(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Jeśli dobrze się zastanowić, to nie istnieje inne
pytanie o poważniejszych dla ludzi konsekwencjach
niż odwieczne zapytanie
"czy
Bóg
istnieje?".
Ja w trakcie swoich badań naukowych
natknąłem się na ogromną ilość materiału
dowodowego potwierdzającego fakt że
"TAK, Bóg rzeczywiście istnieje!".
Niestety, zarówno oficjalna nauka
ziemska, jak i moi zawodowi koledzy -
inni naukowcy, usilnie unikają poinformowania
społeczeństwa o istnieniu owego ogromnego
materiału dowodowego. W wielu zaś przypadkach
wręcz zaprzeczają jego istnieniu. To dlatego
na niniejszej stronie internetowej zdecydowałem
się zaprezentować do wglądu zainteresowanych
czytelników rzeczowe i bezstronne informacje
o owym ogromnym materiale dowodowym.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jakie są cele tej strony:
Podstawowym celem tej strony jest zgromadznie
w jedną całość i udostępnienie zainteresowanym
czytelnikom całego materiału dowodowego
na istnienie
Boga
z którym to materiałem ja sam (tj.
dr inż. Jan Pajak)
zetknąłem się w trakcie swoich badań naukowych.
Powinienem tutaj dodać, że większość materiału
dowodowego zaprezentowanego na niniejszej
stronie przeniosłem tutaj z odmiennych stron
internetowych
totalizmu
na których materiał ten został zaprezentowany
w odpowiednim dla niego kontekście. Dlatego po
każdej prezentacji danego materiału informuję
również z jakiej strony się on wywodzi.
#A2.
Co mnie zamotywowało do napisania tej strony:
Motto:
"Jeśli ktoś sam NIE wierzy w istnienie
Boga,
wówczas jest to tylko jego prywatna sprawa.
Jeśli jednak ktoś ukrywa przed innymi materiał dowodowy na istnienie Boga,
lub jeśli w jakikolwiek inny sposób uniemożliwia innym poznanie prawdy o Bogu,
wówczas NIE tylko że jest to niemoralne przestępstwo, ale także zwykłe świństwo."
Motywacją do napisania niniejszej strony
było błądzenie i błędy które ja sam popełniłem
we własnym życiu w sprawie
Boga.
Ich źródłem była bowiem
niedostępność informacji w rodzaju tych
zaprezentowanych na niniejszej stronie.
Aby więc innym bliźnim dać szansę uniknięcia
mojego własnego błądzenia, niniejszym
zestawiam informacje, dostępu do których
ja sam byłem pozbawiony w czasach kiedy
podejmowałem istotne decyzje życiowe.
Ja sam
urodziłem się w surowych tradycjach katolicyzmu.
Moja matka była oddaną katoliczką i dopilnowała
abym swe życie rozpoczął z doskonałym
przygotowaniem katolika. Z kolei mój ojciec
był ateistą. Jednak surowo przestrzegał on zasad
moralnych i nigdy nikomu nie narzucał swoich
poglądów. W rezultacie, w swojej młodości miałem
wolny wybór pomiędzy obu tymi poglądami i
początkowo wybrałem katolicką wiarę w Boga.
Była to jednak tylko "wiara" mająca formę kultury
i tradycji wyniesionych z domu rodzinnego i wcale
nie popartych ani rzetelną wiedzą o Bogu, ani też
głębokim przekonaniem co do istnienia Boga.
Będąc zaś tylko "wiarą", łatwo mogła być podważona
wiedzą i logiką. Dlatego moja sytuacja uległa drastycznej
zmianie już z chwilą pójścia na studia wyższe. Nasi
ówcześni wykładowcy usilnie wpajali w nas ateistyczne
poglądy bazujące na "oficjalnej wiedzy" i na logice.
Z upływem więc czasu uległem ich praniu mózgu
i sam też stałem się ateistą. Wszakże zgodnie
z dotychczasową naukową wiedzą, ateizm stanowi
"naukowy pogląd", zaś wiara w Boga to jakoby
jedynie rodzaj "zabobonu". Ateistą pozostawałem aż
do 1985 roku, kiedy to opracowałem swoją własną
teorię wszystkiego
zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Owa bowiem "teoria wszystkiego" jednoznacznie
wskazuje sobą że "Bóg istnieje". Niektóre z jej
ustaleń przytoczyłem w części #C tej strony.
To właśnie stwierdzenia owego
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
zwróciły moją uwagę na fakt, że istnieje całe
zatrzęsienie dowodów naukowych na istnienie
Boga, jednak zupełnie NIE daje się znaleźć
nawet jednego choćby najmizerniejszego
dowodu iż "Boga wcale nie ma" (po szczegóły
patrz część #D tej strony). Ponieważ
owe dowody na istnienie Boga z jakichś
powodów są ukrywane i zatajane przed
społeczeństwem, ja sam zacząłem je
wydobywać na światło i gromadzić. W
ten sposób z czasem powstała niniejsza
strona. Opracowując tą stronę mam nadzieję
że dopomoże ona innym bliźnim uchronienie
się od popełnienia tego samego błędu
"ateizmu" który ja sam popełniłem właśnie
z powodu braku dostępu do informacji
typu zawartego na niniejszej stronie.
Niniejsza strona wcale NIE ma ambicji zaprezentowania
wszystkich dowodów na istnienie Boga które
dostępne są na naszej planecie. Dowodów
tych bowiem jest tak dużo, że NIE istnieje
możliwość zaprezentowania ich wszystkich
w jednym opracowaniu. Wszakże aż do czasu
kiedy naukowcy będą w stanie pokazać
eksperyment w którym choćby najmizerniejsze
źdźbło trawy wyewolułuje się samo w próbówce,
pośrednim dowodem na istnienie Boga
jest m.in. również i każde źdźbło trawy,
każda żywa istota, oraz niemal każdy
obiekt matrwy naszego wszechświata.
Stąd jedyne jakości które ta strona prezentuje,
to bezpośrednie dowody naukowe na
istnienie Boga na które ja sam się natknąłem
w swoich dotychczasowych badaniach naukowych.
Do powyższego powinienem też dodać, że
niniejsza strona wcale NIE stawia sobie za cel
przekonanie kogokolwiek do istnienia Boga.
Strona ta jedynie informuje o istnieniu i o naturze
ogromnego materiału dowodowego na istnienie
Boga. Natomiast jak ktoś przyjmie wymowę tych
dowodów, jest to już prywatna sprawa każdego
czytelnika z osobna. Wszakże to każdy czytelnik
z osobna jest osądzany przez Boga oraz sam
ponosi konsekwencje własnych poglądów i działań.
#A3.
Historia tej strony:
Stronę tą zacząłem przygotowywać w pierwszych
dniach lipca 2008 roku. W pierwszym jej
wydaniu wystawionym w Internecie już 5
lipca 2008 roku, po prostu zebrałem w niej
w jedną całość wszystkie dowody na istnienie
Boga na które ponatykałem się przy pisaniu
innych stron totalizmu. Jednak już w kilka
miesięcy później zrozumiałem, że owemu
pierwszemu wydaniu tej strony brakuje jakby
"ducha" czy "myśli przewodniej". Wszakże
była ona jak wazon na kwiatki, w który
powrzucałem "jak leci" całą kupę kwiatków
na jakie się natknąłem w swoich
poszukiwaniach prawdy. Kwiaty owe domagały
się więc aby je pozestawiać razem w jakąś
harmonijną kompozycję "bukietu".
Na "ducha" czy na "myśl przewodnią" tej strony
natknąłem się przypadkowo w Kuala Lumpur w
sierpniu 2008 roku. Czekałem tam wówczas na
swoją kolejkę do dentysty i z nudów (a także aby
odwrócić swą uwagę od nieprzyjemnych dźwięków
które dobiegały z gabinetu dentystycznego) wziąłem
do ręki jeden z owych kolorowych magazynów
które typowo oferowane są w poczekalniach
dentystycznych. W magazynie tym zacząłem
czytać raczej ciekawy artykuł o losie i wychowaniu
dzieci bogatych rodziców. Artykuł ten logicznie
argumentował i dokumentował, że typowo
dzieci bogatych rodziców które w dzieciństwie
otrzymują bez wysiłku i zabiegania wszystko
co zechcą i co najlepsze, wyrastają na nastawione
wyłącznie konsumpcyjnie społeczne snobki,
kaleki, niedołęgi, narzekacze, itp.,
które mają potem kłopoty z życiem w prawdziwym
społeczeństwie, które szybko marnotrawią
oddziedziczoną fortunę, oraz które nie tak
rzadko umierają jako nałogowcy lub bezdomni żebracy.
