek. Tymczasem Bóg widzi
wszystkie czasy naraz, stąd wszystko co ludzie
czynią w dowolnym czasie i co wnosi istotne konsekwencje
dla innych ludzi, dla Boga staje się to przyczyną,
zaś skutek reprezentujący reakcję Boga na tą przyczynę
Bóg realizuje w momencie czasowym który z boskiej perspektywy
jest najodpowiedniejszym - często na długo wcześniej zanim
upływ ludzkiego czasu dotrze do przyczyny owej reakcji Boga.
#D2.
Wyjaśnienie "dlaczego Bóg toleruje śmierć i kalectwo młodzieży",
które wynika z ustalenia że "Bóg zna przyszłość" osiągniętego przez
teorię wszystkiego zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji:
Fakt iż "Bóg nie tylko zna przyszłość,
ale także iż w każdym działaniu jakie podejmuje
Bóg uwzględnia to co ma nastąpić dopiero
w dalekiej przyszłości" dla wielu osób
wcale NIE jest ani wiadomy, ani też oczywisty.
To z tego powodu owe osoby NIE są w stanie
zrozumieć owej możliwości Boga, że "skutki"
czyichś działań serwowane mogą być w czasie
wcześniejszym od "przyczyn" - np. choroba
czy kalectwo mogą być zaserwowane komuś
już w młodości, za to co ów ktoś popełni dopiero
w swoim wieku dorosłym. Niemniej, nawet
tacy ludzie NIE znający lub NIE akceptujący
znajomości przyszłości przez Boga, też odczuwają
w swoim życiu rodzaj jakby "nadzoru" czy czyjejś
"opieki". Znaczy, odnotowują oni, że np. ich życie
w młodym wieku było jakby tak celowo przez
kogoś sterowane, że w ich dorosłym wieku
mogło dla nich nastąpić to co nastąpiło.
Tymczasem w rzeczywistości sytuacja jest
zupełnie odwrotna. W rzeczywistości Bóg
najpierw sprawdza co dana osoba uczyni
w przeciągu całego swojego życia, a dopiero
potem tak kieruje jej życiem, aby owo czynienie
zgadzało się możliwie najlepiej z intencjami
i z planami Boga. To jest przyczyną dla której
my wszyscy powinniśmy bardzo zważać,
czy to co czynimy jako ludzie dorośli, jest
faktycznie zgodne z zaleceniami Boga, bowiem
to co czynimy w dorosłym wieku zadecyduje
o tym co nas spotkało w młodości. Innymi
słowy, jeśli już w młodym wieku spotyka kogoś
kalectwo, choroba, cierpienie, lub nawet śmierć,
faktycznie to oznacza, że w wieku dorosłym ów
ktoś zdecydował się uczynić coś co drastycznie
przeszkadzałoby w zrealizowaniu planów i intencji
Boga.
#D3.
Material dowodowy który potwierdza, że "Bóg toleruje śmierć i kalectwo
młodzieży" ponieważ "zna przyszłość" i wie co dane osoby uczynią po
osiągnięciu wieku dorosłego:
Najbardziej jednoznacznym potwierdzeniem
szokującego faktu, że "czyjeś kalectwo
lub śmierć w młodym wieku z danego przebiegu
czasu, wynika z tego co w poprzednich przebiegach
czasu dana osoba uczyniła już po osiągnięciu
wieku dorosłego", jest informacja z
Biblii
dyskutowana w punkcie #B4.1 strony o nazwie
immortality_pl.htm.
Informacja ta potwierdza bowiem, że każdy
człowiek aż kilkakrotnie w okresie swego życia
jest cofany w czasie do tyłu przez Boga - tak
aby każdy następny przebieg jego życia mógł
być coraz lepiej dostosowywany do celów
które Bóg zamierza osiągnąć dzięki życiu
tegoż człowieka. Oczywistym więc wnioskiem
który wynika bezpośrednio z owej informacji,
jest że jeśli dana osoba w kolejnych cofnięciach
jej czasu uparcie działa przeciwko intencjom
Boga, wówczas Bóg w końcu zesyła na nią albo
kalectwo albo nawet śmierć - które uniemożliwiają
jej dalsze działanie przeciwko intencjom Boga.
Warto tutaj też dodać, że fakt iż każdy z nas
aż kilkakrotnie w okresie życia jest cofany do
tyłu w czasie przez Boga, jest potwierdzany
przez całą masę zjawisk jakie doświadczamy
(chociaż zwykle potem natychmiast je ignorujemy
i zapominamy), takich jak "deja vu", czy też jak
te opisywane w punktach #D1 i #D2 oraz w podpisach
pod "Fot. #D1" i "Fot. #D2" ze strony o nazwie
newzealand_pl.htm,
a także w punktach #D6 do #D6.1 ze strony o nazwie
timevehicle_pl.htm.
Jednym z dowodów na potwierdzenie uprzedniego
wyjaśnienia, że "Bóg sprowadza kalectwo lub
nawet śmierć na młodzież, ponieważ NIE jest w
stanie odwieść owych ludzi od sabotażowania
zamierzeń Boga po tym jak osiągną oni wiek
dorosły" są cechy osób które umierają
w młodym wieku. Ja osobiście znałem sporą
liczbę takich osób które umarły w relatywnie
młodym wieku. Wszakże w młodości miałem
wielu przyjaciół, dobrych znajomych, kolegów
ze szkół i uczelni, itp. Późniejsze losy i przedwczesna
śmierć niektórych z nich "obiły mi się potem
o uszy". Jak też się okazało, wszystkie te osoby
umierające w młodym wieku miały sporo cech
wspólnych. Przykładowo, (1) wszyscy
oni byli bardzo lubiani przez swoich rówieśników
i kolegów. Stanowili też doskonały materiał na
przywódców, zdolnych wpływać w wieku dorosłym
na losy wielu ludzi. Z kolei ich rodzice NIE mogli
się wprost nachwalić jak wspaniałymi dziećmi oni
byli. To ich bycie powszechnie lubianymi zapewne
wynikało z faktu, że (2) większość z
nich: pochodziła z domów w których typowo
matki były "głowami domu" (patrz następstwa tego
faktu wynikające z treści punktu #B2 strony o nazwie
antichrist_pl.htm),
miała relatywnie zamożnych rodziców, często była
"jedynakami", oraz wyrastała w atmosferze dobrobytu
i ekstremalnie wysokiej miłości rodziców (często będąc
wręcz "rozpieszczana" przez rodziców, szczególnie
przez swe matki) - co powodowało brak dla nich
obowiązków, brak struktury i konsystencji w ich
codziennym życiu, brak wymagań które by hartowały
ich charaktery, a także możność koncentrowania
całego swego wysiłku życiowego głównie na
"byciu lubianym". Takie zaś warunki ich wyrastania -
zgodnie z wyjaśnieniem z punktu #A3 strony o nazwie
god_proof_pl.htm,
powodowały że w wieku dorosłym mieli oni wysoką
szansę "zejścia na psy". Ponadto powodowały one
również, że wszyscy oni wyrabiali w sobie dosyć
brzemienną w konsekwencje cechę, jakiej istnienie
potwierdzało ich codzienne postępowanie, mianowicie
że (3) niemal we wszystkim co czynili postępowali
tak jakby nigdy NIE słuchali podszeptów swego
sumienia. Ta zaś ich "głuchota na podszepty sumienia"
i spowodowane nią niezwracanie uwagi na kierunek
w jakim za pośrednictwem tego sumienia Bóg nakazywał
im podążać w ich życiu, najprawdopodobniej były
potem bezpośrednim powodem dla którego Bóg
w końcu "dawał z nimi za wygraną" i albo pozwalał
aby ich życie się kończyło, albo też w jakiś inny
zdecydowany sposób powstrzymywał takich głuchych
na głos sumienia młodych ludzi przed wywieraniem
po dorośnięciu zbyt znaczącego wpływu na swoich
współziomków. (Odnotuj, że i dla omawianego tu tematu
przedwczesnego umierania niemal każdego intelektu
który stał się głuchy na głos swego sumienia, jak
zwykle "totaliztyczna nauka" też udziela odpowiedzi
na typowe pytania w rodzaju "dlaczego", "jak", "jaki
materiał to potwierdza", "jak należy się bronić przed
doświadczeniem takiego losu", itp. Odpowiedzi te zaprezentowane
zostały w punktach #G1 do #G3 odrębnej strony o nazwie
will_pl.htm.)
W tym miejscu warto też odnotować, że ta sama
zasada przedwczesnego umierania niemal
każdego intelektu który stał się głuchy na głos
swego sumienia, jest prawdopodobnie przyczyną
dla której np. w Nowej Zelandii przypadkowe
śmierci, samobójstwa i choroby umysłowe
młodzieży osiągnęły już wprost epidemiczne
proporcje. Nabywanie przez młodzież
zwyczaju zagłuszania swego sumienia jest
bowiem logiczną konsekwencją panujących tam
praw opisanych m.in. w punkcie #B5.1 strony
will_pl.htm -
które to prawa wtrącają rodziców do więzień jeśli
usiłują oni sprawiedliwie dyscyplinować swoje dzieci.
Co gorsze, zamiast problem samobójstw młodzieży
otwarcie tam dyskutować, oraz zamiast uświadamiać
społeczeństwu związek przyczynowo-skutkowy
jaki istnieje pomiędzy brakiem sprawiedliwego
dyscyplinowania dzieci i młodzieży rózgami, a ich
głuchotą na głos sumienia, problem ten otacza tam
się tajemnicą i oficjalną cenzurą. (Proszę odnotować,
że mechanizm związku przyczynowo-skutkowego
pomiędzy brakiem sprawiedliwego dyscyplinowania
dzieci i młodzieży rózgą, a późniejszą głuchotą
młodzieży na głos sumienia - jaka to głuchota z kolei
jest powodem przedwczesnego umierania młodzieży,
wyjaśniony został w punkcie #G1 strony o nazwie
will_pl.htm.)
Ciekawe, czy owa tajemnica i oficjalna cenzura
otaczająca epidemię samobójstw i śmierci młodzieży
została wprowadzona w Nowej Zelandii aby zatajać
przed społeczeństwem katastroficzne następstwa
owych anty-rodzicielskich praw, które surowo karzą
rodziców jacy usiłują sprawiedliwie dyscyplinować
swoje dzieci, a także aby zakamuflować niekompetencję
dzisiejszych "ateistycznych naukowców
ortodoksyjnych" którzy starają się korygować
Boga poprzez zakazywanie używania rózg w celu
sprawiedliwego dyscyplinowania dzieci i młodzieży?
Jednak nawet tajemnica i cenzura NIE jest w stanie
zatrzymać stopniowego ujawniania się prawdy -
która to prawda zwolna zaczyna się klarować jeśli
ktoś przeczyta NIE jeden, a cały szereg artykułów
na ten temat. Przykładowo, jeśli przeczyta sobie
następujące artykuły: [1#D3] "Female youth
suicides highest in decade" (tj. "samobójstwa młodych
dziewcząt najwyższe w tym dziesięcioleciu") ze strony A9 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie z wtorku (Tuesday), December 21, 2010;
artykuł [2#D3]
"String of suicides sparks law plea" (tj. "nasilenie
samobójstw indukuje wysiłki zmiany prawa") ze
strony A1 nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie z soboty (Saturday), May 21, 2011;
artykuł [3#D3] "We can't bury our
heads in the sand" (tj. "nie możemy chować
naszych głów w piasku") ze strony A1 gazety
The Dominion Post,
wydanie ze środy (Wednesday), May 25, 2011;
artykuł [4#D3] "Suicide victims' families
want details made public" (tj. "rodziny ofiar samobójstw
chcą aby szczegóły zaczęto ujawniać społeczeństwu"),
ze strony A13, oraz artykuł [5#D3] "Its a
delusion to think that banning discusion saves lives"
(tj. "jest urojeniem myślenie że zakaz dyskutowania
samobójstw zmniejszy ich liczbę") ze strony A26 gazety
The Dominion Post,
wydanie z soboty (Saturday), May 28, 2011;
artykuł [6#D3] "Disadvantaged NZ youth bottom of
OECD league" (tj. "nieuprzywilejowana młodzież Nowej
Zelandii na dnie ligi OECD") ze strony A5 gazety o nazwie
The New Zealand Herald,
wydanie z wtorku (Tuesday), July 19, 2011;
artykuł [7#D3] "Teen suicide pact
fear" (tj. "obawy o pakcie samobójstwia nastolatków")
ze strony A1 nowozelandzkiej gazety o nazwie
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), September 5,
2011; artykuł [8#D3] "Govt to spend
$62m on youth mental health" (tj. "rząd wyda 62
miliony dolarów na zdrowie psychiczne młodzieży")
ze strony A4 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie z czwartku (Thursday), April 5, 2012;
czy artykuł [9#D3] "Mental illness
on rise in children" (tj. "zwiększenie chorób
umysłowych u dzieci"), ze strony A1 gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), March 26,
2012.
Wysoce wymownym materiałem dowodowym
który potwierdza wyjaśniane tutaj powody dla
jakich dzieci i młodzież też są dotykane bólem,
cierpieniami, chorobami, śmiercią, itp., są
środowiska i moralna atmosfera
w których owe nieszczęścia dzieci i młodzieży
się przydarzają. Jeśli bowiem przeanalizować
owe środowiska i atmosferę moralną, wówczas
się odkrywa, że najwięcej nieszczęść spotyka
młodzież która rodzi się w środowiku o jakim
doskonale jest już wiadomym że generuje ono
wysoce niemoralnych ludzi prowadzących życie
zaprzeczające nakazom Boga. Przykładowo,
najwięcej cierpiących dzieci znajduje się w Afryce
oraz w krajach które są znane z praktykowania wysoce niemoralnej
filozofii pasożytnictwa
(np. w Pakistanie, Indonezji, Filipinach, Nowej Gwinei, Samoa, itp.).
Jednocześnie jest nam też wiadomym, że w tej samej Afryce
i krajach praktykujących ową niemoralną filozofię, najwięcej
dzieci wyrasta później na politycznych tyranów, terrorystów,
piratów, gwałcicieli, gnębicieli, itp. Podobnie sprawa ma się
z dziećmi rodzącymi się w rodzinach pijaków, nałogowców,
zboczeńców, itd., a także w rodzinach ludzi wysoce bogatych -
którzy NIE stosują w życiu zalecanej w Biblii zasady, że
"dzieci trzeba wychowywać tak jak hartuje się stal" - po więcej
szczegółów patrz wyjaśnienia z punktu #B5.1 strony o nazwie
will_pl.htm
oraz z punktu #A3 strony o nazwie
god_proof_pl.htm.
Istnieją też przykłady innego materiału dowodowego,
które zdają się potwierdzać tezę że to co spotyka
młodych ludzi faktycznie jest podyktowane tym co
ludzie ci uczynią (lub uczyniliby - gdyby dożyli) w
swoim wieku dorosłym. Losy niektórych znanych
mi ludzi kalekich zdają się implikować że są one
właśnie przykładami podpierającymi tą tezę.
Wszakże jeśli pozna się dokładnie całe losy
jakiejś osoby z kalectwem i przeanalizuje te losy
pod opisywanym tutaj kątem, wówczas zwykle
się okazuje że odkrywamy w tych losach coś, co
albo nieświadomie, albo też z pełną premedytacją,
popełnili oni w wieku dorosłym, a co drastycznie
wybiega przeciwko nakazom Boga
(tj. co wybiega przeciwko nakazom które dawnym
językiem opisywane były w
Biblii,
zaś w nowoczesny sposób opisuje
filozofia totalizmu).
Ponieważ jednak typowo NIE znamy całych losów wszystkich
ludzi kalekich, nie jesteśmy w stanie zadecydować czy losy
tych których znamy są wyjątkiem czy też powtarzalną regułą.