Dlatego jednym z zadań zamożnych rodziców jest
zamierzone wprowadzenie celów do osiągnięcia,
nagród i kar, dyscypliny, struktury, wzorców,
wysiłku, obowiązków, itp.,
do życia i wychowania swoich dzieci - tak aby
nabyły one tych pożądanych cech charakteru które
automatycznie nabywają dzieci ubogich rodziców.
Ja doskonale zgadzałem się z autorem owego
artykułu, bowiem w swoim życiu znałem osobiście
aż kilka przypadków dzieci bogatych rodziców które
"zeszły na psy". Oczywiście, artykuł ten traktowałem
jako chwilową rozrywkę i nawet NIE odnotowałem
jego tytułu ani danych edytorskich.
Dopiero w jakiś czas po przeczytaniu tego artykułu
dotarło do mojej świadomości, że my - znaczy
wszyscy ludzie, jesteśmy właśnie jak owe dzieci
bogatych rodziców. Wszakże nasz "rodzic", czyli
Bóg,
jest bardzo bogaty - posiada przecież cały wszechświat
na własność. Gdyby zechciał mógłby więc nas
"rozpieszczać" do woli zasypując nas za darmo
i bez wysiłku wszystkim co tylko zechcielibyśmy
mieć. Jednak wówczas stalibyśmy się społecznymi
kalekami i niedołęgami - tak jak typowe dzieci bogatych
rodziców. Ponieważ więc nasz rodzic, czyli Bóg,
jest nieskończenie mądry i przezorny, celowo
wprowadza On do naszego życia cele do osiągnięcia,
nagrody i kary, wysiłek, obowiązki, itp. W ten sposób
Bóg wykształtowuje w nas pożądane cechy charakteru,
tak abyśmy stali się wytrwałymi poszukiwaczami
prawdy, abyśmy byli zdolni do włożenia wysiłku i
pracy w to co zdobywamy, abyśmy NIE dawali za
wygraną w swoich dążeniach, itd., itp.
Uświadomienie mi powyższego spowodowało,
że niniejsza strona mogła już otrzymać swoją
"myśl przewodnią" (czy "ducha"). Myślą tą stało
się bowiem wyjaśnienie czytelnikowi niniejszej
strony, że Bóg wcale NIE może nam po prostu
podarować czegoś, np. "dowodów na istnienie
Boga", bez uprzedniego zmuszenia nas do zdobywania
sobie tego własnym wysiłkiem i determinacją.
Wszakże otrzymując wszystko bez wysiłku stalibyśmy
się nieudolni, bezradni, eratyczni, marnotrawni, itp. - tak
jak owe typowe dzieci bogatych rodziców. Dlatego Bóg
NIE ma innego wyjścia niż zmusić nas we włożenie
dużego wysiłku we wszystko co wartościowego
pragniemy osiągnąć. Zaś dowody i pewność istnienia
Boga są najbardziej wartościowym dobrem jaki
tylko my ludzie możemy posiąść. Mając więc to
odkrycie na uwadze, w drugiej połowie września 2008
roku przeredagowałem tą stronę - tak aby nadać jej
powyższą myśl przewodnią. W ten sposób powstało
(niniejsze) drugie wydanie tej strony. Mam też
nadzieję że w wydaniu tym owa myśl przewodnia
jest wyjaśniona wystarczająco prosto i klarownie,
oraz że jest poparta ona wystarczająco przekonywującymi
dowodami empirycznymi.
Część #B:
Dlaczego i jak sam Bóg utrudnia ludziom poznanie
dowodów na Jego istnienie oraz nabycie pewności
istnienia Boga - czyli "bez włożenia własnego wysiłku
i pracy NIE nabędzie się pewności istnienia Boga":
#B1.
Jakich ludzi i w jaki sposób
Bóg
typowo utrzymuje w niepewności co do Jego istnienia:
Motto:
"Istnienie i działanie
pola moralnego
powoduje, że zawsze konieczne jest włożenie osobistego trudu i pracy w poznanie prawdy
oraz w wypracowanie tego co moralne i co korzystne dla ludzi - jeśli zaś coś samo się narzuca,
samo przychodzi bez włożenia w to trudu, czy samo się upowszechnia bez wkładania w to
pracy, wówczas z całą pewnością zawiera to nieprawdę, nie reprezentuje moralnego działania
i z upływem czasu okaże się być szkodliwe dla dotkniętych tym ludzi."
Wszyscy znamy powiedzenie "bez pracy
nie ma kołaczy". Faktycznie powiedzenie
to wyraża sobą empiryczne spostrzeżenie
naszych przodków że w życiu ludzkim działa tzw.
pole moralne.
Pole to jest równie niewidzialne jak pole
grawitacyjne. Powoduje ono jednak, że w
życiu ludzkim osiąganie wszystkiego co jest
moralne przychodzi z wielkim wysiłkiem i
nakładem pracy, bowiem wymaga to wspinanie się
pod górę owego niewidzialnego pola moralnego.
Oczywiście, rozumowa
wiedza i pewność istnienia Boga jest najbardziej
moralnym osiągnięciem ludzkim jakie tylko ktoś z nas
jest w stanie uzyskać. Dlatego osiągnięcie
rozumowej wiedzy i pewności że Bóg faktycznie
istnieje wymaga od każdego z nas włożenia
w to ogromnego wysiłku wspinania się pod
górę owego pola moralnego. To zaś oznacza,
że dowody na istnienie Boga wcale
NIE mogą po prostu rzucać nam się same w
oczy - tak jak czynią to reklamówki z telewizji
lub z ulicy. Aby dostrzec i uznać te dowody,
musimy solidnie się napracować - i to na przekór
że istnieje ich całe zatrzęsienie praktycznie
w każdym miejscu do jakiego zaglądniemy.
Tak nawiasem mówiąc, to sam fakt że istnieje
i działa takie coś jak "pole moralne", jest także
bezpośrednim i wyraźnym dowodem na istnienie
Boga. Wszakże bez udziału inteligencji Boga
bezmyślny wszechświat NIE byłby w stanie
wykształtować takiej sytuacji, że wszystko co
moralne i korzystne dla ludzi wymaga włożenia
w to trudu wspinania się pod górę owego
niewidzialnego pola moralnego, zaś wszystko
co niemoralne i niekorzystne dla ludzi przychodzi
z łatwizną ześlizgiwania się w dół owego pola
moralnego. Aby więc z istnienia i działania
"pola moralnego" nabyć pewności istnienia
Boga wystarczy obserwować co się dzieje
z zapotrzebowaniem na nasz wkład pracy
podczas wykonywania moralnych i niemoralnych
działań. (Warto jednak tu pamiętać, że owe
"moralne" i "niemoralne" działania muszą
wypełniać totaliztyczną definicję tego co
"moralne" - jako że np. religie definiują
moralność odmiennie od filozofii totalizmu.)
Z praktycznego punktu widzenia jest dosyć istotnym
aby sobie uświadomić, jak właściwie Bóg powoduje
że owe dowody na Jego istnienie każdy z nas
oddzielnie musi odkrywać i zdobywać swoim
osobistym wysiłkiem - i to na przekór że dowodów
tych jest pełno w każdym możliwym temacie.
Jak się okazuje, Bóg używa w tym celu całą gamę
najróżniejszych środków i sposobów. Najważniejszym
z nich jest nieustanne utrzymywanie każdego
człowieka w niepewności co do istnienia Boga.
O tym dlaczego i jak sam Bóg celowo utrzymuje
wszystkich ludzi w niepewności co do swojego
istnienia pisałem już obszernie w punktach #F2
i #F3 strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz w punktach #D1 i #D2 strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp.
Tutaj NIE będę już powtarzał tamtych opisów.
Tu poświęcę się raczej uświadomieniu czytelnikowi,
że z powodu tej naszej niepewności co do faktu
istnienia Boga, oraz z powodu owej nadanej nam
przez Boga wrodzonej nieufności wobec wszystkich
stwierdzeń dotyczących Boga, każdy z nas musi włożyć
ogromną ilość wysiłku i pracy w odnotowanie i
uznanie pierwszych dowodów na istnienie Boga
na jakie się natkniemy, czyli w nabycie przekonania
że Bóg faktycznie istnieje.
W tym miejscu warto też podkreślić, że NIE
wszyscy ludzie muszą zawsze wkładać ogromny
wysiłek w poznanie dowodów na istnienie Boga,
czyli w nabycie rozumowej pewności że Bóg
istnieje. Powody dlaczego tak się dzieje zostały
najlepiej wyjaśnione w punkcie #F5 totaliztycznej strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz w punkcie #D6 strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp..
Okazuje się bowiem, że ci ludzie którzy owe dowody poznali
już podczas jednej ze swoich poprzednich reinkarnacji,
oraz którzy w owej reinkarnacji nabyli pewności że
Bóg istnieje, w obecnym życiu już wcale NIE muszą
ponownie wkładać w to trudu. W obecnym życiu mogą
bowiem jedynie bezwysiłkowo przypomnieć sobie tamte
dowody i przypomnieć sobie tamtą pewność. Wiedza
bowiem i pewność którą wypracowaliśmy sobie ciężką
pracą podczas którejś z naszych poprzednich reinkarnacji
pozostaje do naszej dyspozycji na zawsze. W obecnym
zyciu ową wiedzę i pewność wystarczy sobie jedynie
przypomnieć. Dlatego niektórym z czytelników będzie
wystarczało że np. przeczytają jedynie niniejszą stronę,
a to co w niej zawarte przypomni im ich własną wiedzę
i pewność, którą wypracowali sobie już dawno temu np.
podczas jednej z poprzednich reinkarnacji.
#B2.
Zdefiniujmy pojęcie "dowód na istnienie Boga":
Jeśli uważniej przeglądnąć "część #C" tej
strony, Bóg faktycznie zawarty jest we
wszystkim co nas otacza. Wszystko bowiem
dookoła nas reprezentuje jedną z ogromnej
liczby manifestacji inteligentnej "przeciw-materii"
będącej nośnikiem Boga. Wszakże owa
"przeciw-materia" jest jakby "płynnym
komputerem" z którego gigantyczny naturalny
program przez ludzi zwany Bogiem formuje
softwarowo wszystko co tylko nas otacza.
Praktycznym następstwem faktu że Bóg
zawarty jest we wszystkim co nas otacza,
jest że jaki tylko temat byśmy nie zaczęli
zgłębiać aż do ostatecznej konkluzji, zawsze
na końcu zgłębiania tego tematu dochodzi
się do istnienia Boga. Innymi słowy,
każde
zjawisko lub obiekt faktycznie jest dowodem
na istnienie Boga - jednak aby upewniło ono
nas co do istnienia Boga najpierw musimy
znaleźć w sobie wystarczająco dużo uporu,
wiedzy i wytrwałości aby badać i zgłębiać
je aż do ostatecznej konkluzji. Niestety,
pechowo dla wielu tzw. "ateistów", Bóg
uformował poprawną wiedzę w rodzaj
nakładających się na siebie warstw - które
najlepiej nazywać "poziomami wtajemniczenia".
Dostęp zaś indywidualnych ludzi do każdej
następnej z takich warstw poprawnej wiedzy
Bóg broni zawzięcie przed niepowołanymi
ludźmi poprzez ustawienie przed nią specjalnej
tzw. "bariery świadomościowej".
(Więcej informacji na temat owych "poziomów
wtajemniczenia" oraz "barier świadomościowych"
zawarte jest w punkcie #F4 totaliztycznej strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz w punkcie #D5 strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp..)
Dlatego jeśli ktoś zechciałby uzyskać upewnienie
że "Bóg faktycznie istnieje" poprzez zgłębianie
jakiegoś tematu którym właśnie się zajmuje, w
przypadkach niektórych tematów musiałby pokonać
np. aż około tuzina takich "barier świadomościowych"
oraz wspiąć się na owe około tuzina "poziomów
wtajemniczenia". Każdy bowiem temat zawiera
odmienną liczbę owych "poziomów wtajemniczenia"
i "barier świadomościowych" - zanim doprowadza on
zgłębiającą go osobę do upewnienia się że Bóg
faktycznie istnieje. Najmniejsza ich liczba wynosi
1 - ale są też tematy które zawiertają ich aż około
tuzina. Oczywiście, NIE wszyscy ludzie byliby
w stanie pokonać około tuzina "barier świadomościowych"
aby dojść do pewności że Bóg istnieje. Dlatego jeśli
zwykli ludzie zechcą uzyskać rozumową pewność
że Bóg istnieje, wówczas powinni oni wybrać do
zgłębiania takie tematy które mają tylko jedną
"barierę świadomościową" do pokonania oraz
tylko jeden "poziom wtajemniczenia" do osiągnięcia.
Takimi właśnie jednowarstwowymi tematami
do indywidualnego zgłębiania są wszystkie
tematy wyszczególnione w "części #E" i
"części #F" tej strony.
Wiadomość którą starałem się uświadomić
poprzednimi wyjaśnieniami jest, że praktycznie
każde fakt lub obiekt stanowiący temat
czyichś dogłębnych badań może stać się dla
danego kogoś przekonywującym "dowodem
na istnienie Boga". Jednak nie każdy fakt lub
obiekt wymaga takiego samego wkładu wysiłku
i pracy aby doprowadzić badającego do
upewnienia się że Bóg faktycznie istnieje.
Zanim więc w dalszej części tej strony wskażę
fakty i obiekty które reprezentują "dowody
na istnienie Boga" o najmniejszej pracochłonności
uzyskania rozumowej pewności że "Bóg faktycznie
istnieje", najpierw zdefiniujmy sobie tutaj
dokładnie co rozumiemy przez pojęcie
"dowodu na istnienie Boga".
Dowód na istnienie Boga jest to dowolny fakt lub
obiekt zdolny do zaindukowania rozumowej pewności
że Bóg istnieje - ale tylko jeśli ludzie którzy są go
świadomi zdołali pokonać w sobie "bariery świadomościowe"
normalnie uniemożliwiające im dostrzeżenie
bezpośredniej zależności pomiędzy zaistnieniem
tego faktu lub obiektu a istnieniem Boga, czyli
jeśli ludzie ci podnieśli swoją wiedzę do "poziomu
wtajemniczenia" przy jakim staje się dla nich
klarowny i pewny bezpośredni związek
tego faktu czy obiektu z istnieniem Boga.
Ilustratywnym przykładem jednobarierowego
"dowodu na istnienie Boga" jest ujawniany
ludziom przez dzisiejszą fizykę fakt, że
fale elektromagnetyczne mają poprzeczny
charakter. Dla większości ludzi, w tym
również dla większości tzw. "naukowców",
ów fakt nic sobą NIE mówi. Wszakże nie
pokonali oni jeszcze "bariery świadomościowej"
normalnie uniemożliwiającej im pełne zrozumienie
jego związku z istnieniem Boga. Jednak u tych
ludzi którzy pokonali już tą barierę i którzy znaleźli
się na wymaganym "poziomie wtajemniczenia",
ów poprzeczny charakter fal elektromagnetycznych
oznacza że fale te propagują się na granicy dwóch
odrębnych światów (tj. naszego świata i przeciw-świata),
a stąd że są one fizykalnym dowodem na istnienie
przeciw-świata wypełnionego inteligentną przeciw-materią -
czyli na istnienie Boga. (Po więcej szczegółów o tym
fizykalnym dowodzie na istnienie przeciw-świata
w którym mieszka Bóg, a stąd i na istnienie
Boga - patrz punkt #D3 ze strony
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
Aby od jakiegoś "dowodu na istnienie Boga" dojść
do przekonania i pewności że Bóg istnieje, najpierw
trzeba pokonać w sobie "bariery świadomościowe"
które normalnie zagradzają przejście od owego
dowodu do rozumowej pewności istnienia Boga.