Ja przykładowo natknąłem się w życiu na kaleki które popełniły
samobójstwo, dawały jakiś wysoce niemoralny przykład innym
ludziom (np. zostały nałogowymi pijakami), publicznie bluźniły
przeciwko Bogu, itp. Oczywiście, jeśli chronologicznie
rozpatrywać losy takich ludzi, wówczas można twierdzić, że
to co oni popełnili wyniknęło z tego że są kalekami. Faktycznie
jednak jeśli spojrzy się na nich bezczasowo, tak jak na ludzi
patrzy Bóg, wówczas to że zostali kalekami w młodym wieku
może też być następstwem czy skutkiem tego co popełnili
w wieku dorosłym. Ciekawe, czy gdyby czytelnik rozważył np.
treść i wymowę książki opisywanej w artykule [10#D3]
"Hawking: discoveries leave no place for God" (tj. "Hawking:
odkrycia nie pozostawiają już miesca na Boga"),
ze strony B1 nowozelandzkiej gazety o nazwie
The Dominion Post,
wydanie z piątku (Friday), September 3, 2010, to czy uznałby treść
tej książki za przykład podpierający powyżej wyjaśnianą tezę?
Zupełnie innym rodzajem dowodu na fakt, że Bóg
widzi wszystkie czasy naraz, a stąd że moment
kiedy Bóg zaserwuje komuś skutek jest
czasowo niezależny od momentu kiedy pojawi się
przyczyna, jest boska reguła, że tym
którzy wierzą w coś aż tak silnie że są gotowi działać
na tym wierzeniu, Bóg zawsze dostarcza materiał
dowodowy na poparcie tegoż wierzenia. (Reguła
ta jest skrótowo wyjaśniona w punkcie #E1 poniżej,
zaś została opisana i wyjaśniona szerzej w punkcie
#F1 odmiennej strony o nazwie
rok.htm,
a także w podrozdziale A16 z tomu 1 najnowszej
monografii [1/5].)
Jak bowiem się okazuje, ów materiał dowodowy często jest im
dostarczany już po tym kiedy zaczęli oni w coś silnie wierzyć
i po tym kiedy aktywnie zadziałali bazując na swoim wierzeniu.
(Np. wielu ludzi najpierw zaczyna silnie wierzyć w demony,
duchy, UFO, Yeti, potwory, itp., a dopiero potem Bóg czyni
że osoby te natykają się na to w co juz od dawna silnie wierzą.)
Tymczasem ludzka zasada przyczyny i skutku bazująca na
chronologii upływu czasu, musiałaby powodować, że najpierw
oni zobaczą dowody na coś, a dopiero potem zaczynają silnie
w to wierzyć.
Część #E:
Dalsze istotne metody postępowania Boga wobec ludzi:
#E1.
Zasada postępowania Boga stwierdzająca, że "bez względu jak dalekie od
prawdy by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy mu
materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność tych jego wierzeń":
Kolejną zasadą którą mądry Bóg się kieruje
w swoim postępowaniu z ludźmi, to że "jeśli
ktoś wierzy w coś na tyle silnie, że jest gotów
podejmować działania bazujące na owym
wierzeniu, wówczas należy mu dostarczyć
dowodów iż wierzenie to jest poprawne, nawet
jeśli faktycznie całkowicie mija się ono z
rzeczywistością". Zasada ta ma na celu
zainspirowanie ludzi do poszukiwań twórczych,
do wymiany i ścierania poglądów, do poszukiwania
prawdy, a w sumie do spełniania głównego celu
w jakim Bóg stworzył człowieka a jakim jest
"powiększanie wiedzy". To dzięki konsekwentnemu
wdrażaniu w życie owej zasady, osoby które np.
silnie wierzą w duchy, faktycznie widują duchy,
osoby które wierzą w UFO, demony, czy
potwory, faktycznie widzą UFO, demony
czy potwory, osoby które wierzą we wskazania
wahadełek lub róźdżek radiestezyjnych,
faktycznie otrzymują poprawną informację
z owych wskazań wahadełek lub róźdżek
radiestezyjnych, dla osób które silnie wierzą
w sny lub w jakieś przesądy, ich sny lub przesądy
faktycznie się sprawdzają, cała nauka ludzka
która silnie wierzy w byłe istnienie dinozaurów
na Ziemi, bez przerwy dokopuje się "kości takich
dinozaurów", itd., itp. Z powodu istnienia
i działania opisywanej tu zasady Boga,
można śmiało stwierdzić, że metody
postępowania Boga wobec ludzi są takie,
że to w co ludzie silnie wierzą ukształtowuje
rzeczywistość w której ludzie ci żyją.
Opisywana tu zasada postępowania Boga wobec
ludzi jest dyskutowana dosyć szeroko na szeregu
stron internetowych i publikacji autora. Dlatego
jeśli ktoś zechce ją przestudiować szerzej,
powinien także zaglądnąć i do punktu #A2.2 strony
totalizm_pl.htm,
do punktu #F1 strony o nazwie
rok.htm,
czy do podrozdziału A16 z tomu 1
monografii [1/5].
Z kolei owo wysoce błędne wierzenie
całej dzisiejszej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej",
że "istnienie kości dinozaurów jest dowodem iż
dinozaury faktycznie żyły kiedyś na Ziemi",
omawiane jest również w treści m.in. punktów
#F2 i #H2 poniżej na tej stronie, a także w
punkcie #D3 ze strony o nazwie
stawczyk.htm,
punktach #C1 do #C4 strony o nazwie
prawda.htm,
punkcie #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
na niemal całej stronie
evolution_pl.htm,
oraz w kilku jeszcze innych publikacjach totalizmu.
Jest ono wszakże jednym z kluczowych przykładów
który ilustruje różnice pomiędzy ślepą "pewnością"
starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" oraz
analitycznym "dedukowaniem" nowej "nauki totaliztycznej".
#E2.
Skoro Bóg realizuję zasadę aby "bez względu jak dalekie od prawdy
by nie było to w co ktoś usilnie wierzy, Bóg ciągle dostarczy temu
komuś materiału dowodowego jaki potwierdzi poprawność owych wierzeń",
to jak możemy odróżnić faktyczne istnienia od inspirujących "fabrykacji Boga":
Opisywana powyżej zasada Boga, aby zawsze
"fabrykować" materiał dowodowy który potwierdza
silne wierzenia każdego człowieka, powoduje
że rzeczywistość jaka nas otacza jest zapełniona
sporą liczbą manifestacji, które wcale NIE istnieją
trwale i fizycznie - tak jak trwale i fyzycznie istniejemy
np. my ludzie. Problem więc naukowy i filozoficzny
jaki wyłania się z istnienia owych "fabrykacji Boga",
to "jak odróżnić czy coś istnieje trwale i fizycznie,
czy też jest to tylko jedną z owych tymczasowych
'fabrykacji Boga' ". Jak się okazuje,
filozofia totalizmu
wskazuje nam metodę takiego odróżniania. Metoda
ta stwierdza, że to co istnieje trwale i fizycznie
daje się wykryć i potwierdzić obiektywnie z każdego
możliwego podejścia do badań. Innymi słowy,
tak jak istnienie nas ludzi, a także istnienie planety
Ziemia, Słońca. Księżyca, pierwiastków chemicznych,
wody, drzew, zbóż, itp., daje się potwierdzić na wszelkie
możliwe sposoby, oraz przy każdym podejściu do badań
(szczególnie zaś przy podejściu "a priori" i równocześnie
przy podejściu "a posteriori"), wszystko co jest możliwe
do wykrycia i potwierdzenia wszelkimi takimi sposobami,
także "istnieje trwale i fizycznie". Natomiast to co daje
się wykryć i potwierdzić jedynie subiektywnie na jeden
z kilku możliwych sposobów, natomiast pozostaje
"niewykrywalne" przy innych podejściach do badań,
jest tylko "tymczasową fabrykacją (symulacją) Boga".
Zgodnie z powyższą definicją, fabrykacjami Boga
są np. wehikuly UFO i UFOnauci, a także Yeti,
Nessie, duchy, demony, fata morgana, oraz
cały szereg innych tymczasowych manifestacji.
Daje się je bowiem potwierdzić tylko przy "a priori"
podejściu do badań. Na podobnej zasadzie
"fabrykacjami Boga" okazują się też być przykładowo
"dinozaury", "wielki bang", "czarne dziury", oraz
caly szreg innych form i obiektów potwierdzalnych
jedynie subiektywnie przez dotychczasową
"ateistyczną naukę ziemską" i jedynie przy
"a posteriori" podejściu do badań.
#E3.
Zasada postępowania Boga stwierdzająca, że "wszystko co moralne
i korzystne dla ludzi musi być zapracowywane znaczącym wkładem
ludzkiego wysiłku i pracy, zaś wszystko co niemoralne i niekorzystne
dla ludzi może narzucać się samo i przychodzić bez żadnego wysiłku":
W świecie bez Boga, pracochłonność
"czynienia dobra" oraz "czynienia zła"
byłaby zależna tylko od przypadku i NIE
dałoby się w niej odnotować żadnej regularności.
Natomniast w świecie stworzonym i rządzonym
przez Boga "czynienie dobra" musi przychodzić
ludziom z dużym wysiłkiem i trudnością, zaś
"czynienie zła" może być łatwe i przyjemne.
Wszakże Bóg chce wychować sobie
dusze
na których może On polegać iż NIE zrażą się żadnymi
trudnościami i przeciwieństwami w swej woli
nieustannego czynienia dobra. Ponadto,
Bóg musiał też zadbać aby "NIE czynienie niczego
NIE okazało się przypadkiem 'najmoralniejszym
postępowaniem' ludzi" (wszakże sprawiedliwość
wymaga że w świecie rządzonym przez Boga
"leżenie do góry brzuchem" i "nieczynienie
niczego" musi być znacznie mniej moralne
niż trudzenie się pracą i wkładanie wysiłku
w osiąganie jakichś celów). Z tych powodów
Bóg ustanowił rodzaj niewidzialnego dla ludzkich
oczu tzw. "pola moralnego" którego działanie
jest podobne do działania pola grawitacyjnego.
Owo niewidzialne "pole moralne" powoduje,
że "czynienie wszystkiego co moralne jest pracochłonne
i trudne, bowiem wymaga to aby ludzie wspinali
się pod górę w tymże polu", zaś "czynienie
wszystkiego co niemoralne jest łatwe i przyjemne,
bowiem polega ono na ześlizgiwaniu się w dół
owego pola moralnego" - po więcej informacji
na ten temat patrz punkt #A2.1 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm.
Innymi słowy, zgodnie z omawianą tu zasadą,
"wszystko co moralne i dobre dla ludzi musi
być pracochłonne i trudne do osiągnięcia",
zaś "wszystko co niemoralne i niekorzystne
dla ludzi jest łatwe, przyjemne i narzuca się samo".
Poprzez takie właśnie działanie owego "pola
moralnego", tylko fakt że działanie to daje się
nam odnotować we wszystkim co tylko czynimy,
już sam w sobie jest też jednym z bardziej
przekonywujących
dowodów na istnienie Boga i na inteligentne zarządzanie światem przez Boga.
Omawiana tu zasada postępowania Boga
jest aż tak fundamentalna dla
filozofii totalizmu,
że z najróżniejszych punktów widzenia jest
ona też dyskutowana aż na całym szeregu
totaliztycznych stron internetowych - np.
patrz też punkt #H2 na stronie o nazwie
prawda.htm,
punkty #B1 i #C1 na stronie o nazwie
parasitism_pl.htm,
punkt ##G3.3 na stronie o nazwie
morals_pl.htm,
czy punkt #A3 na stronie o nazwie
god_proof_pl.htm.
Warto też odnotować, że omawiana tu zasada
"aby utrudniać wszystko co moralne i co dobre
dla ludzi zaś ułatwiać wszystko co niemoralne i
szkodliwe", wywiera również odnotowalny wpływ
na niniejszą stronę (i na inne strony które
upowszechniają prawdę i moralność). Przykładowo,
zgodnie z tą zasadą, Bóg dopomaga i ułatwia działanie
każdemu indywiduowi i każdemu decydentowi czy krajowi,
który podejmie niemoralną decyzję aby zasabotażować
jakoś lub utrudnić znalezienie i przeczytanie niniejszej
strony (a także innych podobnych stron informujących
o moralności, prawdzie, Bogu, duszy, nowej "nauce
totaliztycznej", itp.). W rezultacie, już na wielu serwerach
na które załadowane zostały totaliztyczne strony autora,
blokowane jest wyświetlanie najważniejszych z nich -
np. sprawdź na różnych serwerach wyświetlanie stron o nazwach
god_proof_pl.htm,
god_proof.htm,
god_istnieje.htm,
god_exists.htm,
god_pl.htm,
god.htm, czy nawet
jan_pajak_pl.htm i
jan_pajak.htm.
Część #F:
W jaki sposób oficjalne powołanie "totaliztycznej nauki"
dostarczy ludzkości dalsze, podobne do powyższych,
odpowiedzi na dotychczas nieodpowiadalne pytania o Bogu:
#F1.
Dlaczego ludzkość będzie karana błędami i szkodliwością
dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" aż do czasu uznania,
oficjalnego ustanowienia i publicznego sfinansowania noworodzącej się "nauki totaliztycznej":
Motto:
"Zwyrodniałość owoców jest dowodem zwyrodniałości drzewa które je zrodziło,
zwyrodniałość ludzkości jest dowodem zwyrodniałości jej nauki i edukacji."
Począwszy od 1985 roku, czyli od daty opracowania
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofii totalizmu,
na Ziemi istnieją praktycznie aż dwie zupełnie przeciwstawne
i konkurencyjne rodzaje nauki. Starsza z nich istnieje niemal od zarania
dziejów. Do dzisiejszych czasów stała się ona "oficjalną nauką
ludzkości" oraz dorobiła się już absolutnego "monopolu na
wiedzę i na edukację". Niektórzy nazywają ją "ateistyczną
nauką ortodoksyjną". W losach ludzkości spełnia ona
rolę "głowy węża". Wszakże podobnie jak w przypadku węża -
tam gdzie wejdzie jego głowa podąża także cała reszta ciała,
również i w przypadku ludzkości, tam gdzie owa oficjalna nauka
się skieruje, tam wkrótce znajduje siebie również i cała ludzkość.
Stąd owa "zwyrodniałość ludzkości" którą obecnie widzimy wokoło
siebie na każdym kroku, jest właśnie zasługą "zwyrodnień"
jakimi w międzyczasie obrosła owa pozbawiona "konkurencji"
oficjalna nauka ziemska.
Całkowicie odmienna nauka zrodziła się z owej opracowanej w
1985 roku teorii zwanej "Konceptem Dipolarnej Grawitacji", oraz
z "filozofii totalizmu". Ta jest nazywana "nauką totaliztyczną".
Powodem jednak dla którego mało kto o niej słyszał, jest że przez ostatnie ponad
ćwierć wieku, owa stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" nieustannie
"zamyka usta" owej noworodzącej się "nauce totaliztycznej".
Zamykając zaś usta "totaliztycznej nauce", stara oficjalna nauka
zamyka też usta prawdzie, oraz pozbawia ludzkość dostępu
do drugiej połowy poprawnej wiedzy, jakiej z powodu zakazów,
ograniczeń, oraz narosłych wypaczeń, tamta stara nauka NIE jest w
stanie dostrzec. Dopiero w ostatnich czasach stworzenie internetu
pozwoliło tej nowej "nauce totalistycznej" zacząć omijać bariery
publikacyjne jakie stara nauka na nią nałożyła, a stąd zacząć
ujawniać niektóre ze swych "otwierających oczy" osiągnięć.
Czas więc najwyższy abyśmy je poznali.
#F1.1.
Dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna" jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów,
zamykające usta prawdzie, oraz czerpiące zyski ze swego "monopolu na wiedzę" i kłamstw które upowszechnia:
Dotychczasowa oficjalna nauka ziemska dokonuje wszelkich
badań wychodząc z podejścia które w filozofii nazywane jest
"a posteriori", czyli "od skutku do przyczyny" -
co wyjaśnione jest dokładniej w punkcie #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm,
w punkcie #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm
oraz w punkcie #B1 strony o nazwie
tornado_pl.htm.