Zależnie od natury danego "dowodu na istnienie
Boga" pojawić się może jedna taka "bariera świadomościowa",
lub nawet kilka owych barier. W opisanym powyżej
przykładzie "faktu" że "fale elektromagnetyczne
mają poprzeczny charakter" pokonać trzeba tylko
jedną taką "barierę świadomościową". Jednak
w innym przykładzie "dowodu na istnienie Boga",
jakim jest "obiekt" zwany
magnokraftem,
barier tych jest aż około tuzina. Stąd osoby
które zechcą użyć "magnokraft" jako swój
własny dowód na istnienie Boga, muszą pokonać
aż około tuzina "barier świadomościowych"
i wspiąć się na około tuzin coraz wyższych
"poziomów wtajemniczenia". Przykładowo,
ja osobiście przeszedłem właśnie przez owych
około tuzina "barier świadomościowych" i
"poziomów wtajemniczenia" kiedy zgłębiałem
temat magnokraftu, nieoczekiwanie na końcu
tego zgłębiania dochodząc do odkrycia roli
Boga w moim twórczym wypracowywaniu
budowy i zasady działania owego międzygwiezdnego
statku kosmicznego. Poszczególne "poziomy
wtajemniczenia", przez które ja wówczas
musiałem przejść zanim podczas zgłębiania tematu
"magnokraft" dotarłem do istnienia i działalności
Boga, wyszczególniłem w punkcie #F6 totaliztycznej strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi.
Proponuję więc tam zaglądnąć.
#B3.
Bóg chce abyśmy "wiedzieli" że On istnieje,
a nie jedynie "wierzyli" w Jego istnienie - znaczy
poznajmy przyczynę dla której Bóg zmusza każdego
z nas aby wkładał duży osobisty wysiłek w rozumowe
uznanie dowodów na istnienie Boga i w nabycie
rozumowej pewności że Bóg istnieje:
Cokolwiek Bóg czyni, zawsze ma ku temu
cały szereg istotnych powodów. Najważniejszym
powodem dla którego Bóg zmusza każdego
z nas indywidualnie, aby wkładał ogromny
wysiłek i wkład pracy w rozumowe upewnienie
się że Bóg istnieje, jest plan Boga aby wychować
sobie na Ziemi nowy rodzaj ludzi którzy "wiedzą"
że Bóg istnieje, a nie jedynie "wierzą" w Jego
istnienie. Jak bowiem wiemy, stary rodzaj ludzi
wierzących, to byli ludzie którzy tylko wierzyli
w Boga "na uczucie" zamiast wiedzieć o Bogu
"na rozum". Jednak tacy "uczuciowo wierzący"
w Boga ludzie wcale NIE pomagają Bogu w
osiągnięciu celu dla którego Bóg stworzył
ludzi, czyli w "oczyszczeniu białego szkieletu
wiedzy z czarnej masy niewiedzy". Jak bowiem
wyjaśniłem to w punkcie #A2 strony
will_pl.htm - o utrzymywaniu wolnej woli indywidualnych ludzi oraz o sterowaniu całą cywilizacją ziemską,
w punkcie #F2 strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz w punkcie #D1 strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp.,
tacy ludzie "wierzący uczuciowo" w Boga
wcale NIE dokładają swojego wkładu do
rozwoju wiedzy i techniki na Ziemi. Gdyby
więc wszyscy ludzie jedynie głęboko "wierzyli
uczuciowo" w Boga, ludzkość nadal mieszkałaby
w jaskiniach i zapewne nadal NIE znała by nawet ognia.
Poprzez zmuszenie nas do wkładania ciężkiej
pracy w nabycie pewności że Bóg istnieje, ów
Bóg chce wyrobić w ludziach wiedzących o
Jego istnieniu wysoce pożądane nawyki,
zasady postępowania, cechy charakteru, itp.,
które dotychczas były domeną głównie ateistów.
Wymieńmy tutaj chociaż najważniejsze z
owych cech które Bóg najwyraźniej
chce widzieć u ludzi wiedzących o Jego
istnieniu:
1. Pedantycznie moralne postępowanie. Rozumową
pewność istnienia Boga uzyskują tylko ci ludzie którzy
postępują pedantycznie moralnie. To zaś jest dla nas
wskazówką, że moralne postępowanie jest najważniejszym
kryterium jakim Bóg ocenia wartość każdego człowieka.
2. Dociekliwość i nawyk badania wszystkiego do
najdrobniejszego szczegółu. Typowi ludzie
"wierzący uczuciowo" w Boga zadowalają się
ogólną świadomością że "Bóg to stworzył" i
zaprzestają badań dalszych szczegółów.
Tymczasem Bóg życzy sobie aby ludzie
wierzący wcale NIE poprzestawali na
świadomości, że "Bóg to stworzył",
a dociekali naukowo wszystkiego na
temat tego stworzenia, np. "jak i z czego
Bóg to stworzył", "jakie dowody potwierdzają
że zostało to stworzone przez Boga", "kiedy
i gdzie owo stworzenie miało miejsce", "jak
to działa", "jakie zjawiska to generuje", "jak
ludzie mogą to wykorzystać dla swoich
potrzeb i celów", "jak daje się to przetransformować
w coś innego", "jak można to ulepszyć", itd., itp.
3. Branie wszystkiego na rozum, a nie na wiarę.
Bóg najwyraźniej NIE chce aby ludzie brali cokolwiek
tylko na wiarę. Nawet w Biblii Bóg napisał że wszystko
należy bazować na empirycznych potwierdzeniach
zdobywanych z co najmniej dwóch odmiennych źródeł -
po szczegóły tego zalecenia patrz punkt #C5 na stronie
biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga.
Bóg nawyraźniej życzy sobie również aby ludzie wierzący
równie szczegółowo badali rozumowo i studiowali Jego
samego - znaczy badali Boga.
4. Świadomość życzenia Boga aby ludzie Go studiowali
zamiast tylko Go uwielbiać i czcić. Bóg nigdy NIE
daje ludziom pełnych i jednoznacznych wytycznych
wyjaśniających jak powinni oni postępować w swoim
życiu. Jednak jednocześnie Bóg surowo karze tych ludzi
którzy postępują niezgodnie z Jego intencjami. Ta zaś
sytuacja wyraża sobą niepisany nakaz Boga zakodowany
w Jego postępowaniu, mianowicie że ludzie mają obowiązek
studiowania Boga i naukowego poznawania Jego intencji,
praw, nakazów, metod postępowania, itd., itp. Oczywiście,
aby móc badać i poznawać Boga, konieczne jest odejście
od dotychczasowego zwyczaju aby Boga jedynie wielbić
i się Go bać. Wyrażając powyższe innymi słowy, w zasadach
postępowania Boga wobec ludzi zawarty jest przekaz że
ów Bóg wyraźnie życzy sobie aby ludzie Go naukowo
badali i poznawali, zamiast Go jedynie uwielbiać, czcić,
oraz się Go bać.
5. Determinacja, upór, konsekwencja, itp., w zdobywaniu
wiedzy. Bóg najwyraźniej stara się wyrobić w
ludziach wierzących niepowstrzymany "pęd do wiedzy".
Znaczy Bóg chce, aby ludzie wierzący zdobywali
wiedzę z wysoką determinacją, uporem, wytrwałością, itp.
6. Niezrażanie się przeszkodami. Kolejnym
istotnym nawykiem który Bóg najwyraźniej stara
się wyrobić w ludziach wierzących to "niedawanie
za wygraną". Znaczy, zamiast dotychczasowego
rezygnowania po napotkaniu pierwszych trudności
"bowiem najwyraźniej Bóg tak chce", Bóg stara
się uświadomić ludziom że przeszkody jakie wyrastają
na ich drodze to faktycznie "próby" i "egzaminy"
mające na celu sprawdzenie wartości każdego
człowieka. Każdy wierzący powinien więc z
uporem i wytrwałością pokonywać owe przeszkody
aby udowodnić Bogu swoją wartość.
#B4.
Jakimi metodami i w jakim celu Bóg zmusza każdego
z nas aby wkładał osobisty wysiłek w rozumowe uznanie
dowodów na istnienie Boga i w nabycie rozumowej
pewności że Bóg istnieje:
Od 1985 roku dostępna jest do wglądu każdej
zainteresowanej osoby niezwykła
teoria wszystkiego
zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Teoria owa pozwala każdemu kto z nią się zapozna
na bliższe poznanie Boga. Znaczy pozwala ona na
dokładne poznanie rozumowe np. jak Bóg powstał,
jak on wygląda i jaką ma naturę, dlaczego Bóg stworzył
człowieka, czego Bóg się od ludzi spodziewa, itp.