Na dodatek, nauka ta dotychczas dzierżyła absolutny monopol
na wiedzę, jako że NIE miała żadnej oficjalnie uznawanej
"konkurencji" w formie odmiennej instytucji badawczej i edukacyjnej
która podobnie jak ona finansowana byłaby z podatków obywateli,
jednak badałaby rzeczywistość z odwrotnego filozoficznego podejścia
zwanego "a priori", czyli "od przyczyny do skutku" -
zaś wiadomo że tylko taka "konkurencja" by zmusiła oficjalną naukę
do "zarabiania na swe przeżycie poprzez generowanie faktycznych
wyników". Tak zaś się składa, że przy "a posteriori" podejściu
do badań bardzo trudno jest wykryć i udowodnić istnienie Boga.
Na dodatek, dzierżenie "absolutnego monopolu na wiedzę" razem
z osobistymi ambicjami i stanem psychologicznym niektórych co
bardziej wpływowych naukowców, uniemożliwiały nawet choćby
tylko rozważenie możliwości, iż we wszechświecie istnieje jednak
nadrzędna istota, taka jak Bóg, która "wie więcej na każdy
możliwy temat" niż wiedzą dzisiejsi naukowcy. W rezultacie,
owa dotychczasowa nauka ziemska z upływem czasu zupełnie
utraciła zainteresowanie w respektowaniu możliwości iż jednak
"Bóg istnieje".
Oficjalnie zaadoptowała ona też tzw. "brzytwę
Occam'a" (znaną również pod inną pisownią jako "brzytwa Ockham'a")
jako swoje najbardziej istotne "założenie fundujące". Brzytwa ta
wprowadzona została do oficjalnej filozofii ludzkiej nauki jeszcze
przez niejakiego Williama Occam'a (ur. w 1285 roku, zm. w
1349 roku) - czyli w czasach kiedy kościół katolicki "mnożył
diabły siedzące na główce szpilki", zaś aby utrzymać racjonalność,
nauka zmuszona była wprowadzić w użycie "test na absolutną
konieczność uwzględniania danego istnienia". To dlatego owa
"brzytwa Occam'a" nakazuje, że "bytów nie wolno mnożyć
ponad absolutną konieczność" (w oryginale angielskojęzycznym
"entities are not to be multiplied beyond necessity"). Niestety,
z upływem czasu owa "brzytwa Occama" spowodowała "wylanie
dziecka razem z kąpielą", bowiem razem z "diabłami", "aniołami",
"lichami", itp., "wycięła" ona również Boga z nauki. Stąd tamto
oficjalne oparcie dotychczasowej nauki ziemskiej na "brzytwie
Occam'a" przetransformowało naukę w wyłącznie "ateistyczną instytucję".
Wszakże z powodu dania ludziom tzw. "wolnej woli", z samej
definicji owej "wolnej woli", Boga tylko "można" uwzględniać w życiu
i w badaniach, jednak wcale NIE istnieje "absolutna konieczność"
Jego uwzględniania i brania pod uwagę. W rezultacie, owa "brzytwa Occam'a"
zmusza dotychczasową naukę do włączania do wszystkiego co
tylko naukowcy czynią niepisanego i sprzecznego z "wolna wolą"
oraz z dowodami twierdzenia, że "Boga wcale NIE ma". W ten sposób nauka ta w
pełni zasłużyła sobie na nazwę "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
jaką nadali jej niektórzy badacze spoza jej oficjalnego nurtu. Chociaż
więc z upływem czasu niektórzy naukowcy zaczęli się dosłownie
"potykać" o coraz liczniejszy materiał dowodowy potwierdzający
że na przekór zapewnień nauki "Bóg jednak istnieje" -
tj. taki materiał dowodowy jak ów opisywany na stronie o nazwie
god_proof_pl.htm,
oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna" zaczęła otwarcie materiał ten
albo ignorować, albo też ukrywać, oraz udawać że go wogóle NIE ma.
Niestety, życiem wszelkich tzw. "intelektów"
(czyli wszystkiego co prowadzi "rozumne życie",
a więc ludzi, rodzin, całej nauki, rządów, polityków,
całych państw, itp.) rządzi prawo, że
"intelekty jakie NIE mają opozycji
ani konkurencji która zmuszałaby je
do nieustannej walki o przetrwanie, z upływem
czasu obrastają wypaczeniami transformując
się w tzw.
pasożytnicze intelekty,
poczym zaczynają działalność dokładnie odwrotną
do tej dla realizacji której zostały one powołane".
(Owo prawo wyjaśnione jest także w punkcie #M1.3 strony
telekinetyka.htm
oraz w punkcie #A4 strony o nazwie
god_proof_pl.htm.)
To właśnie z powodu działania owego prawa,
przykładowo niezamężne kobiety z biegiem
czasu nabierają "staropanieńskich zagrań".
To też owo prawo czyni że niemal każdy rząd
i niemal każdy polityk pozbawiony "opozycji"
i "konkurencji", z upływem czasu przemienia
się w "skorumpowanego despotę i tyrana
własnego narodu". Działanie owego prawa
spowodowało, że do dzisiaj owa "dzierżąca
absolutny monopol na wiedzę"
i pozbawiona jakiejkolwiek konkurencji
"ateistyczna nauka ortodoksyjna" nabrała
coraz bardziej wypaczonych zachowań
"religii bez Boga". Stąd zamiast "wnosić
postęp", od jakiegoś już czasu nauka ta działa
wyłącznie jako "hamulec postępu". Do
chwili obecnej funkcja "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej" jako "hamulca postępu" tak
się zintensyfikowała, że nauka ta zaczęła już
wyraźnie działać na szkodę całej ludzkości -
czego najlepszym dowodem stały się wydarzenia
związane z eksplozją reaktorów atomowych
z Fukushima w Japonii, opisane dokładniej
w punktach #C7 i #I1 strony o nazwie
seismograph_pl.htm
oraz w punktach #M1 do #M1.3 strony o nazwie
telekinetyka.htm.
#F1.2.
Noworodząca się "nauka totaliztyczna" jest jak "więzień polityczny" wyrosły z wiedzy i prawdy, poświęcający życie dla
postępu, jednak zakuty w kajdany, pozbawiony głosu i zapomniany przez społeczeństwo dla którego dobra się poświęcił:
Na szczęście dla ludzkości, niemal równocześnie ze
"zejściem na psy" owej starej "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej", Bóg pozwolił aby na Ziemi narodziła
się nowa "nauka totaliztyczna" która prowadzi badania
z owego dotychczas zaniedbywanego podejścia
"a posteriori", czyli "od przyczyny do skutku".
Szersze opisy owej noworodzącej się "nauki totaliztycznej"
zawarte zostały w punkcie #A2.6 strony o nazwie
totalizm_pl.htm
oraz w punkcie #C1 strony o nazwie
telekinetyka.htm.
Z kolei publikacją fundującą ową nową "naukę
totaliztyczną" jest najnowsza naukowa
monografia [1/5].
"Przyczyną" w badaniach owej nowo-rodzącej
się "nauki totaliztycznej" jest Bóg, zaś "skutkiem"
jest "rzeczywistość która nas otacza". Dlatego
owa nowa "nauka totaliztyczna" jest pierwszą
nauką na Ziemi, która używając nowoczesne
narzędzia i metody naukowe, bada Boga, oraz
bada rzeczywistość z punktu widzenia Boga.
Jako taka, jest ona też tak potrzebną "konkurencją"
dla "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" - stąd
począwszy od chwili kiedy się narodziła, zaczęła
ona "patrzeć oficjalnej nauce na ręce" i zmuszać
ją aby zaczęła ona walczyć o swoje przeżycie - podobnie
jak poprzednio to tamta "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
zmuszała do walki o przetrwanie zarówno ową noworodzącą
się "naukę totaliztyczną", jak i teorię naukową oraz filozofię
na której "nauka totaliztyczna" została oparta (czyli tzw.
Koncept Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofię totalizmu).
"Nauka totaliztyczna" już istnieje i już działa
praktycznie od 1985 roku. Przykładowo,
zarówno niniejsza strona internetowa, jak i
wszystkie strony i monografie wskazywane w
"skorowidzu"
z punktu #J2 poniżej, są manifestacją jej oficjalnego
dorobku naukowego. Oczywiście, ponieważ narodziła
się ona relatywnie niedawno, ciągle musi wywalczyć
swoje miejsce w społeczeństwie, a także wywalczyć
otrzymanie oficjalnego dostępu do publicznego
finansowania i do publicznej edukacji - jakim dotychczas
cieszyła się jedynie monopolistyczna "nauka
ortodoksyjna". Wszakże aż do czasu kiedy
będzie otrzymywała swój udział publicznego
finansowania na badania i będzie mogła otwierać
własne szkoły i uczelnie wyższe, "nauka totaliztyczna"
będzie zmuszona nadal działać w "konspiracji"
oraz walczyć o przetrwanie z wyniszczającą ją
i niedopuszczającą do głosu "ateistyczną nauką
ortodoksyjną". Dlatego "totaliztyczna nauka" liczy
teraz, że i Ty czytelniku dołożysz swój własny wkład
i wysiłek w jej oficjalne ustanowienie i publiczne
sfinansowanie - jako nowej oficjalnej nauki i jako
tak potrzebnej ludzkości oficjalnej "konkurencji"
dla starej nauki ortodoksyjnej.
#F2.
Podczas gdy dotychczasowa "ateistyczna nauka ortodoksyjna"
jest jak "zamczysko na lodzie" pozbawione fundamentów,
noworodząca się "totaliztyczna nauka" ma solidne, szerokie
i poprawnie fundamenty naukowe i filozoficzne:
Jeśli przeanalizować uważnie sprawę fundamentów
naukowych i filozoficznych nauki, wówczas się okazuje
że jedynym takim fundamentem na jakim opiera się całe
ogromne gmaszysko dotychczasowej "ateistycznej nauki
ortodoksyjnej", jest owo "założenie fundujące" zwane "brzytwą
Occam'a" (tj. to które stwierdza, że "bytów nie wolno mnożyć
ponad absolutną konieczność"). Co jeszcze ciekawsze,
owa "brzytwa Occam'a" stoi w jawnej sprzeczności
z naszą "wolną wolą", czyli i w sprzeczności z
rzeczywistością. Wszakże zasada "wolnej woli" stwierdza,
że "we wszystkim co ludzie czynią, mają oni
prawo wyboru tej alternatywy, którą uważają za słuszną".
Tymczasem "brzytwa Occam'a" zabrania naukowcom prowadzić
badania przebiegające według jednego z dwóch istniejących
i doskonale poznanych przez ludzi podejść, tj. zabrania badać
rzeczywistość z podejścia "a priori" ("od Boga do otaczającej
nas rzeczywistości") - pozwalając badać rzeczywistość jedynie
z podejścia "a posteriori" (tj. "od skutku do przyczyny").
Wszystkie zaś pozostałe teorie i ustalenia dotychczasowej
"ateistycznej nauki ortodoksyjnej" (poza ową "brzytwą
Occam'a") są "wynikami" działań zgodnych z owa "brzytwą" -
czyli NIE mogą być uważane za "fundamenty" tejże nauki.
I tak przykładowo, tzw. "naturalna ewolucja" jest
jedynie "wynikiem" zgodnego z tą "brzytwą" odrzucenia
przez naukę możliwości iż wszystko zostało stworzone
przez Boga. Z kolei tzw. "teoria wielkiego bangu"
jest też tylko wynikiem odrzucenia przez ową naukę "procesu
tworzenia świata fizycznego" przez Boga. Nic dziwnego,
że owe "wynikowe" teorie naukowe ciągle zawierają w
sobie aż tak dużo dziur i nieścisłości, takich jak przykładowo
twierdzenie owej "teorii wielkiego bangu" że "cała materia
powstała z niczego" (twierdzenie to wyjaśnione jest szerzej
w punkcie #C12 totaliztycznej strony o nazwie
biblia.htm
oraz w punkcie #E1 totaliztycznej strony o nazwie
will_pl.htm),
czy też omówione w punktach #E1 i #E2 powyżej
twierdzenie "naturalnej ewolucji" że istnienie skamieniałych
"kości dinozaurów" jest dowodem iż dinozaury
faktycznie żyły kiedyś na ziemi, a nie jedynie
omówionym w w/w punkcie #E1 świadectwem, że dla
zainspirowania ludzi do "poszukiwań wiedzy" Bóg
jedynie "sfabrykował kości dinozaurów" ponieważ
wielu ludzi silnie wierzy w ich istnienie. (Ciekawe
że wysuwając owe twierdzenia że "dinozaury istniały
obiektywnie ponieważ ludzie natykają się na skamieniałe
kości dinozaurów", jednocześnie ta sama dotychczasowa
oficjalna nauka "dwulicowo" odmawia uznania, że istnienie
"fotografii UFO", oraz "osób uprowadzanych do UFO"
dowodzi iż wehikuły UFO i UFOnauci też istnieją równie
obiektywnie jak podobno istniały owe dinozaury.)
Jeśli jednak przeanalizuje się fundamenty naukowe
i filozoficzne noworodzącej się "nauki totaliztycznej"
wówczas się okazuje że fundamenty te są nieporównanie
solidniejsze, szersze i poprawniejsze od fundamentów
naukowych i filozoficznych dotychczasowej "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej". Przykładowo, fundamentami
naukowymi "nauki totaliztycznej" jest
teoria wszystkiego zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji -
na której poprawność wskazuje aż cały ocean już zidentyfikowanego
i potwierdzionego materiału dowodowego. Z kolei fundamentami
filozoficznymi "nauki totaliztycznej" jest cała ogromna
filozofia totalizmu
która coraz większej liczbie ludzi udowadnia w praktyce
swoją absolutna poprawność.
W sumie więc porównanie
jakości i poprawności fundamentów obu tych nauk okazuje
się wysoce niekorzystne dla dotychczasowej "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej" - która okazuje się być "nauką bez
fundamentów" (tj. nauką "zawieszoną w powietrzu",
albo "zamczyskiem zbudowanym na lodzie"). Nic dziwnego
że nauka ta aż tak się boi "konkurencji" w formie noworodzącej
się "nauki totaliztycznej", że używa całej swej mocy i całego
swego autorytetu, aby "zamykać usta" i powstrzymać nadejście
"nauki totaliztycznej" bazującej na prawdzie i na faktycznie
solidnych fundamentach.
#F3.
Wypaczenia dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", jakie
powyrastały z braku dla niej oficjalnej "konkurencji", a jakie powodują,
że zamiast "wprowadzać postęp", stała się ona już "hamulcem postępu":
W punkcie #F1.1 powyżej, opisane zostało
prawo odkryte dopiero przez
filozofię totalizmu,
którego działanie dotyka wszelke tzw. "intelekty"
jakie w swoim życiu i postępowaniu NIE muszą
zwalczać "konkurencji" ani "opozycji". Prawo to
można opisać słowami, że brak "konkurencji"
i napełnienie się "samozachwytem", rozwija w intelektach
"wypaczenia" które z upływem czasu zamieniają
działania tych intelektów w odwrotności funkcji
do których wypełniania intelekty te oryginalnie
zostały powołanie. Doskonałym potwierdzeniem
działania owego prawa są wyniki badań opisane w
artykule "Diaries suggest illness affected Stalin's
actions" (tj. "Pamiętniki sugerują że choroba
zmieniała działania Stalina") ze strony B9 nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23,
2011. Badania owe wykazały, że w miarę jak
wydłużał się czas dzierżenia absolutnej władzy
przez Stalina, ten tyran coraz bardziej tracił zdolność
do odróżniania dobra od zła, tego co dozwolone
a co zakazane, przyjaciół od wrogów, itp. Właśnie
też "wypaczenia" jakimi dzisiejsza "oficjalna nauka
ortodoksyjna" obrosła w wyniku działania owego prawa,
spowodowały że zamiast "wprowadzać postęp" nauka
ta już obecnie funkcjonuje jako zdecydowany "hamulec
postępu". Faktycznie to gdybyśmy poziom szkodliwości
owych wypaczeń dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej
przyrównali do jakiegoś historycznego wzorca,
wówczas moglibyśmy stwierdzić, że w chwili
obecnej "oficjalna nauka ortodoksyjna" osiągnęła
już poziom zwyrodnienia, który historycznie
osiągnięty został przez religię katolicką w
czasach średniowiecznej inkwizycji - po szersze
wyjaśnienia patrz punkt #K7 na stronie o nazwie
tapanui_pl.htm.