Jedną z informacji która wynika z owej "teorii wszystkiego"
są metody jakimi ów Bóg powoduje że na każde
moralne osiągnięcie, włączając w to poznanie
dowodów na istnienie Boga, musimy sobie
zapracować naszym osobistym trudem. Dokonajmy
więc teraz przeglądu najważniejszych z owych metod.
1. Uformowanie i utrzymywanie istnienia tzw. "pola
moralnego". Pole to powoduje, że wszystko co
moralne a stąd dla nas korzystne, włączając w to
każdą faktyczną prawdę i wszystkie dowody na
istnienie Boga, daje się uzyskiwać tylko ze znacznym
nakładem pracy i wysiłku, poprzez mozolne wspinanie
się pod górę owego pola moralnego. Opis "pola moralnego"
zawarty jest w punkcie #A1 strony
totalizm_pl.htm - o totaliźmie czyli filozofii szczęśliwego i spełnionego życia.
2. Uformowanie nowozdobywanej wiedzy (w tym dowodów
na istnienie Boga) w kolejne "poziomy wtajemniczenia" bronione
trudnymi do pokonania "barierami świadomościowymi".
Owe "bariery świadomościowe" i "poziomy wtajemniczenia"
ilustracyjnie można sobie wyobrażać jako pofałdowania
pola moralnego. Znaczy "bariery świadomościowe" to
rodzaje jakby pionowych ścian istniejących w polu
moralnym i wymagających uciążliwego wspinania się
na każdy nowy "poziom wtajemniczenia". O owych
pofałdowaniach pola moralnego pisałem już obszernie
w punkcie #F4 totaliztycznej strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz w punkcie #D5 strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp.
Proponuję więc tam zaglądnąć w celu jej poznania.
3. Otoczenie nowozdobywanej wiedzy (w tym dowodów
na istnienie Boga) całym morzem kontrowersyjnych
opinii, krytykanctwa ze strony "ekspertów", dwuznaczności,
fałszywych ogłoszeń, itp. Przykład użycia tej
metody wskazany został w punkcie #B5.1 poniżej.
4. Nadawanie wieloznaczności niektórym dowodom
na istnienie Boga, oraz motywowanie ateistycznych
naukowców aby owe dowody wyjaśniali na "ateistyczny"
sposób. Owa dwuznaczność niektórych dowodów
na istnienie Boga wynika z tzw. "Kanonu Niejednoznaczności"
opisanego m.in. w punkcie #B9 totaliztycznej strony
god_pl.htm - o naukowym i świeckim wyjaśnieniu Boga.
#B5.
Przykłady konkretnych metod i sposobów na
które Bóg zmusza nas do włożenia osobistej pracy i
wysiłku w nasze uznanie dowodów na istnienie
Boga i w nabycie pewności że Bóg naprawdę istnieje:
W swoich dotychczasowych badaniach
zetknąłem się z całym szeregiem przypadków
które doskonale ilustrują metody jakimi sam
Bóg uniemożliwia ludziom bezwysiłkowe
uznanie dowodów na Jego istnienie. Użycie
takich metod przez Boga uniemożliwia
ludziom nabycie pewności że Bóg istnieje
bez włożenia w to własnego wysiłku i wkładu
pracy. Wszystkie takie przypadki jakie poznałem
pochodzą z rzeczywistego życia. Poniżej
przytoczę kilka co bardziej ilustratywnych
i wymownych z nich. To właśnie z użyciem
metod podobnych do tych pokazanych
poniżej Bóg zmusza każdego z nas aby
wkładał osobisty wysiłek i pracę w uznanie
dowodów na istnienie Boga, a tym samym
w nabycie pewności że Bóg istnieje.
#B5.1.
Drzewo z naroślami w kształcie zwierząt:
Gdybym ja już od dawna NIE miał pewności
że Bóg istnieje, wówczas jako jeden z takich
dowodów na istnienie Boga mógłbym zacząć
badać niezwykłe drzewo z naroślami w kształcie
zwierząt. Znajoma przesłała mi emailem
zdjęcia tego drzewa zaraz po tym jak
otrzymała je od kogoś ze swoich znajomych
za pośrednictwem jednego z owych
"łańcuchowych emailów" które w dzisiejszych
czasach krążą po całym świecie. Adnotacja
jaka towarzyszyła owym zdjęciom informowała
że drzewo to rośnie w miejscowości Nalgonda,
w gęstych lasach Andhra Pradesh, Indie.
Niektóre z otrzymanych zdjęć tego drzewa
pokazuję na "Fot. #B1" i "Fot. #B2" poniżej.
Na owym drzewie widoczne są liczne narośla
w kształcie najróżniejszych powszechnie
spotykanych zwierząt. Ponieważ narośla takie
NIE mogłyby ani powyrastać przez zupełny
przypadek, ani utrzymać swoje kształty przez
ilość lat na jakie wskazuje grubość tego drzewa,
istnienie żywego drzewa które posiada owe
narośla faktycznie reprezentowałoby sobą
niemal bezpośredni "dowód na istnienie Boga".
Niefortunnie dla wszelkich ateistów, na pewność
o istnieniu Boga trzeba sobie ciężko
zapracować. Samo więc oglądnięcie tej strony
i zobaczenie zdjęcia owego drzewa wcale
nikomu NIE dostarczy pewności że Bóg
istnieje. Wszakże przy dzisiejszym poziomie
techniki drzewo takie daje się wyprodukować
sztucznie np. z plastyku. Z kolei przy dzisiejszym
powszechnym deficycie moralności, oraz w
obliczu istnienia na Ziemi i skrytej aktywności
szatańskich istot które celowo i systematycznie odwodzą ludzi od Boga,
ktoś mógł po prostu albo oszukańczo rozsyłać
zdjęcia plastykowego drzewa twierdząc że jest
to żyjące drzewo, albo też zwodniczo użyć techniki
komputerowej aby sfabrykować fotografie które
pokazują takie drzewo. Nawet zresztą gdyby
żywe takie drzewo naprawdę istniało, zaś jego
zdjęcia były autentyczne, ciągle istnieją różne
sposoby na zniechęcenie oglądających do
ewentualnego uznania tych zdjęć za dowody
na istnienie Boga. Wszakże dla obalenia wartości
tych zdjęć jako dowodów przekonywujących
kogoś do istnienia Boga, wystarczyłoby że jakiś
szatański charakter kłamliwie i hałaśliwie zacząłby
np. w internecie oskarżać je że jakoby stanowią
one czyjąś fabrykację - tak jak UFOnauci
skrycie operujący na Ziemi wielokrotnie już
to czynili w stosunku do autentycznych zdjęć UFO.
(Kilka przykładów takich kłamliwych oskarżeń
UFOnautów, że autentyczne zdjęcia UFO to
jakoby czyjeś fabrykacje, udokumentowano,
wyjaśniono, oraz obalono na stronie internetowej
memorial_pl.htm - o tym jak UFOnauci podważają wiarygodność autentycznych zdjęć UFO.)
Wszakże Bóg tak zaprojektował naturę ludzką,
że jeśli ktoś zasieje w nas wątpliwość, wówczas
typowo my sami NIE potrafimy się już z niej
otrząsnąć. Z kolei hołdowanie dowolnej wątpliwości
w rodzaju "czy pokazane tutaj drzewo jest
autentyczne" stanowiło dla nas będzie trudną
do przebycia "barierę świadomościową" dla której
pokonania w sobie będziemy zmuszeni włożyć
wiele wysiłku i pracy.
Aby więc opisywane tutaj drzewo faktycznie
mogło stać się dla kogoś przekonywującym dowodem
na istnienie Boga, ów ktoś np. musiałby najpierw
udać się do miejsca gdzie drzewo to ma podobno
rosnąć i przekonać się że faktycznie tam ono
istnieje i że rzeczywiście jest ono żywym drzewem - a
nie np. plastykową imitacją drzewa. Alternatywnie,
ów ktoś musiałby sobie udowodnić, że drzewo to
wcale NIE jest sfabrykowane np. z plastyku w jakimś
ogrodzie np. dla zabawy dzieci, ani że fotografia
owego drzewa wcale NIE jest sprytną fabrykacją
wykonaną przez kogoś zwodniczo przy pomocy
dzisiejszej techniki komputerowej. W obu tych
przypadkach taka osoba poszukująca dowodu na
istnienie Boga musiałaby włożyć w tą sprawę sporo
własnego wysiłku. Samo więc napotkanie i przeglądnięcie
fotografii tego drzewa wcale NIE jest jeszcze
wystarczające aby nabyć w sobie przekonania
że Bóg istnieje.