Takie porównanie obecnej sytuacji oficjalnej nauki,
do sytuacji religii katolickiej w okresie średniowiecznej
inknowizycji, ma też tą zaletę, że wskazuje nam
historyczny przykład rozwiązania dla problemu
wypaczeń i zwyrodnienia tejże nauki. Rozwiązaniem
tym okazuje się "oficjalne stworzenie konkurencji"
dla owej nauki. Jak bowiem nauczają nas lekcje historii,
kiedy powstała "konkurencja" dla religii katolickiej
w formie najróżniejszych "kościołów reformacyjnych"
(np. "kościoła luterańskiego"),
wówczas wstecznicza rola religii katolickiej z jej
inkwizycją i paleniem na stosie wszystkich ludzi
postępu bardzo szybko została zakończona.
Konieczność bowiem "walki z konkurencją o
przeżycie" bardzo szybko "sprowadziła na
ziemię" i wyeliminowała uprzednio szalejące
zwyrodnienia owego kościoła. Tak samo więc
stanie się z obecnymi zwyrodnieniami oficjalnej
nauki ziemskiej, jeśli jej również stworzona
zostanie faktyczna "konkurencja" w formie
noworodzącej się "nauki totaliztycznej".
Omówmy więc teraz chociaż najważniejsze z
owych wypaczeń jakimi obrosła już dotychczasowa
oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", a jakie
powodują, że nauka ta działa obecnie już tylko jako
ogromnie silny i wpływowy "hamulec postępu". Oto one:
1. Zarzucenie poszukiwań prawdy - czyli ściganie
tylko tego co dochodowe, popularne, modne, oraz
"bezpieczne" dla prezentującego i badającego, zaś
unikanie badania "prawd" uznanych przez naukę za
"tabu". Istnieją już niezliczone przykłady, że naukowcy
zaprzestali zważać na to co faktycznie jest prawdą,
a badają wyłącznie to co przynosi dochód, cieszy
się popularnością, czego badanie jest właśnie
"modne", oraz czego publiczne ujawnienie NIE
wnosi żadnego niebezpieczeństwa dla badającego
i dla publikującego. To dlatego np. oficjalna nauka
całkowicie unika już badania dowodów na
istnienie Boga,
istnienie duszy, czy
istnienie UFO -
na przekór że dowodów takich wyłania się z
życia całe zatrzęsienie. To dlatego też nauka
nawet NIE próbuje zbudować tzw. "Sejsmografu
Zhang Henga" opisywanego na stronie
seismograph_pl.htm.
Wszakże sejsmograf ten działa na zasadzie "telepatii"
i "chi energii" - które dla dzisiejszej oficjalnej nauki
są tematami "tabu". Naukowcy uciekają się więc
już nawet do "chowania po piwnicach" modelu tego
urządzenia - tak jak wyjaśnia to podpis pod "Fot. #D1"
na w/w stronie "seismograph_pl.htm", aby tylko
NIE musieć odpowiadać na pytania społeczności
"dlaczego model ten nadal NIE jest badany i budowany?"!
2. Procedury działania, w rodzaju "recenzji" ("peer
reviews"), które wyniszczają nowe idee. Nauka
wyrobija już sobie całą masę najróżniejszych procedur
postępowania, których efektem jest zgniatanie i niszczenie
każdej nowej idei. Przykładowo, taka procedura jak
wymóg aby każda naukowa publikacja mogła się ukazać
w druku tylko jeśli uprzednio uzyska przychylną tzw.
"recenzję" od kilku innych naukowców. Tymczasem owi
"recenzenci" typowo albo obawiają się, albo też nie chcą,
wydać przychylną recenzję zupełnie nowej idei - co
ja osobiście doświadczyłem niezliczoną liczbę razy
kiedy bezskutecznie powtarzałem niekończące się
próby opublikowania w najróżniejszych naukowych
wydawnictwach cały szereg moich nowych idei, w rodzaju
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
Magnokraftu,
Komory Oscylacyjnej,
wehikułu czasu
i całego szeregu innych idei. Inną podobnie blokującą
postęp procedurą jest instytucja "promotorów" dla
doktoratów. Promotorzy ci są bowiem w stanie
nadzorować tylko te tematy na jakich się już znają.
Czyli z definicji NIE mogą nadzorować prac doktorskich
nad zupełnie nowymi ideami. Oczywiście, podobnych
procedur "blokujących postęp" nauka wygenerowała
już sobie ogromną liczbę. W rezultacie ich działania,
praktycznie żadna nowa idea NIE ma już szansy
aby przebić się na światło dzienne.
3. Manipulowanie wynikami aby najlepiej służyły
interesom tych co je finansują lub co są przy władzy
oraz wynikające z tego nieustanne zmienianie
oficjalnego stanowiska nauki w niemal każdej sprawie.
Niemal przedmiotem powszechnych żartów stały się
niezliczone zmiany wyników "naukowych badań"
dotyczących najróżniejszych produktów codziennego
użytku. Wyniki tych badań typowo są bowiem zależnie
od tego kto finansuje owe badania. I tak, przykładowo,
badania finansowane przez producentów masła będą
dowodziły że masło jest korzystniejsze dla zdrowia od
margaryny i od innych tłuszczy, a stąd że należy je
zjadać kiedy ma się ku temu okazję. Jednak badania
prowadzone przez np. producentów margaryny będą
dowodziły, że masło nalezy zastępować margaryną -
bo margaryna jest zdrowsza i korzystniejsza dla ludzi.
Podobnie sprzeczne ze sobą "wyniki badań" co jakiś
czas ukazują się na temat każdego produktu. Co jednak
najbardziej przerażające, jeśli leży to w interesie jakichś
wpływowych polityków, wówczas nawet to co najstraszniejsze,
owe "wyniki badań" ogłaszają za "nieszkodliwe". Przykładowo,
po katastrofie nuklearnej z Fukushima w Japonii której mordercze
następstwa opisywane są m.in. w punktach #M1 do #M1.3 strony
telekinetyka.htm,
nagle w prasie Nowej Zelandii ukazało się aż kilka
artykułów jakie popularyzowały "wyniki badań naukowych"
zgodnie z którymi wypadki w reaktorach jądrowych
okazują się "nieszkodliwe" dla życia i zdrowia. Przykład
jednego z tych artykułów to "Evacuation scare
worse than nuclear fallouts" (tj. "Strach ewakuacji
gorszy od następstw nuklearnego skażenia")
ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011.
Stara się on przekonać czytelników że katastrofy
nuklearne są już bezpieczne bowiem najnowsze
"badania naukowe" wykazały iż tylko 60
ludzi zmarło w wyniku nuklearnej katastrofy w
Czernobylu - jakoby też wszyscy oni pochodzili
z samego Czernobyla. Mnie osobiście najbardziej
szokuje, że ktoś wysoce nieodpowiedzialnie ogłasza
takie wyniki jakoby "badań naukowych", podczas
gdy inne artykuły alarmują np. o "Radioactivity
in breast milk" (tj. "Radioaktywności znalezionej
w mleku z piersi kobiecych") - patrz strona B9
nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 23, 2011.
Jeśli więc w przyszłości ci sami naukowcy dokonają
badań eksplozji reaktorów z Fukushima, to czy mutacje,
zwyrodnienia genetyczne i choroby u dzieci ssących
takie "radioaktywne mleko" z piersi swoich matek
również naukowcy ci uznają za bezpieczne i niegroźne?
Ciekawe także jak owi naukowcy kwalifikują np. tych
licznych Polaków, którzy wyszli na ulicę w chwili kiedy
właśnie padał deszcz, o jakim ówczesne wladze "zapomniały
poinfortmować" ludność że jest on radioaktywny, w szereg
zaś lat później Polacy ci zmarli w wyniku chorób zaindukowanych
owymi radioaktywnymi opadami z Czernobyla - czyż naprawdę
NIE należy ich też zaliczać do ofiar tamtej eksplozji nuklearnej?
4. Odrzucanie wszystkiego co NIE wywodzi się z
własnego grona naukowców. Nauka odrzuca
obecnie niemal wszystko co NIE zostało wygenerowane
przez jakiegoś naukowca zatrudnionego w danej
dyscyplinie. Jeśli ktoś NIE wierzy w ten fakt,
wówczas powinien sprawdzić np. losy prób
opublikowania czegokolwiek w jakimś naukowym
czasopiśmie przez osobę spoza grona naukowców
(np. z przemysłu).
5. Wznoszenie międzydyscyplinarnych barier.
Faktyczny postęp wymaga użycia wiedzy z aż kilku
dyscyplin naraz. Tymczasem dzisiejsza nauka tak
działa, że każda dyscyplina jest hermetycznie zamknięta
dla osób jakie z niej się NIE wywodzą. Przykładowo,
w latach 2008 do 2011 pragnąłem udoskonalić wówczas
już szeroko znaną w świecie
filozofię totalizmu
mojego autorstwa,
poprzez uzyskanie jednego z owych niezliczonych
stypendiów na rozwój badań i publikacji filozoficznych.
Stypendia takie są nieustannie oferowane przez
najróżniejsze instytuty, wydziały i organizacje
filozoficzne. W owym czasie moja "filozofia totalizmu"
była już szeroko upowszechniona po świecie, zaś
np. kilkaset tysięcy jej referencji widniejących w
Google dokumentowało że jest ona już znana nowet
szerzej niż wiele tzw. "klasycznych" filozofii. Na przekór
jednak złożenia setek podań o takie stypendia
filozoficzne oferowane przez najróżniejsze instytucje
i organizacje, moja specjalizacja w "naukach komputerowych"
i w "inżynierii mechanicznej", powodowała że nigdy stypendium
takiego NIE zdołałem uzyskać - z oczywistą szkodą
dla całej dyscypliny filozofii. Podobnie też się dzieje
w praktycznie każdej innej dyscyplinie. Dla przykładu,
jedna z uczelni w Polsce zaoferowała mi zatrudnienie
na pozycji "profesora nadzwyczajnego w naukach
komputerowych" - wszakże ja wykładałem "nauki
komputerowe" już od wielu lat na szeregu uniwersytetów
świata, miałem znaczący dorobek publikacyjny z
obszaru informatyki, oraz poza granicami Polski
zajmowałem uniwersyteckie stanowiska "Associate
Professor" i "Full Professor" w naukach komputerowych.
Jednak tamto moje zatrudnienie na uczelni w Polsce
najpierw musiało być zatwierdzona przez ministerstwo.
Niestety, jakiś biurokrata w ministerstwie zakazał mojego
zatrudnienia na owym stanowisku, uzasadniając ten
zakaz, że ja NIE mam wykształcenia informatycznego.
Co najtragiczniejsze, takie uzasadnienie owego
ministerskiego zakazu mojego zatrudnienia na
stanowisku profesora informatyki, ujawniło że
podejmujący ową decyzję NIE miał wystarczającej
wiedzy aby być świadomym, że w czasach kiedy
ja studiowałem, na żadnej uczelni z całej Polski
NIE istniał wówczas
jeszcze nawet jeden Wydział Informatyki. Nawet
też słowo "informatyka" w czasach moich studiów
NIE było jeszcze w użyciu. Jakże więc oficjalna
nauka ma generować "postęp ludzkości", jeśli
losami dyscyplin na dzisiejszych uczelniach rządzą
gryzipiórki o aż tak ograniczonych umysłach i wiedzy.
6. Zanik krytycyzmu opartego na merycie. W
nauce upowszechniło się ostatnio stwierdzanie tylko
tego co inni chcą uslyszeć. Stąd od jakiegoś już czasu
z ust naukowców wydobywają się albo pochlebstwa,
albo też milczenie. Problemy bowiem których zło
jest aż tak oczywiste, że NIE daje się ich chwalić,
naukowcy zwyczajnie ignorują i NIE wypowiadają
się wogóle na ich temat. Od jakiegoś bowiem czasu
wypowiedziami naukowców rządzi zasada "dla
prawdy NIE warto się narażać". Najwyraźniej i
najlepiej owe "zmowy milczenia" widać w problemach
które obecnie wyniszczają ludzkość - np. tych omówionych
na stronach
seismograph_pl.htm,
day26_pl.htm, czy
telekinetyka.htm.
7. Zatrudnianie absolwentów po edukacji która
promuje bezmyślność a zabija twórczość.
Jeśli się zbada, kto w dzisiejszych czasach zostaje
naukowcem, wówczas się okazuje że są to studenci
którzy w czasach moich studiów nazywani byli "kujony" -
czyli osoby które "wkuwają" wiedzę niemal na pamięć,
jednak pozbawione są zdolności twórczych i
umiejętności logicznego myślenia.
Najlepszym moim zdaniem wskaźnikiem rodzaju
ludzi zostających naukowcami są obserwacje
studentów w "naukach komputerowych". Pomiędzy
bowiem umysłem twórczego studenta-programisty,
a umysłem przeciętnego "kujona", może pojawić się
różnica aż tak wielka jak 50:1 (różnice te są badane
ilościowo przez tzw. "inżynierię softwarową" - po
angielsku zwaną "Software Engineering"). Innymi
słowy, to co umysł twórczego studenta-programisty
potrafi zaprogramować w ciągu jednej godziny,
albo z pomocą programu zajmującego tylko jedną
stronę, przeciętnemu "kujonowi" potrafi zająć 50
godzin, lub wymagać programu długiego na 50
stron. Otóż ja wykładałem m.in. owo "Software
Engineering" i zawsze z ciekawością analizowałem
style i efekty programowania swoich studentów.
Odnotowałem również, że po skończeniu studiów,
na uczelni zatrudniali się NIE ci studenci o
twórczych umysłach, a właśnie ci studenci, których
styl i wyniki programowanie dawało się opisać przydomkiem
"przeciętne kujony". Podobny wniosek, że "dzisiejsza
edukacja nagradza bezmyślność a zabija twórczość",
potwierdzany jest zresztą również przez wskaźniki empiryczne.
Przykładowo, praktycznie niemal wszyscy najbogatsi
ludzie na Ziemi poodpadali z uczelni podczas studiów.
I tak przykładowo właściciel "Microsoft", Bill Gates,
odpadł ze studiów już po pierwszym semestrze.
Odpadli również Steve Jobs - dyrektor "Apple", oraz
Mark Zuckerberg - założyciel "Facebook". Efekty
studiowania są aż tak złe dla twórczego umysłu,
że niejaki Peter Thiel oferuje nagrody w wysokości
100000 $US dla tych odpadniętych ze studiów którzy
mają jakąś doskonałą ideę do zrealizowania. Artykuł
o pogłębiającej się dziś degeneracji edukacji uczelnianej,
o tytule "It can pay to be a university drop-out" (tj.
"Może się opłacać odpadnięcie z uczelni") opublikowany
został na stronie B3 gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), April 18, 2011.
Wszystkie te źródła starają się nam ujawnić, że
takie pozbawione zdolności twórczej "kujony" jakie
produkowane są przez dzisiejsze uczelnie, nigdy
NIE bedą w stanie "generować postępu" dla ludzkości.
8. Wyniszczanie konkurencji oraz brzydki zwyczaj
"atakowania osób" zamiast "krytykowania idei".
Wyniszczanie to najlepiej widać po losach moich
własnych teorii, odkryć i wynalazków. Przykładowo,
Koncept Dipolarnej Grawitacji czy
filozofię totalizmu
ja upowszechniam po świecie począwszy od 1985 roku.
Jednak do dzisiaj na ich temat NIE udało mi się opublikwać
nawet jednego artykułu w naukowych czasopisamch -
na przekór że kiedyś miałem cały gruby notatnik
zapisany danymi na temat moich niezliczonych
prób opublikowania czegoś na ich temat w jakimś
naukowym czasopiśmie. Przykłady losu jaki typowo
spotykał wszystkie te moje próby publikowania, opisany
jest w podrozdziałach LA4, LA2.4.3, i LA2.3.1 z tomu 10
monografii [1/5].
9. Pościg za funduszami i za zyskiem. W całym
szeregu dzisiejszych krajów (na szczęście z tego co
mi wiadomo, ani jednak NIE w Polsce, ani NIE
w Nowej Zelandii) pojawił się trend, że jeśli ktoś
szuka tam zatrudnienia na jakimś stanowisku
naukowym, wówczas jednym z najważniejszych stawianych
mu wymagań jest udokumentowanie zdolności do
uzyskiwania zewnętrznego "finansowania na badania".
Uczelniom i nauce z owych krajów NIE wystarcza już
bowiem iż są one obficie finansowane z podatków
obywateli, ani że niektóre instytucje naukowe owych
krajów dodatkowo pobierają słone opłaty od studentów,
a ich łakomstwo zmusza naukowców do dodatkowego
pozyskiwania dalszych "funduszy na badania".
Fundusze te w owych krajach podnoszą zawód
zwykłych naukowców do rangi jednego z najlepiej
płatnych i finansowo najmniej kontrolowanych
pozadyrektorskich zawodów dzisiejszego świata. Oczywiście,
typowo niemal nikt NIE sprawdza na co wydawane są owe
dodatkowe fundusze uzyskiwane jakoby "na badania".
Tymczasem, jeśli przyglądnąć się im "od wewnątrz", wówczas
się okazuje, że faktyczne "badania" są ostatnimi na liście
celów ich wydawania. Rzeczywiste użycie owych dodatkowych
"funduszy na badania" najlepiej zilustrował jeden z odcinków
doskonałej amerykańskiej komedii o tytule "The Big Bang Theory" -
w jakim któryś z naukowych decydentów obiecuje dobrze
zapowiadającemu się naukowcowi importowanemu z zagranicy:
"wygodnie przymkniemy też oczy kiedy fundusze na badania
wydasz na sprowadzenie tutaj swojej rodziny". (Ja osobiście
uważam ową komedię za najlepszą ze wszystkich komedii
dotychczas stworzonych w 21 wielu - gorąco rekomenduję
każdemu jej oglądanie.)
* * *
Oczywiście, powyżej wcale NIE ujawnione
zostały wszystkie wypaczenia dotychczasowej
oficjalnej nauki, a jedynie kilka przykładów
tych najbardziej oczywistych i najszerzej
znanych. Wszakże całkowita liczba zwyrodnień,
wypaczeń, oraz niedoskonałości "intelektu
grupowego" jakim jest "ateistyczna nauka
ortodoksyjna", jest już znacznie wyższa niż
całkowita liczba podobnych cech u indywidualnych
ludzi. A jak wiemy szkodliwe następstwa niezliczonych
zwyrodnień u indywidualnych ludzi wystarczają aby
niemal całkowicie zapełniać wszystkie dzisiejsze gazety
i wiadomości telewizyjne. Na dodatek bowiem, że
w "intelekcie grupowym" dzisiejszej nauki reprezentowane
już jest i wyraźnie widoczne każde zwyrodnienie,
wypaczenie i niedoskonałość formujących go
indywidualnych ludzi, najróżniesze kombinacje
tych cech formują dodatkowe, unikalne dla
oficjalnej nauki, rodzaje szkodliwych działań i zachowań.
Jednak nawet już tylko powyżej ujawnione wypaczenia
wystarczają, aby żadna nowa i postępowa idea
NIE zdołała się ostatnio przebić przez bariery jakie
na postęp nakłada obecna oficjalna nauka ziemska.
Z tego powodu, podobnie jak po średniowieczu
konieczne okazało się stworzenie "konkurencji"
dla zionącego wstecznictwem i zniszczeniem
kościoła katolickiego (tj. stworzenie "religijnej
reformacji" w formie np. kościoła luterańskiego)
aby "katolicyzm sprowadzić z powrotem na
ziemię", obecnie staje się absolutnie konieczne
oficjalne powołanie "nauki totaliztycznej" aby
odebrać "monopol na wiedzę i na edukację"
od dotychczasowej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej",
oraz aby ponownie otworzyć drzwi dla naukowego
postępu i wzrostu całej ludzkości - tak jak
to wyjaśnia punkt #C1 na stronie o nazwie
telekinetyka.htm,
oraz punkt #A2.6 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm.
W punkcie #F1 strony o nazwie
totalizm_pl.htm
ujawnione zostało ogromnie istotne ustalenie
filozofii totalizmu, które faktycznie reprezentuje
jedną z najważniejszych manifestacji tej filozofii.
Stwierdza ono że "bez
poznania prawdy NIE ma postępu".
Wszakże aby coś mogło zostać udoskonalone,
najpierw trzeba poznać całą prawdę na temat sytuacji
w jakiej to coś się właśnie znalazło. Prawdziwą więc
miłość i szacunek do kogoś lub czegoś, zgodnie
z totalizmem wykazujemy właśnie ujawniając
wyłącznie prawdę na tegoż temat. Tymczasem
na temat dwóch najistotniejszych filarów naszej
cywilizacji, tj. (1) wiedzy o Bogu, oraz (2) naszej
nauki i edukacji, ludzie ciągle krępują się wyjawiać
całą prawdę, błędnie wierząc że swój szacunek
i dobrą wolę najlepiej zamanifestują poprzez
ukrywanie prawdy zamiast jej ujawnianie (tj.
poprzez ciche promowanie kłamstwa). Nic więc
dziwnego że owe najważniejsze filary naszej
cywilizacji z upływem czasu zaczęły się kruszyć
i osiągnęły stany w jakich widzimy je obecnie.
Wszakże w świecie w którym każdy wypowiada
wyłącznie "słodkie kłamstwa", nie ma jak poznać
który kierunk jest właściwy i co naprawdę powinno
się czynić. Najwyższy więc czas, abyśmy wszyscy
zrozumieli, że jeśli uważamy coś lub kogoś za
ogromnie istotne dla nas lub dla całej cywilizacji
ludzkiej, jeśli naprawdę mamy dobro tegoż
na sercu, oraz jeśli chcemy temu zademonstrować
nasz najwyższy szacunek i naszą troskę o jego
przyszłość, wówczas zgodnie z totalizmem mamy
bezwzględny obowiązek aby ujawniać całą
prawdę, nawet jeśli prawda ta wcale NIE jest
przyjemną - tak jak w swoich publikacjach
ja ujawniam to co uważam za całą prawdę na
temat ogromnie istotnego filara naszej cywilizacji
zwanego "nauka", oraz na temat innego równie
istotnego filara naszej cywilizacji zwanego "wiedza
o Bogu". Tylko bowiem poprzez otwarte wypowiadanie
prawdy, oraz poprzez podejmowanie działań
bazujących na prawdzie, nasza cywilizacja
będzie stawała się coraz doskonalszą i coraz
bardziej zaawansowaną.
Część #G:
Nowa "nauka totaliztyczna" dostarcza odpowiedzi na praktycznie wszystkie istotne pytania:
#G1.
Szukajmy odpowiedzi "nauki totaliztycznej" na podstawowe pytania:
Na przekór że nowa "nauka totaliztyczna"
ciągle NIE otrzymuje oficjalnego uznania,
że wszystkie swoje badania prowadzi ona
bez żadnego oficjalnego finansowania,
oraz że jest brutalnie prześladowana i
wyciszana przez starą monopolistyczną
"ateistyczną naukę ortodoksyjną", jej
dorobek naukowy jest już ogromny. Już
do dzisiaj udzieliła ona nam odpowiedzi
na tysiące ogromnie istotnych pytań. Jeśli
więc czytelnik życzy sobie poznać owe
odpowiedzi, wówczas wystarcza aby zaglądnął
do totaliztycznych stron o interesującej
go tematyce, wyszczególnionych w
Menu.
Szczególnie zaś warto poznać odpowiedzi tej
nauki zawarte na stronach o takich nazwach jak:
god_proof_pl.htm,
soul_proof_pl.htm,
ufo_proof_pl.htm,
seismograph_pl.htm, czy
immortality_pl.htm.
#G2.
Monografia [1/5]
jako naukowy raport z wynikami dotychczasowych
badań Boga przez noworodzącą się "naukę totaliztyczną":
Do czasu powstania "nauki totaliztycznej" NIE
istniały wyniki obiektywnych badań, w których
ktoś starałby się naprawdę poznać Boga naukowo.
Z drugiej strony, jeśli ktoś kocha swego Boga i
stwórcę, wówczas taki ktoś powinien pragnąć
poznać Go lepiej. Na szczęście, rozwój
teorii wszystkiego zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
oraz
filozofia totalizmu
pozwolił autorowi tej strony badać Boga z użyciem
nowoczesnych narzędzi dzisiejszej nauki oraz z
poprzednio zaniedbanego przez ową "ateistyczną
naukę ortodoksyjną" punktu widzenia "a priori"
akceptującego, że mimo wszystko "Bóg jednak
istnieje". Wyniki dotychczasowych "pro-boskich"
badań nad Bogiem, zostały zestawione w mojej
najnowszej
monografii [1/5] -
którą każdy może sobie załadować z internetu całkowicie za
darmo. Stąd jeśli czytelniku życzysz sobie poznać to co na
obecnym stadium badań zostało już naukowo ustalone na temat
twego Boga i stwórcy, wówczas zaglądnij do owej
monografii [1/5] -
zaczynając od jej tomu 1.
Część #H:
Przykłady materiału dowodowego obecnego na Ziemi,
którego istnienie jest przez nową "totaliztyczną naukę"
wskazywane jako dowód inteligentnego i celowego
działania Boga:
#H1.
Istnienie na Ziemi budowli (np. "kamiennych murów Inków"), których poziom doskonałości
przekracza wiedzę i możliwości nawet dzisiejszej inżynieri, potwierdzają ich stworzenie przez Boga:
Na ziemi istnieją liczne tzw. "budowle megalityczne",
których poziom doskonałości znacząco przekracza
dzisiejszy poziom ludzkiej nauki i techniki. Innymi
słowy, owych budowli nawet dzisiejsi inżynierowie
NIE byliby w stanie zbudować w sposób w jaki
zostały one zbudowane i z materiałow jakie są
do nich użyte. Najleprzym przykładem takich
właśnie budowli, są "inkaskie mury" z Peru -
jeden z przykładów których pokazany jest poniżej
na "Fot. #H1". Cechą tych murów jest, że są
one zbudowane z kamieni ciasno przylegających
do siebie wzdłuż nieregularnych powierzchni,
których tolerancja wzajemnego dopasowania
przekracza 0.1 mm - tj. pomiędzy które to kamienie
NIE daje się wcisnąć nawet cienkiej żyletki.
Chodzi bowiem o to, że dzisiejsza inżynieria
NIE jest w stanie tak dokładnie obrobić i wzajemnie
dopasować krzywizn takich kamieni. (Jako były
profesor inżynierii mechanicznej
wiem doskonale, że dzisiejsza inżynieria, owszem,
byłaby w stanie utrzymać podobną dokładność
ich obrobienia, gdyby kamienie te przylegały
do siebie idealnie płaskimi lub idealnie okrągłymi
powierzchniami - tj. gdyby np. miały one kształty
prostopadłościennych "cegieł" o identycznych
wymiarach. Jednak nasza inżynieria NIE jest
jeszcze w stanie dopasować tak ciasno kamieni
o nieregularnych kształtach jakie przylegają do
siebie powierzchniami innymi niż płaszczyzna
lub walec.) Tak dokładne obrobienie i dopasowanie
do siebie krzywizn kamieni mogła więc uzyskać
tylko albo (1) jakaś obca cywilizacja znacznie
bardziej zaawansowana od naszej dzisiejszej
ziemskiej, albo też (2) Bóg. Ponieważ zaś wiadomo
już z innych badań nowej "totaliztycznej nauki",
np. z tych zaprezentowanych na stronie o nazwie
day26_pl.htm,
że inne cywilizacje są jedynie "symulacjami" Boga,
istnienie na Ziemi tak precyzyjnie obrobionych
i dopasowanych krzywizn w kamieniach "inkaskich
murów" oznacza, że mury te stworzył Bóg już w
momencie tworzenia Ziemi.
Oczywiście, niezależnie od "inkaskich murów",
na Ziemi istnieje sporo dalszych budowli megalitycznych,
których poziom doskonałości przekracza nawet
dzisiejszy poziom nauki i techniki na Ziemi. Ich
następnymi przykładami mogą być, m.in., wielkie
piramidy egipskie z Giza, Wielki Mur Chiński - który
podobno kiedyś rozciągał się aż do brzegów
Morza Kaspijskiego (np. patrz artykuł "Explorer
using Google Earth finds lost piece of Great
Wall" (tj. "podróżnik znalazł zaginiony fragment
Wielkiego Muru używając Googlowską Earth"),
ze strony A15 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie datowane we wtorek (Tuesday), February
28, 2012), twierdza "Sigiriya" z centralnego Matale
District na wyspie Sri Lanka, oraz kilka innych
budowli. Aczkolwiek oficjalna nauka ziemska twierdzi,
że każda z owych budowli została wzniesiona
przez ludzi, na temat każdej z nich istnieją też
bardzo stare legendy wyjaśniające że faktycznie
to były one zbudowane albo przez Boga, albo
też przez jakieś nadprzyrodzone istoty (które
mogły być tzw. "cielesnymi reprezentacjami
Boga" - opisywanymi m.in. w "Ad. (3)" z punktu #D1 strony
newzealand_visit_pl.htm).
Niektóre rodzaje materiału dowodowego, np. omówione
powyżej nieosiągalne nawet dzisiaj dopasowanie
krzywizn kamieni w "inkaskich murach", czy fakt
że istnieją pozostałości jakie faktycznie sugerują
iż wielki mur chiński kiedyś rzeczywiście biegł aż
do Morza Kaspijskiego, podczas gdy Chiny i Chińczycy
nigdy NIE rozprzestrzeniali się na aż tak dużym
obszarze, potwierdzają nadprzyrodzone pochodzenie
tych budowli. Ponadto, faktyczny wiek niemal każdej
z owych budowli daje się też wyznaczyć na około
6000 lat, co odpowiada dacie stworzenia Ziemi
przez Boga wynikającej z danych zawartych w
Biblii -
po więcej szczegółów patrz podrozdział A10 w
monografii [1/5].
Tematyka celowego stworzenia przez Boga na
Ziemi niektórych kamiennych budowli megalitycznych,
omawiana jest także w punkcie #I4 strony o nazwie
god_proof_pl.htm,
a także w podrozdziale A10.1 z tomu 1
monografii [1/5].
Fot. #H1: Fotografia
fragmentu "inkaskiego muru kamiennego" z
Peru. Dostarcza ona kolejnego "inżynierskiego
dowodu" na istnienie Boga, oraz na fakt stworzenie
przez Boga niektórych "budowli megalitycznych"
już w momencie tworzenia Ziemi i ludzi. Dowodem
tym jest niedoścignienie wysoka dokładność
wzajemnego dopasowania nieregularnych
powierzchni złącz kamieni formujących powyższy
"inkaski mur" (a także formujących wiele innych
podobnych do niego starożytnych murów z Peru).
Faktycznie też ludzka technologia nawet dzisiaj
NIE jest jeszcze w stanie zbudować muru z kamieni
tak dokładnie dopasowanych wzdłuż nieregularnych
krzywizn. Wierzę też, że jeszcze długo w przyszłości
ludzie NIE będą w stanie budować murów takich
jak ten ze zdjęcia. (Kliknij na powyższe zdjęcie
aby zobaczyć je w powiększeniu.)
Odnotuj że powyższe zdjęcie jest też pokazane
i omawiane na "Fot. #I1" ze strony o nazwie
god_proof_pl.htm.
#H2.