Podsumowując zaprezentowane tutaj rozważania,
aby pokazane tutaj drzewo mogło dla kogoś stanowić
dowód który wygeneruje w nim przekonanie co
do istnienia Boga, taki ktoś najpierw musiałby
włożyć w badania tego drzewa relatywnie dużą
dozę pracy i wysiłku aby pokonać w sobie "barierę
świadomościową" która opisana jest wątpliwością
"czy drzewo to faktycznie jest autentyczne i żywe
oraz czy samo wygenerowało ono na sobie narośla
w kształcie zwierząt". Dopiero gdyby taki ktoś
zdołał pokonać ową "barierę świadomościową"
i wspiąłby się na "poziom wtajemniczenia" dający
mu pewność istnienia i życia tego drzewa,
drzewo to mogłoby wygenerować w nim
rozumowe przekonanie że Bóg faktycznie istnieje.
Fot. #B1: Zdjęcie drzewa które być może
stałoby się rozumowym dowodem że Bóg istnieje - jednak
tylko jeśli ktoś uprzednio włożyłby wymaganą
ilość wysiłku aby pokonać w sobie "barierę
świadomościową" i udowodnić sobie samemu
że drzewo to faktycznie istnieje, rośnie, oraz
że jest żywe a nie np. sfabrykowane z plastyku.
Aby jednak udowodnić autentyczność tego
drzewa, należałoby włożyć w to sporo trudu
i pracy - NIE wspominając już o tym, że na
końcu owych działań mogłoby się okazać że
jest to drzewo wykonane z plastyku. Przesyłanym
"łańcuchowym emailem" zdjęciom tego drzewa
towarzyszyła adnotacja że drzewo to rośnie
jakoby w miejscowości Nalgonda, w gęstych
lasach Andhra Pradesh, Indie. Jak widać to
na pokazanych tutaj zdjęciach, pokryte
korą narosty na pniu i gałęziach tego
drzewa układają się w naturalne wzory co
bardziej znanych zwierząt naszej planety.
Gdyby drzewo to faktycznie tak wyrosło,
wówczas tylko Bóg byłby w stanie nadać
kiedyś temu drzewu takie kształty i utrzymać
je niezmienione aż do naszych czasów.
Nie ma bowiem szansy aby kształty takie
powyrastały przez zwykły przypadek.
Proszę przy tym zwrócić uwagę na wielkość
(a tym samym i na wiek) owego drzewa.
Gdyby na zywym drzewie owe narosty
były wyrzeźbione np. ręcznie, wówczas
z upływem lat zostałyby one zdeformowane
naturalnym wzrostem drzewa. Nie wspominając
już faktu że tak złożone rzeźbienie drzewa
spowodowałoby jego śmierć, butwienie
i utratę oryginalnej kory.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu lub aby przemieścić je w odmienne miejsce ekranu.)
Powyższe drzewo jest prawdopodobnie najdoskonalszą
ilustracją dla faktu, że uzyskanie pewności co do
istnienia Boga wymaga włożenia w to osobistego
wysiłku i nakładu pracy. Wszakże jedynie oglądnięcie
tego drzewa nikogo jeszcze NIE przekonuje że Bóg
istnieje - na przekór iż drzewo o takich naroślach
NIE mogłoby wyrosnąć bez bezpośredniej interwencji
Boga. Wszakże oglądający to zdjęcie natychmiast
generuje w sobie tzw. "barierę świadomościową"
w formie wątpliwości "czy drzewo to faktycznie
istnieje i czy jest ono prawdziwym żyjącym drzewem".
Dziwnym też zbiegiem okoliczności, jakby dla
podsycenia tej wątpliwości, wkrótce po opublikowaniu
niniejszej strony internetowej z powyższym zdjęciem
jakieś anonimowe indywidua zaczęły raptownie
upowszechniać w internecie twierdzenia, że drzewo
to jest tylko plastykowym wytworem człowieka,
dla uciechy dzieci wystawionym pod nazwą
"Tree of Life" (tj. "drzewo życia") w jednym z
Disney'owskich parków.
Przykładowo, we wrześniu 2008 roku indywidua
te hałaśliwie upowszechniały negujący blog o adresie
http://philosophyrecycled.blogspot.com/2008/05/mysterious-tree-in-nalgonda-false.html,
w którym twierdziły że drzewo to jakoby znajduje
się, cytuję, w "Disney Land’s 'Animal Kingdom'
located at Epcot Center in Orlando, Florida."
Jednak narazie NIE znalazłem wiarygodnego
potwierdzenia dla tej informacji. (Przykładowo,
wyraźnego, autoryzowanego, oraz jednoznacznie
podpisanego zdjęcia owego plastykowego
"drzewa życia" z Disneylandu, we wrześniu
2008 roku NIE dawało się jednak znaleźć
w internecie.) Na dodatek trzeba też
tutaj wziąść pod uwagę, że nawet jeśli takie
plastykowe "drzewo życia" istnieje w Disneylandzie,
wcale to NIE eliminuje ono możliwości że inne
(tj. prawdzie i żywe) "drzewo życia" znajduje
się jednak w Indiach. Wszakże twórcy takiego
plastykowego drzewa musieli skądś zaczerpnąć
jego pomysł. Zresztą na możliwość że być
może istnieją aż dwa takie drzewa, jedno żywe
i prawdziwe rosnące naturalnie w Indiach, drugie
zaś "plastykowe" zbudowane w Disneylandzie,
zdają się wskazywać liczne cechy zdjęć
pokazanych na tej stronie. Przykładowo
fakt, że zdjęcia tego drzewa upowszechniane
poprzez "łańcuchowy email" wcale NIE pokazywały
przy drzewie żadnych ludzi - tymczasem Disneyland
zawsze jest pełen zwiedzających. To zaś oznacza,
że osoba która wykonała owe zdjęcia musi
pracować w owym Disneylandzie. Tylko bowiem
to pozwoliło by jej pstryknąć te zdjęcia kiedy
zwiedzanie jest zamknięte i nikogo NIE ma
w pobliżu. Jako zaś pracownik Disneylandu,
osoba ta musi doskonale wiedzieć skąd pomysł
zbudowania tego drzewa został zaczerpnięty.
Nie jest więc zapewne przypadkiem, że osoba
ta w swoim "łańcuchowym emailu" wskazuje
na miejscowość Nalgonda w Indiach. (W tym
miejscu warto odnotować, że zgodnie z informacją
zawartą w "Wikipedii", miejscowość "Nalgonda"
faktycznie znajduje się w indyjskiej prowincji
"Andhra Pradesh" - jej geograficzna lokalizacja
ma współrzędne 17 deg 03 min N, 79 deg 16 min E.
Co ciekawsze, przy tej miejscowości znajduje
się całe mnóstwo religijnych niezwykłości.)
Na dodatek do powyższego warto też pamiętać,
że w sprawach swego istnienia Bóg postępuje
w nietypowy sposób. Mianowicie, z jednej strony
celowo formuje On i wskazuje ludziom ślady które
co bardziej upartych "poszukiwaczy prawdy" wiodą
do pewności o Jego istnieniu. Z drugiej zaś strony
Bóg czyni te ślady na tyle wieloznaczne, aby bez
wkładu trudu i pracy nie dały nikomu pewności
co do Jego istnienia. Doskonałym przykładem
owego sposobu działania Boga są zdjęcia UFO - jak
to opisane w punkcie #E3 tej strony. Z jednej
strony Bóg symuluje istnienie UFO i pozwala
ludziom wykonywać zdjęcia tych statków
kosmicznych - tak jak to wyjaśnia "część #F" strony
evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi,
oraz "część #D" strony
ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp.