Dlaczego odkrycia "kości dinozaurów" są dowodem że dinozaury nigdy NIE istniały:
Motto:
"Arogancja nie pozwala odnotować naukowcom, że w świecie stworzonym i rządzonym
przez wszechmocnego Boga wszystko jest możliwe, a stąd np. odkrycie, sfotografowanie,
czy nawet dotknięcie czegoś, może w nim też oznaczać że faktycznie to coś nigdy NIE istniało."
Tak jak dzisiejsi naukowcy natrząsają się ze
swoich średniowiecznych kolegów w sprawach
"ilości diabłów siedzących na czubku szpilki",
naukowcy przyszłości będą zapewne natrząsali
się z bezmyślności i arogancji dzisiejszych
"ateistycznych naukowców ortodoksyjnych"
dyskutujących np. "tryby życia dinozaurów".
Powodem jest, że twierdzenie iż "dinozaury
faktycznie żyły kiedyś na Ziemi" ukrywa w
sobie kardynalny błąd logiczny w postaci
"niepisanego założenia" stwierdzającego iż
"Bóg z całą pewnością NIE istnieje" (czyli
implikowania że np. kości te z całą pewnością
NIE mają prawa wywodzić się np. z procesu
stworzenia, a muszą być produktem tylko
i wyłącznie tzw. "naturalnej ewolucji").
Tymczasem ogromny materiał dowodowy
dokumentuje wręcz coś odwrotnego, mianowicie
że "Bóg jednak istnieje" - np. patrz strona
god_proof_pl.htm.
To z kolei podaje w wątpliwość nie tylko
kwestię "czy dinozaury faktycznie istniały
kiedykolwiek" (czy też dla nadrzędnych
powodów ich kości zostały jedynie np.
"sfabrykowane przez Boga" jako swoisty
rodzaj "edukacyjnych pomocy") ale także
poddaje w sporą wątpliwość czy gro dzisiejszych
naukowców jest zdolne do logicznego rozumowania.
Wszakże logiczne rozumowanie ma to do siebie,
że uwzględnia ono wszelkie alternatywy. Dlatego
z powodu nieistnienia absolutnie pewnych naukowych
dowodów że "Bóg z całą pewnością NIE istnieje",
każde logicznie poprawne rozumowanie musi też uwzględniać
"możliwość" iż "Bóg jednak istnieje". Jeśli zaś są
podstawy do wątpliwości, czy owe zasiedziałe
na "wieżach z kości słoniowej" masy dzisiejszych
naukowców są nadal zdolne do logicznego
rozumowania, istnieją też podstawy do przewidywania,
że ich inteligencja (lub jej brak), oraz wyniki ich
tzw. "badań", kiedyś staną się przedmiotem
powszechnych dowcipów i publicznego natrząsania
się. Stąd przykładowo hamerykańscy naukowcy
przyszłości, zamiast dzisiejszego dowcipkowania
"głupi jak Polak", mogą kiedyś zacząć dowcipkować
"głupi jak naukowiec z 21 wieku" (oczywiście,
zgodnie z działaniem
karmy,
pewnego dnia ktoś jeszcze inny, np. Chińczycy,
zacznie wyśmiewać się też z Hamerykanów za to że
kiedyś wymyślali sobie takie "Polish jokes" na temat
naukowców, zamiast np. koncentrować uwagę na
swojej ekonomii). Powyższe nakłania więc aby
przeanalizować tutaj ową sprawę z sumiennością
na jaką jej wysoka ranga zasługuje.
Zacznijmy od założenia czysto hipotetycznej sytuacji,
że obserwujemy zdarzenia kiedy ludzkości już
NIE będzie, zaś jakaś ekspedycja kosmicznych
archeologów wylądowała na obszarze dzisiejszej
Nowej Zelandii aby naukowo zapoznać się z istotami
które kiedyś tam żyły. Ku ogromnemu szokowi
owych archeologów, odkryliby oni wówczas że
Nowa Zelandia zamieszkiwana była przez dwie
kategorie odmiennej wielkości istot ludzko-podobnych,
które żyły jedna obok drugiej, w dokładnie tych
samych czasach. Jedna z tych kategorii to "ludzie"
normalnego wzrostu, druga zaś to "krasnoludki"
o wzroście około pół metra. Całe osiedla zamieszkałe
przez te nowozelandzkie "krasnoludki" (które przez
"ludzi" normalnego wzrostu zwane są tam "gnomes",
"hobbits", albo "dwarfs") owi kosmiczni archeolodzy
odkryliby w aż kilku lokacjach Nowej Zelandii -
włączając w to obszar lokalnie tam znany jako
"Welliwood". Ponadto odkryliby, że normalnego
wzrostu "ludzie" wznosili w swoich ogrodach liczne
pomniki owym "gnomom" ("pomniki" te nazywane
są tam "garden gnomes" i ustawiane są one wśród
kwiatów w większości tamtejszych ogrodów), a nawet
znaleźliby w ludzkich archiwach wiele książek, np.
"O krasnoludkach i sierotce Marysi", oraz aż kilka
filmów, np. "Lord of the rings" (tj. "Lord pierścieni"),
które dokumentowały jak obie te kategorie istot ze
sobą współżyły. Niestety, owi kosmiczni archeolodzy -
którzy już wkrótce potem na swojej planecie zaczęliby
zapewne rozwijać całą nową gałąź nauki "palaegnomologii"
(poświęconą naukowym badaniom tych ziemskich
"gnomes"), przeoczyliby jeden mały szczegół.
Mianowicie, że na przekór owych licznych "dowodów
wykopaliskowych", te "hobbits" i "gnomes" wcale
NIE istniały w Nowej Zelandii, a jedynie zostały
powymyślane i pofabrykowane przez pisarzy,
producentów filmowych, artystów, itp., dla uzyskania
określonych efektów i celów. Z kolei całe miasta
zamieszkałe przez owe nowozelandzkie "krasnoludki"
zostały tam wybudowane w celu nakręcenia
przez lokalny "Welliwood" aż kilku filmów
fantastyczno-przygodowych na ich temat -
w rodzaju owego "Lord of the rings". Gdyby
więc dokonać jednozdaniowego podsumowania
generalnej regularności którą ilustruje nam
opisywana tu hipotetyczna sytuacja znajdowania
dowodów zamieszkiwania półmetrowych "gnomów"
na terenie Nowej Zelandii, to regularność ta daje się
wyrazić np. następującą definicją: "materialne
pozostałości czegokolwiek odkryte przy "a posteriori"
podejściu do badań, faktycznie mogą też być dowodem,
że to co owe pozostałości definiują w rzeczywistości
nigdy NIE istniało". O prawdzie tej regularności
najboleśniej przekonują się dzisiejsze sądy, a także
np. ludzie oskarżani o popełnianie przestępstw tylko
ponieważ "o niewłaściwym czasie znaleźli się w
niewłaściwym miejscu". Jedyną zaś obroną ludzi
przed padaniem ofiarami owej regularności, jest
że niezależnie od "a posteriori" podejścia do badań
praktykowanego przez starą "ateistyczną naukę
ortodoksyjną", wszystko powinno być też równolegle
i niezależnie badane przy konkurencyjnym podejściu
"a priori" praktykowanym właśnie przez zupełnie
nową "naukę totaliztyczną".której oficjalne ustanowienie
jest sugerowane, między innymi, na tej stronie.
Zgodnie z ustaleniami nowej "totaliztycznej nauki"
(opisywanej, m.in. w punktach #F1 do #F3 tej
strony), niemal dokładnie tak jak z powyższymi
"hobbits", "gnomes", czy "dwarfs", na Ziemi
dzieje się też obecnie z "kośćmi dinozaurów".
Mianowicie, podobnie jak tamci hipotetyczni
"kosmiczni archeolodzy" często znajdowali w
Nowej Zelandii ślady zamieszkiwania owych
"hobbits", również dzisiejsi "palaeontolodzy"
często natykają się na "kości dinozaurów".
Ponieważ jednak praktykują oni "a posteriori"
podejście do badań, a stąd NIE posiadają oni
praktycznie żadnej wiedzy o celach i powodach
dla których twórca owych "kości dinozaurów"
powprowadzał je do określonych warstw
geologicznych Ziemi, ich wnioski końcowe
mogą być równie absurdalne jak wnioski
owych hipotetycznych "palaegnomologów".
Dlatego, aby móc faktycznie wypowiadać
się na temat "kości dinozaurów", najpierw
trzebaby poznać cele i metody działania ich twórcy, czyli
Boga.
Tymczasem "palaeontolodzy" NIE mają najmniejszego
pojęcia o celach i metodach działania Boga - wszakże
reprezentują oni dotychczasową tzw. "ateistyczną
naukę ortodoksyjną" która uparcie ignoruje badanie
dowodów na istnienie Boga i bezpodstawnie zakłada
że "Bóg wcale NIE istnieje". W rezultacie, na temat
"kości donozaurów" dzisiejsi "paleontolodzy" mogą
dochodzić do równie absurdanych, ignoranckich i
oderwanych od prawdy wniosków jak owi "kosmiczni"
(hipotetyczni) badacze nowozelandzkich "krasnoludków".
Cel i powody dla których Bóg stworzył i utrzymuje
człowieka (a także stworzył całą ludzkość, wszelkie żywe
stworzenia, oraz cały "świat fizyczny") stanowią jeden
z najważniejszych tematów badanych przez nową
"naukę totaliztyczną" - po więcej szczegółów o
owym celu patrz np. punkt #D2 na stronie o nazwie
morals_pl.htm
czy punkt #B1 na stronie o nazwie
antichrist_pl.htm.
Badania tej nowej nauki wykazały, że najbardziej
podstawowym celem Boga było "przysparzanie
wiedzy". Aby jednak ludzie mogli nieustannie
"przysparzać wiedzę", konieczne jest m.in. poddawanie
ich najróżniejszym doświadczeniom inspirującym
u nich badania i poszukiwania prawdy. Jednym
zaś z takich właśnie doświadczeń inspirujących,
jest nieustanne "konfrontowanie ludzi z tym co
wzbudza u nich szczególnie silne uczucia, np.
wzbudza zachwyt, szok, strach, pożądanie, kontrowersję, itp."
Przykładowo, konfrontowanie ludzi z kośćmi gigantycznych
dinozaurów, lub konfrontowanie ich z odkryciami
astrofizyki jakie pozornie wyglądają jakby zaprzeczały
stwierdzeniom Bibli. (Innym doświadczeniem, też
inspirującym badania i poszukiwania prawdy, które
Bóg również związał z "kośćmi dinozaurów", jest takie
osadzanie tych kości w warstwach geologicznych Ziemi,
aby ich "konwencjonalne datowanie" wykraczało poza
moment stworzenia Ziemi wskazywany przez Boga
w świętych księgach - np. w
Biblii.
Takie bowiem konwencjonalne datowanie tych "kości
dinozaurów" wzbudza najróżniejsze kontrowersje pomiędzy
obu obozami zwolenników "kreacjonizmu" i "ewolucji".
W rezultacie, owe kontrowersje też indukują w obu
tych obozach silne motywacje do coraz intensywniejszych
badań i poszukiwań prawdy.)
Wyrażajac powyższe innymi słowy, tylko w świecie
bez Boga istnienie "kości dinozaurów" faktycznie
by oznaczało że dinozaury żyły kiedyś na Ziemi.
Natomiast jeśli ktoś weźmie na zdrowy-rozsądek
i logikę nawet choćby tylko "możliwość" że Bóg
jednak istnieje (tj. nawet jeśli ktoś ten zignoruje
ów ogromny ocean naukowych
"dowodów na pewność istnienia Boga",
a rozważy jedynie "możliwość" Jego istnienia -
co każda osoba o zdrowych zmysłach powinna
jednak czynić), wówczas musi także brać pod uwagę,
że w świecie stworzonym celowo oraz zarządzanym
inteligentnie przez wszechmocnego Boga istnienie
"kości dinozaurów" wcale NIE oznacza iż dinozaury
faktycznie kiedykolwiek żyły na Ziemi, podobnie jak
istnienie UFO i UFOnautów też wcale w nim NIE
oznacza, że UFOnauci faktycznie zamieszkują
na stałe na jakiejś planecie wszechświata.
Po prostu ów wszechmocny Bóg, który NIE miał
żadnych trudności ze stworzeniem całego świata
fizycznego, wszystkich stworzonek, oraz człowieka,
mógł dla najróżniejszych nadrzędnych powodów
postwarzać także i owe "kości dinozaurów" jako
unikalny dla Niego rodzaj "pomocy nauczających",
oraz powprowadzać potem te kości w odpowiednie
warstwy geologiczne Ziemi.
Do dzisiaj zidentyfikowane już zostały dosyć liczne
dowody na fakt, że "kości dinozaurów" są jedynie
takimi "pomocami edukacyjnymi celowo sfabrykowanymi
przez Boga" i mającymi pobudzać ludzi do twórczych
poszukiwań prawdy oraz do powiększania wiedzy (tak
jak to stwierdzają punkty #F2 i #E1 tej strony). Do
dowodów tych daje się zaliczyć m.in.:
(1)
Niewłaściwa wytrzymałość tych kości. Jeśli "kości
dinozaurów" miały tą samą wytrzymałość mechaniczną,
co kości dzisiejszych zwierząt, wówczas ich wytrzymałość
była zbyt mała aby zabezpieczyć dynamikę ruchów
największych rozmiarowo dinozaurów przypisywaną
tym potworom przez dzisiejszych naukowców ortodoksyjnych.
W rezultacie, największe dinozaury faktycznie byłyby
miażdżone pod własnym ciężarem - tak jak dzisiaj dzieje
się to z wielorybami wyrzucanymi na brzeg morza.
Aby więc największe dinozaury faktycznie mogły się
poruszać tak dynamicznie jak im się to dzisiaj przypisuje,
musiałyby one albo (1) mieć kości z materiałów o większej
wytrzymałości mechanicznej niż kości u dzisiejszych
zwierząt (co z kolei zaprzeczałoby zasadom "naturalnej
ewolucji", a stąd podważało twierdzenia ewolucjonistów),
albo (2) żyć na planecie o mniejszej grawitacji niż Ziemia
(co z kolei podważałoby całą dyscyplinę astrofizyki), albo
też (3) poruszać się wyłącznie w wodzie - tak aby wypór
wody pomniejszał wagę ich ciał (co z kolei zaprzeczałoby
ich anatomii która dokumentuje iż dinozaury żyły na lądzie).
Oczywiście, dla krótkowzroczności dzisiejszych naukowców
np. empiryczny fakt że kości mniejszych niż dinozaury
dzisiejszych wielorybów wyrzucanych na plaże są miażdżone
pod ich własnym ciężarem zupełnie nic NIE mówi, podobnie
jak też nic ich NIE zastanawia np. równie tajemnicze
odkrycie iż zgodnie z teoriami aerodynamiki trzmiel
NIE ma prawa latać.
(2)
Nieistotność dowodowa tych kości dla podejścia
"a priori" do badań, tj. fakt że "kości dinozaurów
mają wartość dowodową jedynie w przypadku kiedy
są one badane z filozoficznego podejścia 'a posteriori'
stosowanego przez starą "ateistyczną naukę ortodoksyjną",
natomiast tracą one wartość dowodową kiedy bada
się je z filozoficznego podjeścia 'a priori' ". Tymczasem
filozofia totalizmu nam ujawnia, że tylko te twory
Boga istnieją obiektywnie, faktycznie i trwale, które
dają się obiektywnie wykryć i udokumentować zarówno
przy filozoficznym podejściu do badań zwanym
"a priori" jak i przy podejściu zwanym "a posteriori".
Wszystko zaś co daje się wykryć i udokumentować
tylko subiektywnie i tylko z jednego podejścia, faktycznie
reprezentuje tylko "fabrykację Boga inspirującą
nasze poszukiwania twórcze a stworzoną jedynie
aby dostarczyć ludziom potwierdzeń dla ich głębokich
wierzeń" - co wyjaśnia nam dokładniej punkt #E2 tej strony.
(3)
Wiek tych kości starszy niż data stworzenia Ziemi.