Z drugiej jednak strony Bóg blokuje bezwysiłkowe
uznanie tych zdjęć. Ciekawe, że metoda często
używana przez Boga dla blokowania bezwysiłkowego
uznania przez ludzi poprawności co istotniejszych
idei, w tym uznania prawdziwości zdjęć UFO,
jest bardzo podobna do metody użytej w sprawie
omawianych tutaj zdjęć "drzewa życia". Mianowicie,
metoda ta polega właśnie na konfrontowaniu czegoś
autentycznego - co ma być blokowane (np. autentycznego
zdjęcia UFO, czy autentycznego "drzewa życia")
z jakąś "fabrykacją" która wykazuje najróżniejsze
podobieństwa do owej blokowanej autentycznej
idei czy obiektu. Owa zniechęcająca większość
ludzi metoda blokowania bezwysiłkowego uznania
moralnie poprawnych idei i prawd opisana jest i
zilustrowana zdjęciami na totaliztycznej stronie internetowej
memorial_pl.htm.
Wyrażając powyższe innymi słowami, aby w gąszczu
wyraźnie celowego mylenia i sprzecznych informacji
ustalić konklusywnie czy prawdziwe (tj. stworzone przez
Boga i żyjące) "drzewo życia" istnieje czy też NIE,
faktycznie trzebaby zdobyć się na znaczący wysiłek
i pracę np. wybrania się do Indii i sprawdzenia tam
na miejscu.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
(a)
(b)
(c)
Fot. #B2abc: Dalsze szczegóły
opisywanego tutaj drzewa z naroślami
o zarysach zwierząt. Warto odnotować
że wszystkie narośla widoczne na owym
drzewie wyglądają jakby miały naturalny
charakter. Nawet kora z owego drzewa
pęka i przyjmuje kształty które pasują
najlepiej do danych zwierząt.
(Kliknij na dowolne z powyższych zdjęć aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
Fot. #B2a (lewe):
Jeszcze jeden widok owego drzewa - tym razem
z odmiennej strony niż ta pokazana na "Fot. #B1"
powyżej.
Fot. #B2b (środek):
Narośle w kształcie krokodyla. Warto odnotować
jak kora owego drzewa imituje na owym naroślu
krokodylową skórę.
Fot. #B2c (prawy):
Dwie małpki (a ściślej jedna małpka i jeden lemur).
Ponownie warto odnotować jak naturalnie owe narośla
symulują cechy wyglądu małpek.
#B5.2.
Naturalne zarysy (jakby "płaskorzeźba") całego gigantycznego rycerza stojącego w rozkroku, jakie są widoczne na powierzchni pionowej skały:
W czasach swego dzieciństwa nasłuchałem
się sporo opowiadań o niezwykłej naturalnej
jakby płaskorzeźbie gigantycznego rycerza
stojącego w rozkroku, a widocznego na płaskiej
pionowej ścianie wysokiej góry. Ta gigantyczna
naturalna płaskorzeźba rycerza miała się znajdować
na jednym z pionowych urwisk skalnych widocznych
z koryta rzeki Ren. Niespodziewanie dla siebie
ową płaskorzeźbę zobaczyłem potem przypadkowo
na własne oczy na dokumentarnym filmie telewizyjnym
pokazywanym w pierwszym kwartale 2008 roku
w telewizji Nowej Zelandii. Film ten pokazywał
ową naturalną jakby płaskorzeźbę przez spory
okres około jednej minuty - miałem więc dużo
czasu aby jej się dokładnie przyglądnąć. Pechowo
dla siebie NIE odnotowałem ani jaki był tytuł
owego dokumentarnego filmu, ani też danych
programu i kanału na którym film ten nadawali.
Pamiętałem bowiem opowiadania o owej płaskorzeźbie
zasłyszane w dzieciństwie - sądziłem więc że
jest ona wszystkim doskonale znana. Ponadto
w chwili oglądania tego filmu NIE przyszło
mi do głowy że już wkrótce dane o dokładnym
zlokalizowaniu owej płaskorzeźby, a także jej
zdjęcie i wygląd, mogą mi stać się potrzebne.
W kilka miesięcy później zdecydowałem się
opracować niniejszą stronę. Ponieważ wcześniej
wpadły mi już w ręce zdjęcia drzewa ze
zwierzęcymi naroślami - pokazane na
"Fot. #B1" oraz "Fot. #B2", doszedłem do
wniosku że razem z nimi korzystnie byłoby
zaprezentować także zdjęcie owej naturalnej
jakby płaskorzeźby rycerza znad rzeki Ren.
Niestety, po wybraniu się do kilku bibliotek
i po przeszukaniu dzisiątków przewodników
po Niemczech i po Renie, NIE udało mi się
odnaleźć ani zdjęcia tej naturalnej płaskorzeźby,
ani też jej nazwy czy dokładnego zlokalizowania.
Byłem wówczas zaszokowany, że z jakichś
nieznanych mi powodów o owej naturalnej
figurze mężczyzny niemal nigdzie się
otwarcie ani nie pisze ani nie mówi. Wyglada
to niemal tak jakby po tym jak ja o niej
usłyszałem i ją zobaczyłem, Bóg przemieścił
tą naturalną płaskorzeźbę w zupełnie inne
miejsce Ziemi - tak jak Bóg już raz to uczynił
z całym warszawskim kościołem barokowym
w którym kiedyś się modliłem, a który opisałem
w punkcie #D6.1 strony
timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu i o podróżach w czasie.
Tymczasem jeśli dobrze się zastanowić,
owa naturalna płaskorzeźba rycerza widoczna z koryta rzeki
Ren, byłaby następnym z tych dowodów na istnienie
Boga, które Bóg uformował na Ziemi dla użytku
tych ludzi którzy szukają upewnienia o Jego istnieniu.
Wszakże jest całkowitą niemożliwością aby tak
dokładna i ogromna figura ludzka powstała samorzutnie
przez zupełny przypadek. (Chociaż daje się wyobrazić,
że różni ludzie mogą sobie przypisywać jej wykonanie.)
Najwyraźniej zresztą sam Bóg uważa tą naturalną rzeźbę
za dowód na swoje istnienie, bowiem tak poustawiał
warunki i obecną sytuację na Ziemi, że na przekór iż
jest już wiadomym że ona z całą pewnością istnieje,
aby ją znaleźć poszukujący musi włożyć w jej szukanie
znaczący wkład trudu i własnej pracy.
Gdyby przypadkiem któryś z czytelników miał
dostęp do fotografii owej gigantycznej figury
męskiej (jakby "płaskorzeźby") widocznej z
koryta rzeki Renu, wówczas byłbym wdzięczny
za jej dosłanie. Chciałbym bowiem pokazać ją
na niniejszej stronie. Wdzięczny byłbym również
za każdą dodatkową informację na jej temat,
przykładowo gdzie dokładnie się ona znajduje,
jak do niej dotrzeć aby ją sobie oglądnąć i
sfotografować, jej opisy historyczne, itd., itp.
Na naszej planecie w wielu miejscach wskazuje
się różne formacje skalne które wyglądają
jak twarze lub jak postacie ludzkie. Jednak przeważająca
większość z tych formacji wymaga ogromnej
wyobraźni oraz wielu objaśnień aby dopatrzeć
się w nich jakiegokolwiek podobieństwa do
człowieka. W owej jednak niezwykłej naturalnej
formacji skalnej z rzeki Ren, przy jej oglądaniu
wcale nikomu NIE jest potrzebna ani wyobraźnia
ani objaśnienia. Formacja ta bowiem na powierzchni
ogromnego pionowego płaskiego urwiska skalnego
o rozmiarach sporej góry wyraziście ukazuje postać
jakby naturalnej płaskorzeźby całego gigantycznego
rycerza stojącego w rozkroku, a naturalnie
uformowanego z nierówności i z kolorowych
nalotów na owej płaskiej skale. W rezultacie
formuje ona gigantyczną figurę ludzką
z równą wyrazistością i ostrością szczegółów,
jak owa sztuczna rzeźba którą pokazałem poniżej
na "Fot. #B3". Z tego co na jej temat zapamiętałem,
owa niezwykła naturalna formacja skalna wiernie
udzwierciedlająca wygląd całego mężczyzny
stojącego w rozkroku w ubiorze pradawnego
rycerza, kiedyś widoczna była dla żeglarzy oraz
dla ludzi płynących statkiem rzecznym wzdłuż
rzeki Ren. Można ją było wówczas zobaczyć z
powierzchni wody owej rzeki, górująco wysoko
ponad jej prawym brzegiem.