Dowodem na "celowe fabrykowanie kości
dinozaurów przez Boga w celu zainspirowania ludzi
do twórczych poszukiwań prawdy" jest też fakt, że
"powstanie kości dinozaurów datuje się wcześniej
niż wynosi data stworzenia świata fizycznego,
ustalona przy filozoficznym podejściu 'a priori'
do ludzkich badań rzeczywistości" (owa data stworzenia
jest wskazywana w punkcie #H1 powyżej). Innymi słowy,
NIE jest możliwe aby dinozaury istniały w czasach
kiedy jeszcze NIE zaistniał nasz "świat fizyczny"
i Ziemia ponieważ Bóg jeszcze ich NIE stworzył.
(4)
Faktologiczna identyczność do "symulowanych"
manifestacji UFO. Za taki sam dowód należy też uznać
fakt, że "na Ziemi istnieją też np. obiektywne zdjęcia, raporty
świadków, oraz ślady materialne manifestacji wehikułów
UFO i UFOnautów, jednak oficjalna nauka ziemska NIE
uznaje tych manifestacji za faktyczny dowód istnienia
UFO i UFOnautów". Innymi słowy, na jakiejże to
"dwulicowej zasadzie" owa "ateistyczna nauka ziemska"
ma prawo uznawać istnienie dinozaurów, ale jednocześnie
twierdzi że ma powody aby odmawiać uznania istnienia
UFO i UFOnautów (a także istnienia wielu innych tajemniczych
obiektów i istot "fabrykowanych" przez Boga dla edukacyjnych
celów, w rodzaju "Yeti", "Nessie", duchów, "demonów",
"miast-widm" okresowo ujawniających się ludziom np.
dzięki zjawisku "fata morgana" - tak jak dla przypolskiego
miasta "Wineta" opisuje to np. punkt #H2 na stronie
tapanui_pl.htm,
itp.), chociaż dowody na obie te kategorie istot i obiektów
mają podobny charakter i są podobnie podważalne.
(5)
Przekleństwo poważnych badaczy dinozaurów.
Wiele osób zainteresowanych w UFO wie, że
racjonalnych, poważnych i efektywnych badaczy
tajemnic UFO prześladuje rodzaj śmiercionośnego
"przekleństwa". Mianowicie, jeśli zbyt usilnie i oddanie
dociekają oni tajemnic UFO lub UFOnautów z użyciem
niezawodnych metod naukowych, wówczas szybko
dopada ich jakiś gwałtowny rodzaj śmierci. (Więcej
informacji na temat owego śmiercionośnego "przekleństwa
badaczy UFO" zawarłem m.in. w punkcie #J3 strony o nazwie
evidence_pl.htm,
a także w punktach #77 i #78 z rozdziału W4 w tomie 18
monografii [1/5].)
Jednak tylko niewiele osób wie, że w działaniu jest
też nieco podobne "przekleństwo badaczy dinozaurów"
które tym razem uśmierca zadedykowanych badaczy
tych stworów. Doskonałym przykładem ofiary owego
"przekleństwa badaczy dinozaurów", dla którego los
dopełnił się w dniach kiedy właśnie pisałem niniejszy
punkt, jest 18-letnia Nowozelandka opisana w artykule
[1#H2] o tytule "Sad end to dream of walking
with dinosaurs" (tj. "żałosny koniec marzenia o spacerze
z dinozaurami") ze strony A4 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z wtorku (Tuesday), July 12, 2011. (Odnotuj
że inny artykuł [1b#H2] o śmierci tej samej
dziewczyny, ilustrowany jej kolorowym zdjęciem, był
też opublikowany pod tytułem "Tributes flow on internet
for 'increadible' girl" - tj. "Wyrazy żalu napływają w
internecie dla 'niezwykłej' dziewczyny" ze strony A3 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie z wtorku (Tuesday), July 12, 2011 - tyle że ten
inny artykuł nic NIE wspomina o jej fascynacji dinozaurami.)
Dziewczyna ta już od najwcześniejszego dzieciństwa była
zafascynowana dinozaurami (to jej zafascynowanie niektórzy
opisują jako "obsesję dinozaurami"). Zawsze marzyła też
o zostaniu "palaeontologiem" i poświęceniu swego życia
naukowym badamiom tych stworów. Tak się też "stało",
że wkrótce po rozpoczęciu studiów w kierunku który ją
pasjonował, do Nowej Zelandii przybyła australijska wystawa
o tytule "Walking With Dinozaurs" - której twórcy dorabiali
sobie na "kulcie tych stworzeń". Nieco informacji o owej
wystawie czytelnik może znaleźć w artykule [2#H2]
o tytule "Walk through dinosaurs' life and times" (tj. "spacer przez
życie i czasy dinozaurów"), ze strony A9 nwozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z czwartku (Thursday), June 30, 2011 -
który promował tą australijską wystawę pokazywaną
w Auckland. Wobec takiej sposobności, omawiana
tu fascynatka tych stworów wymusiła na swoim ojcu,
aby jako jej prezent na 18-te urodziny ojciec zabrał
ją na ową wystawę. Jej 18-te urodziny były w czwartek,
zaś na wystawę w odległym o około 650 kilometrów Auckland
pojechali samochodem w niedzielę. W drodze powrotnej
z wystawy, o godzinie 4:40 po południu, samochód w którym
jechali jakimś tajemniczym zrządzeniem losu zderzył się
z ambulansem, zaś owa 18-letnia fascynatka dinozaurów
zginęła w wyniku tego wypadku. Dowodowe znaczenie jej
śmierci, a także śmierci wielu innych zadedykowanych
badaczy dinozurów (lub UFO) polega na tym, że potwierdza
ono istotną regułę, mianowicie iż "wszechmocny Bóg
NIE dopuszcza aby jego plany wobec postepu i drogi wiedzy
u ludzkości były sabotażowane przez zbyt entuzjastycznych
badaczy istot i obiektów jakie są tylko boskimi "symulacjami".
Badacze tacy mnożą bowiem rzekomą "wiedzę" jaka oddala
ludzkość od prawdy ponieważ wygląda jak "poprawna" oraz
cieszy się taranującym prawdę poparciem oficjalnej nauki,
jednak jaka to wiedza faktycznie w dzisiejszych czasach
ciągle jest "zwodnicza" bowiem dotyczy tego co jest tylko
"boską symulacją" (a nie trwałą prawdą) podczas gdy
dzisiejsi ludzie narazie ciągle jeszcze NIE dojrzeli
intelektualnie aby zrozumieć ideę takiej "boskiej symulacji".
(6)
Żarty i zabawa z jakimi Bóg traktuje "ateistycznych
naukowców ortodoksyjnych" badających "kości
dinozaurów". Jak przystało na "Boga młodzika",
nasz Bóg nieustannie wykazuje ogromne poczucie
humoru. Kiedykowlwiek więc "wprowadza kogoś w
maliny", zawsze daje mu dyskretnie znać, że "jest
to tylko żart". Jeden taki żart jaki Bóg "wystroił"
badaczom dinozaurów, zaś potem pozwolił im go
"odkryć" i ujawnić światu, opisany był w artykule
[3#H2] o tytule "Giant sea predator turned
victims into art", (tj. "gigantyczny drapieżnik morski
przemieniał ofiary w działa sztuki"), ze strony A24 gazety
The New Zealand Herald,
wydanie z czwartku (Thursday), October 13, 2011.
Artykuł ten opisuje "znalezisko palaeontologiczne"
znajdujące się w posiadaniu "Berlin Ichthyosaur
State Park in Nevada", USA. Znalezisko to ma
formę skamieniałego "działa sztuki" które jakoby
przetrwało do dzisiejszych czasów poukładane
właśnie z kości gigantycznych dinozaurów o
wielkości dzisiejszych wielorybów lub autobusów.
Zanim kości te skamieniały, ktoś poukładał je
artystycznie w regularny dwurzędowy wzór
geometryczny, posegregowane według swojej
wielkości, oraz porozstawianie tak precyzyjnie,
że naukowcy zmuszeni byli absolutnie wykluczyć
możliwość iż ich rozmieszczenie miało przypadkowy
i "naturalny" charakter. Jedyne więc wytłumaczenie
jakie naukowcy dotychczas potrafili wymyślić aby
uzasadnić takie "artystyczne" rozlokowanie owych
skamieniałych "kości dinozaurów" z Nevada, to że
razem z dinozaurami żył jakiś gigantyczny drapieżnik
jeszcze od nich większy (jakiego skamienieliny
nigdy jednak NIE odkryto), który miał podobne
do ludzkich "skłonności artystyczne" - zaś z
nudów zabawiał się układaniem kości swoich
ofiar w rodzaje "dzieł sztuki". Oczywiście, całej
tej "gimnastyce" i wymyślaniu nieprawdopodobnych
wytłumaczeń NIE bazujących na żadnym istniejącym
materiale dowodowym, "dzisiejsza nauka ortodoksyjna"
oddaje się tylko po to aby uniknąć przyznania że (1)
"Bóg istnieje", oraz że (2) "z pomocą 'kości dinozaurów'
ów Bóg 'stroi sobie żarty' z dzisiejszych naukowców".
(Inne przykłady podobnego "strojenia sobie żartów"
przez Boga z dzisiejszych naukowców opisałem na
stronie o nazwie
evolution_pl.htm.)
Powyższe znalizisko opisane w artykule [3#H2]
wcale NIE jest jedynym które ujawnia że "Bóg
stroi sobie żarty z badaczami kości dinozaurów".
Kolejnym takim artykułem był [4#H2] o
tytule "Feathered T-rex find turns dinosaur world
on its head" (tj. "znalezisko opierzonego T-rex'a
odwraca świat dinozaurów do góry nogami")
ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), April 23, 2012.
Artykuł ten ujawnia, że w Chinach znaleziono ostatnio
skamienieliny i kości najbardziej drapieżnego dinozaura
zwanego "T-rex", który ważył około 1.4 tony. Ów
morderczy potwór był jednak pokryty piórami i
puchem - tak jak dzisiejsze pisklątka.
Oczywiście, mądry Bóg przywiązał do "kości
dinozaurów" znacznie więcej materiału dowodowego
podobnego do przytoczonego powyżej. Aby więc
dociec prawdy na ich temat, wystarczy teraz aby
poodkrywać, zinterpretować i ujawnić światu te
dowody. Niestety, jak zawsze ma to miejsce
z ustalaniem prawdy, będzie to wymagało aby
ktoś włożył w badania dozę wysiłku i pracy jaka
będzie odpowiadała randze tej sprawy (zgodnie
z działaniem "pola moralnego" wyrażonym też
np. przysłowiem "bez pracy nie ma kołaczy").
Jednak ustalenie prawdy na temat owych "kości
dinozaurów" jest warte zachodu. Wszakże wynosi
ono ludzkość na wyższy poziom świadomości. Nie
tylko bowiem ujawnia ludziom, że dla inspirowania
postępu wiedzy Bóg "fabrykuje" wymagane "pomoce
nauczające" w rodzaju owych "kości dinozaurów",
ale także rewolucjonizuje ludzkie poglądy na praktycznie
każdy temat. Przykładowo, potwierdza, że podobnie
jak owe "kości dinozaurów", Bóg "fabrykuje" także
"manifestacje UFO" (opisywane m.in. na stronie
ufo_proof_pl.htm),
manifestacje najróżniejszych "potworów" w rodzaju
"Nessie", "Mkole-Mbembe", itp., (opisywane m.in. w punkcie #E1 strony
stawczyk.htm),
manifestacje "humanoidów" w rodzaju "Yeti", "Sasquatch",
"Maeroero", itp., (opisywane m.in. w punkcie #E6 strony
newzealand_pl.htm),
a nawet że w początkowych czasach Bóg stworzył
najróżniejsze budowle megalityczne opisywane
m.in. w punkcie #H1 tej strony. Potwierdza to też
bibilijne dane że Bóg stworzył świat fizyczny, Ziemię
i człowieka tylko około 6000 lat temu. Zmienia to
nasze nastawienie do całej otaczającej nas rzeczywistości.
Potwierdza że "moralność to poziom zgodności ludzkiego
postępowania z wymaganiami nakładanymi na
nas przez Boga" - tak jak opisuje to strona
morals_pl.htm,
a także ostrzega że każdy przejaw "niemoralności"
jest surowo karany. Uczy nas naukowych metod
dokładnego poznawania swego Boga. Itd., itp.
Wielka więc szkoda, że ciągle aż tak niewielu
ludzi docenia potencjał jaki dla postępu ludzkości
wniesie upowszechnienie prawdy o kościach
dinozaurów. Wielka też szkoda, że narazie gro
ludzi nadal uprawia karalną przez Boga "pasywność"
(opisywaną m.in. w punkcie #B4 strony o nazwie
parasitism_pl.htm
oraz w punkcie #C7 strony o nazwie
seismograph_pl.htm),
a stąd nadal niemal nikt NIE dodaje swego wkładu
np. do wydobycia tej istotnej prawdy na światło dzienne.
Czytelnik być może się zastanawia, jak to możliwe
że tylu wysoko-płatnych profesorów, którzy pokończyli
takie drogie studia na tak ekskluzywnych uniwersytetach,
dochodzi w sprawie "kości dinozaurów" do aż tak
błędnych wniosków. Tymczasem powód jest prosty -
ich błąd wywodzi się z użycia niewłaściwego podejścia
filozoficznego do badań (tj. podejścia zwanego
"a posteriori" praktykowanego przez dotychczasową
"ateistyczną naukę ortodoksyjną"). Chodzi bowiem o
to, że każdy obiekt, w tym "kości dinozaurów", składa
się nie tylko z "ciała", ale także i z "duszy" (albo,
używając terminologii komputerowej, nie tylko z "hardware"
ale również i z "software") - tak jak opisuje to strona o nazwie
soul_proof_pl.htm.
W przypadku "kości dinozaurów" owo "ciało" (lub "hardware")
to substancja z której kości owe są stworzone, zaś "dusza"
(lub "software") to cała wiedza na ich temat, a więc wiedza
"kto" i "dlaczego" je stworzył, jaka jest ich historia, itp. Tak
zaś się składa, że "ateistyczna nauka ortodoksyjna" z jej
"a posteriori" podejściem do badań ogranicza się tylko do
badania "ciała" (lub "hardware"), zaś ignoruje badanie
"duszy" (albo "software"). Zakłada bowiem że owa "dusza"
(albo "software") może być łatwo dopowiedziana poprzez
jej "ekstrapolację" z innych, typowych i już znanych nauce
przypadków. W tym założeniu popełnia jednak kardynalny
błąd, bowiem we wszechświecie istnieją też tzw. "wyjątki"
których "software" NIE daje się odtworzyć poprzez typową
"ekstrapolację". (Np. jeśli naukowcy ortodoksyjni za "typową"
ranę żołnierza uznają "ranę postrzałową", wówczas stają się
zupełnie bezradni kiedy napotkają przypadek żołnierza który
usiadł na gwoździu.) Aby więc wykryć i poprawnie opisać także
owe "wyjątki", konieczne jest użycie konkurencyjnego "a priori"
podjeścia do badań praktykowanego przez nową "naukę
totaliztyczną". W tym podejściu "a priori", badania zaczynają
się od odtworzenia "duszy" (albo "software"), a dopiero potem
przypisują ową "duszę" ("software") do przynależnych
im "ciał" ("hardware"). W ten sposób unika się błędów
i pomyłek nawet w odniesieniu do "wyjątków" wobec których
stara nauka jest całkowicie bezradna. Nasza cywilizacja uniknęła
by wielu cierpień, upadków i niesprawiedliwości (włączając
w to obecny okres "kryzysu ekonomicznego") gdyby każda
sprawa badana w niej była równolegle przez obie te konkurencyjne
wobec siebie nauki - tak jak opisuje to punkt #C1 na stronie
telekinetyka.htm
oraz punkt #A2.6 na stronie o nazwie
totalizm_pl.htm.
Dlatego namawiam tutaj czytelnika, aby i on przyłączył
swe działania i wysiłki do możliwie jak najszybszego
oficjalnego ustanowienia na ziemi tej nowej i zbawiennej
dla ludzkości "nauki totaliztycznej".
Gdyby ktoś miał wskazać coś, co już urosło do roli "symbolu"
przeciwstawności wyników badań starej "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej" oraz nowej "nauki totaliztycznej",
wówczas tym czymś byłyby właśnie "kości dinozaurów".
Wszakże mechanizmy powstania i powody istnienia
owych "kości dinozaurów" obie te nauki wyjaśniają
na kardynalnie odmienne sposoby. To zaś powoduje,
że kości te są faktycznie ową symboliczną "ziemią
niczyją" i "polem bitwy" które definiują granice i różnice
pomiędzy dotychczasową "ateistyczną nauka ortodoksyjną",
a nową "nauką totaliztyczną". Wierzę też, że nieuchronne
bitwy i wojny pomiędzy oboma tymi wzajemnie konkurencyjnymi
wobec siebie naukami, odbędą się w przyszłości m.in.
właśnie na owej "ziemi niczyjej", czyli na polu
naukowego wyjaśnienia pochodzenia i powodów
dla istnienia "kości dinozaurów". Innymi słowy, już
obecnie wygląda na to że tak
jak kiedyś wojownicze zapędzenie się chrześcijaństwa
na "wojny krzyżowe" zainicjowało stopniowy upadek
owej religii, obecne zapędzenie się "ateistycznej
nauki ortodoksyjnej" na "wojny dinozaurowe"
spowoduje też kiedyś i upadek dotychczasowej
monopolistycznej roli owej przestarzałej już nauki.
Z kolei dla naukowców przyszłości "kości dinozaurów"
zapewne staną się "symbolem naukowej
bezmyślności i ignoranctwa" oraz źródłem
takiego samego natrząsania się z dzisiejszych
naukowców, jak dla dzisiejszych naukowców stanowi
"ilość diabłów rezydujących na czubku szpilki"
zawzięcie dyskutowana przez naukowców okresu
średniowiecza. (Jak z tego widać, tematy się
zmieniają, jednak ignorancja i niedoskonałość
ludzka pozostaje bez zmiany - tak jak wyjaśnia
to dokładniej punkt #B2 strony o nazwie
antichrist_pl.htm.)
Tak bowiem się składa, że w historii ludzkości
NIE było jeszcze okresu, w którym ludzie sowicie
opłacani za wdrażanie postępu popełnialiby
równą liczbę błędów i szerzyli podobne bzdury
jak czynią to dzisiejsi zawodowi naukowcy.
(Przykład kolejnego po "kościach dinozaurów"
przypadku "naukowej bzdury" oficjalnie
upowszechnianej przez dzisiejszą oficjalną
naukę, jest zapylanie baobabów przez
"nietoperze owocowe" opisane dokładniej
w punkcie #C2 strony o nazwie
cooking_pl.htm
oraz w punkcie #F4.4 strony o nazwie
stawczyk.htm.)
Z tych powodów, warto teraz zarówno pilnie
śledzić kolejne "bzdury" jakie wysoce "naukowym
językiem" wygłaszają na temat "kości dinozaurów"
dzisiejsi "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" -
zupełnie już pozbawieni zdolności do racjonalnego
myślenia, jak i śledzić także jakie będą owe
następne naukowo-przełomowe odkrycia na
temat owych "kości dinozaurów" dokonane
przez nową "naukę totaliztyczną". (Spisywanie
tych odkryć będzie kontynuowane na niniejszej
stronie - warto więc tu ponownie zaglądać w
przyszłości.) Prawda bowiem stoi po stronie
"nauki totaliztycznej". Jest więc już tylko kwestią
czasu, kiedy "naukowe bzdury i edukacyjna
bezmyślność" zasiewane przez dotychczasową
"ateistyczną naukę ortodoksyjną" zostaną w pełni
zdemaskowane, wystawione na widok publiczny,
oraz stopniowo zastąpione zdrowym rozsądkiem
i prawdą.
Temat inspirowania rozwoju ludzkości poprzez
"symulowanie" przez Boga rzekomego istnienia
dinozaurów na drodze celowego tworzenia ich kości
i wprowadzania tych kości w warstwy geologiczne
ziemi, jest omawiany aż na szeregu totaliztycznych
stron. Linki i nazwy owych stron są podane powyżej
w punkcie #E1 (przykładowo, obejmują one punkty
#D3 i #F4.2 ze strony o nazwie
stawczyk.htm).
Część #I:
Nie bójmy się kierować pytań do naszych profesorów - wszakże ich pensje pochodzą z naszych podatków!
#I1.
Czy się godzi, że mamy aż tylu doskonale płatnych profesorów finansowanych z naszych
podatków, jednak najważniejsze z naszych pytań ciągle pozostają bez odpowiedzi?
Każdy z nas nieustannie boryka się z tysiącami
zapytań, znajomość odpowiedzi na które potencjalnie
zmieniłaby nasze życie. Przykładowo: "czy
nauka ma jakiś dowód na potwierdzenie swojego
oficjalnego stanowiska że 'Boga NIE ma'?",
"czy prowadzone są jakieś oficjalne badania
naukowe w celu wyjaśnienia czym faktycznie
są manifestacje duchów?", "czy faktycznie
istnieje związek pomiędzy moralnością ofiar
kataklizmów a nieszczęściami które ich dotykają?",
"czy pozostawianie przez kataklizmy nietkniętych
kościołów i świątyń w środku kompletnie zrujnowanych
dzielnic ma uzasadnienie w prawach statystyki?",
"czy 'grupowa moralność'
miasta Wrocławia
(lub miasta w którym my właśnie mieszkamy)
już obecnie wykazuje podobieństwo do 'grupowej
moralności' dzisiejszego miasta
Christchurch w Nowej Zelandii
lub starożytnych miast
Salamis, Pompea i Wineta,
oraz czy Wrocławiowi (lub naszemu miastu) zagraża
podobnie niszczycielski kataklizm?", "czy 'teoria
wielkiego bangu' oznacza że nauka oficjalnie twierdzi
iż wszechświat powstał z niczego?', "czy jedynym
wyjaśnieniem dla istnienia 'kości dinozaurów'
jest że dinozaury faktycznie żyły kiedyś na
Ziemi?", itd., itp.
Niestety, z jakichś powodów obywatele typowo boją
się zadawać owe pytania profesorom uczelnianym,
na przekór że wysokie pensje tych profesorów
są przecież opłacane z ich podatków.
Jeśli jednak rozważy się jaki jest zakres obowiązków
wszystkich pracowników państwowych których pensje
opłacane są z podatków obywateli, wówczas się okazuje
że niezależnie od ich podstawowej roli, ich obowiązki
zawodowe zawsze obejmują m.in. szeroko rozumiane
"usługi dla społeczeństwa". Wszakże wszystkie te zawody
należą do grupy tzw. "usług społecznych". Niezależnie od
profesorów uczelnianych, do tej samej zawodowej kategorii
należą m.in. strażacy, policjanci, wojsko, służba zdrowia,
politycy, itd., itp. Każdy też z owych zawodów NIE
ma prawa odmówić udzielenia nam jednorazowej
NIEODPŁATNEJ pomocy, jeśli pomoc taka jest nam
nagle potrzebna. Przykładowo, oprócz gaszenia
pożarów - co jest głównym obowiązkiem strażaków,
mają oni także obowiązek np. bezpłatnie wypompować
wodę z naszej piwnicy jeśli zaleje ją powódź, czy
zdjąć z czubka wysokiego drzewa naszego kotka albo
nasze dziecko, jeśli nierozważnie się tam wdrapały i same
NIE potrafią zejść na ziemię. Podobnie policja, oprócz
zwalczania przestępców i wypisywania nam mandatów,
ma też obowiązek aby bezpłatnie np. przeprowadzić
niewidomego przez ruchliwą ulicę, zapilotować rodzącą
kobietę do najbliższego szpitala, czy wyjaśnić przyjezdnemu
jak dostać się pod wymagany adres. Itd., itp. Ta sama
zasada obowiązuje też profesorów uczelnianych. Jeśli
mamy jakieś nękające nas i psujące nam życie krókie
pytanie, wówczas mamy prawo aby zadać je jakiemuś
aktualnie urzędującemu profesorowi nadzorującemu
badania w obszarze którego pytanie to dotyczy - np. wysyłając
do niego email z owym pytaniem, zaś ów profesor ma
obowiązek aby nieodpłatnie nam na nie odpowiedzieć.
Gdyby zaś jakiś profesor zignorował owo pytanie i nam
NIE odpowiedział, wówczas mamy prawo aby powtórzyć
je za pośrednictwem gazety, radia czy telewizji, poddając
jednocześnie pod publiczną dyskusję kwestię czy ów
profesor zasługuje na swoją pensję opłacaną z naszych
podatków.
Jedyna sprawa jaka narazie NIE jest jednoznaczna
w kwestii takich zapytań, to gdzie kończy się
obowiązek profesorów aby udzielać nieodpłatnej
odpowiedzi na zadane im pytania, a zaczyna
się prawo owych profesorów do uprzedniego
negocjowania wielkości dodatkowej zapłaty
zanim odpowiedzi owej udzielą.
(Warto tu odnotować, że zgodnie z zasadami
"fair trading", zapłaty owej musieliby wówczas
zażądać zanim udzielą odpowiedzi, zaś ewentualnego
rachunku NIE mają prawa wystawiać jeśli zapytujący
najpierw się NIE zgodzi na odpłatność za otrzymanie
odpowiedzi.) Wszakże w odniesieniu do pytań które
wymagają długich badań w celu udzielenia na nie
odpowiedzi, takich jak np. specjalistyczne
pytania o komersyjnej wartości zadawane przez
przemysł, przed udzieleniem na nie odpowiedzi
uczelnie mogą postawić warunek że przygotują
odpowiedź tylko jeśli uprzednio otrzymają za to
określone wynagrodzenie. Na szczęście, do tej
sprawy odnosi się "zasada rozsądku". Mianowicie,
jeśli zadane jest tylko jedno krótkie pytanie z generalnego
obszaru wiedzy w której dany profesor się specjalizuje,
na które to pytanie odpowiedź może przyjmować
np. formę jednego słowa TAK lub słowa NIE,
wówczas żaden profesor NIE będzie miał prawa
do upierania się że udzieli odpowiedzi tylko jeśli
otrzyma dodatkową zapłatę za swoją odpowiedź.
Dlatego formułując owo jedno pytanie do profesorów
uczelni, należy starać się tak je zredagować, aby
odpowiedź na nie dawała się wyrazić jednym słowem
TAK lub słowem NIE. Oczywiście, faktyczna odpowiedź
na owo pytanie NIE będzie mogła przyjmować formy
takiego jednego słowa, bowiem w takim przypadku
owa odpowiedź, po jej np. opublikowaniu w gazecie
lub w internecie, wzbudziłaby zgorszenie publiczne
i naraziłaby owego profesora na szyderstwa. Jednak
sam fakt że pytanie jest tak sformułowane iż daje
się odpowiedzieć na nie tylko jednym słowem,
spowoduje że byłoby wysoce niemoralne zarówno
odmówienie na nie odpowiedzi jak i zażądanie dodatkowej
zapłaty przez danego profesora za przygotowanie
odpowiedźi.
Powyższe informacje warto też uzupełnić wyjaśnieniem,
że temat zadawania pytań aktualnie urzędującym
profesorom uczelnianym omawiany jest równie
szeroko w (3) z punktu #L3 strony o nazwie
pajak_jan.htm.
Wyjaśnione tam m.in. zostało jak prakrycznie
należy się zabrać do zadawania profesorom takich
nurtujących nas pytań za pośrednictwem emaila.
Być więc może iż czytelnik powinien skorzystać
z zawartych tam wskazań.
#I2.
Czy się godzi, że mamy aż tylu doskonale płatnych polityków o "złotych ustach" hojnie
finansowanych z naszych podatków, a poziom życia ludzkości nieustannie się obniża?
...(niniejszy punkt będzie rozwinięty w terminie późniejszym - proponuję powrócić do tej strony aby z nim się zapoznać)...
Niektóre powody upadku poziomu życia na Ziemi,
spowodowanego brakiem zrozumienia przez polityków
zasady (omawianej m.in. w punkcie #A2.1 strony o nazwie
totalizm_pl.htm),
że "tylko decyzje i działania które wspinają się pod
górę tzw. 'pola moralnego' są faktycznie 'moralne' i
dlatego NIE trzeba później naprawiać ich skutków",
dyskutowane są już na szeregu odmiennych stron
totaliztycznych. Przykładowo, niezależnie od punktu
#E3 na niniejszej stronie, czytelnik znajdzie prezentacje
tych powodów także w (1) z punktu #E1 strony o nazwie
rok.htm
czy w punkcie #B5.1 ze strony o nazwie
will_pl.htm.
#I3.
Czy się godzi, że z powodu upierania się przy "jednożeństwie" (monogamii) święta instytucja
"małżeństwa" właśnie upada na Ziemi, jednak politycy, prawodawcy i przywódcy chrześcijaństwa
nadal ignorują sugestie Boga przekazane nam w Biblii że ludzie powinni jednak praktykować "wielożeństwo"
pozbawione owych monopolistycznych wad "jednożeństwa" jakie dziś powodują upadek "małżeństw"?
...(niniejszy punkt będzie rozwinięty w terminie późniejszym - proponuję powrócić do tej strony aby z nim się zapoznać)...
Z nieco odmiennego punktu widzenia, zalety i
cechy "wielożeństwa" (poligamii) zdolne uratować
instytucję "małżeństwa" przed upadkiem spowodowanym
wadami jednożeństwa (monogamii), dyskutowane
są również w punkcie #J2.2.2 strony o nazwie
morals_pl.htm.
#I4.
Czy się godzi, że dzisiejsi "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" wmawiają ludziom
iż powodem wszelkich kataklizmów (takich jak trzęsienia ziemi, tsunami, powodzie,
pożary, mrozy, susze, itp.) są "wybryki matki natury", podczas gdy nawet tylko
pobieżne badania dokonane przez nową "naukę totaliztyczną" dowodzą, że owe
kataklizmy niszczą wyłącznie te społeczności których moralność zboczyła niedopuszczalnie
z kierunku i poziomu nakazywanego ludziom przez Boga?
...(niniejszy punkt będzie rozwinięty w terminie późniejszym - proponuję powrócić do tej strony aby z nim się zapoznać)...
Odnotuj że wynikom badań nowej "nauki totaliztycznej"
nad przyczynami i przebiegiem najróżniejszych
kataklizmów jakie wyniszczają wyłącznie niemoralnie
zachowujące się społeczności, poświęcony jest aż cały
szereg totaliztycznych stron - np. patrz punkt #B5 na stronie
seismograph_pl.htm
czy punkt #I3 na stronie o nazwie
day26_pl.htm.
Część #J:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#J1.
Podsumowanie tej strony:
Niniejsza strona dostarczyła przykładów
odpowiedzi na pytania dotyczące najmniej
ludziom znanych metod postępowania Boga.
Ujawniła nam także niektóre korzyści płynące
z szukania o znajdowania odpowiedzi na takie
właśnie pytania.
#J2.
Jak dzięki stronie
"skorowidz.htm"
daje się znaleźć totaliztyczne
opisy interesujących nas tematów:
Cały szereg tematów równie interesujących
jak te z niniejszej strony, też omówionych
zostało pod kątem unikalnym dla filozofii
totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy
można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem
skorowidza
specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich
odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza
wykaz, zwykle podawany na końcu książek,
który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego
nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe
też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że
dodatkowo zaopatrzony w zielone
linki
które po kliknięciu na nie myszą natychmiast
otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje.
Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie
skorowidz.htm.
Można go też wywołać z "organizującej" części
"Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę
aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego
systematycznie korzystać - wszakże przybliża
on setki totaliztycznych tematów które mogą
zainteresować każdego.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Data zapoczątkowania tej strony internetowej: 5 października 2010 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 25 kwietnia 2012 roku
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)
Po polsku: Jeśli preferujesz czytanie w odmiennym języku, kliknij na wybraną flagę lub
zielony link poniżej
English: If you prefer to read in a different language, click on the selected flag or
green link below