Aby na tej stronie móc udostępnić zdjęcie i dane
o zlokalizowaniu tej naturalnej jakby "płaskorzeźby",
przeszukałem już dziesiątki przewodników
turystycznych i spędziłem wiele godzin szukając
w Internecie. Owszem, znalazłem wiele informacji
na temat trzy-wymiarowych rzeźb istniejących w
doline rzeki Ren a wykonanych przez ludzi. Jednak
na temat owej naturalnej jakby "płaskorzeźby" wykonanej
przez Boga wszystkie źródła milczą jak zaklęte.
Co jakiś też czas ktoś mi wskazywał jakąś następną
wykonaną przez ludzi rzeźbę, jednak zawsze po
znalezieniu i oglądnięciu jej zdjęć się okazywało
że to tylko trzy-wymiarowa rzeźba wykonana przez
ludzi. W ten sposób dowiedziałem się o istnieniu
w dolinie Renu aż całego szeregu pomników i rzeźb
wykonanych przez ludzi, najbardziej znane z których
obejmują m.in. (1) tzw. "Deutsches Eck" ze
statuą Wilhelma I - która to rzeźba stoi u zbiegu rzeki
Ren i Mozeli w Koblencji na około 592 km rzeki
Ren, (2) popularny pomnik-rzeźbę wykonaną
przez ludzi a nazywaną "Germania" (znajduje się
ona na prawym brzegu Renu, pomiedzy 525 a
530 km).
Niestety, żaden z owych pomników i rzeźb opisywanych
w Internecie i w przewodnikach turystycznych NIE
jest owym dziełem natury czy naturalną "płaskorzeźbą"
mężczyzny którego ja z takim mozołem i wkładem
pracy już od dłuższego czasu zdalnie poszukuję w
dolinie Renu oraz którego podobiznę oglądałem
na filmie dokumentarnym pokazywanym w Nowej
Zelandii. Nie jestem więc w stanie wskazać tutaj
czytelnikowi łatwego do zrealizowania sposobu
uzyskania pewności co do istnienia Boga, w rodzaju
instrukcji "udaj się tam i tam a zobaczysz naturalną
gigantyczną figurę ludzką którą ów Bóg stworzył".
Podsumowując zaprezentowane tutaj rozważania,
aby owa naturalna płaskorzeźba gigantycznego
rycerza z doliny Ren mogła dla kogoś stanowić
dowód który wygeneruje w nim przekonanie co
do istnienia Boga, taki ktoś najpierw musiałby
włożyć w znalezienie tej płaskorzeźby dużą
dozę pracy i wysiłku aby pokonać w sobie "barierę
świadomościową" która opisana jest wątpliwością
"czy ta naturalna płaskorzeźba faktycznie istnieje
i czy powstała naturalnie w wyniku działania Boga".
Dopiero gdyby taki ktoś zdołał pokonać ową
"barierę świadomościową" i wspiąłby się na
"poziom wtajemniczenia" dający mu pewność
istnienia i naturalnego pochodzenia tej płaskorzeźby,
mogłaby ona wygenerować w nim
rozumowe przekonanie że Bóg faktycznie istnieje.
Fot. #B3: NIE, to wcale nie jest owa naturalna
figura ludzka widoczna z koryta rzeki Ren.
Czytelnik zapewne się domyśla co powyższa
ilustracja sobą przedstawia. Powodem
dla którego ją tutaj pokazuję, jest zilustrowanie
jak owa naturalna figura ludzka widoczna
z rzeki Ren faktycznie wygląda. Jej wygląd
bowiem jest bardzo podobny do figur z
powyższej ilustracji. Tyle tylko, że przedstawia
jednego mężczyznę w widoku od przodu,
oraz że widoczna na niej jest cała osoba,
włącznie z nogami i stopami, a nie jedynie
któraś jej część. Z kolei aż tak dokładna i tak
wyrazista naturalna figura ludzka widoczna
na skale z koryta Renu może być uznana
za kolejny z owych nielicznych dowodów
które Bóg pozostawił na Ziemi dla przypominania
nam o swoim faktycznym istnieniu.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu lub aby przemieścić je w odmienne miejsce ekranu.)
Niniejszą ilustrację pokazuję tutaj jedynie tymczasowo
aby dać czytelnikowi jakiś pogląd co do wyrazistości
i dokładności szczegółów tamtej figury z Renu której
zdjęcia narazie NIE posiadam. Jeśli jednak
zdołam kiedyś zdobyć fotografię owej gigantycznej
figury ludzkiej widocznej z koryta rzeki Ren,
wówczas zastąpię tu powyższą ilustrację zdjęciem
tamtej figury.
Powinienem tutaj dodać, że pokazana powyżej
ilustracja jest raczej niezwykła i nosi w sobie określone
znaczenie dowodowe też mające związek z Bogiem.
Okoliczności bowiem jej pojawienia się sugerują
raczej jej "nieziemskie pochodzenie". Wszakże
przygotowana została przez moich
zaciekłych wrogów, zaś zgodnie z tym co wyjaśniłem
na kilku stronach totalizmu, przykładowo na stronach
evil_pl.htm czy
biblia.htm,
moi zawzięci i faktyczni wrogowie wcale NIE są
ziemskiego pochodzenia. Ponadto wysoka precyzja
i jakość z którą powyższa ilustracja została wykonana
wykazuje duży profesjonalizm tego kto ją przygotował,
oraz mistrzowskie opanowanie przez niego zaawansowanej
techniki i narzędzi. Aż tak zaś biegły w swoim zawodzie
profesjonalista nie traci czasu na kogoś lub coś mało
ważnego, stąd aż tak starannie dopracowuje tylko to co
naprawdę jest warte jego cennego czasu.
#B5.3.
Dotychczas nieodkryta (naturalna) figura ludzka "Śpiącego Olbrzyma":
Powinienem tutaj dodać, że zgodnie z legendami
nowozelandzkich Maorysów, podobnie dokładna
figura gigantycznego mężczyzny leżącego na
plecach a zwanego "Śpiącym Olbrzymem"
ma się też jakoby znajdować ukryta w gęstej
sub-tropikalnej puszczy na półwyspie Coromandel
w Nowej Zelandii. Jednocześnie oficjalna nauka
ludzka stwierdza, że Nowa Zelandia nigdy nie
była zamieszkiwana przez kogokolwiek kto
byłby w stanie wykonać taką gigantyczną rzeźbę.
Jeśli więc rzeźba ta faktycznie tam istnieje,
musiałaby ona być stworzona naturalnie przez Boga.
Niestety, jak narazie, rzeźba ta pozostaje nieodkryta
przez Europejczyków. Stąd aby owa figura
gigantycznego olbrzyma z Nowej Zelandii
mogła dla kogoś stanowić dowód który
przekona go o istnieniu Boga, najpierw taki
ktoś musiałby włożyć sporo trudu i pracy w
jej odkrycie, potem zaś pokonać w sobie
"barierę świadomościową" polegającą na
wątpliwości czy owa figure faktycznie
ma "naturalne" pochodzenie jako dzieło Boga,
czy też została wyrzeźbiona technicznie przez
poprzednią cywilizację techniczną opisywaną
w punkcie #D3 strony
eco_cars_pl.htm - o bezspalinowych samochodach naszej przyszłości
(patrz tam opisy staroindyjskich statków "vimana").
Kiedy w 1998 roku pojechałem na jej poszukiwanie
z Maoryską wodzowskiego rodu która ją widziała
i wie gdzie figura ta ma się znajdować, rozpętała
się tak potężna burza iż jej znalezienie stało się
niemożliwe - po szczegóły patrz punkt #2 z
podrozdziału VB4.4.1 w monografii [1/4]. Ja
osobiście jestem pewien że owa figura "Śpiącego
Olbrzyma" faktycznie istnieje i nadal odczekuje
ona na swoją parę odkrywców. (Zgodnie z
legendami Maorysów, ów "Śpiący Olbrzym"
ma być w przyszłości odkryty i "zbudzony ze
snu" przez bliską sobie parę ludzkich bohaterów -
kobietę i mężczyznę, obojgu którym los wyznaczył
ogromnie ważną misję do wypełnienia na Ziemi.)
Wszakże ja sam odkryłem kiedyś gigantyczny
krater Tapanui (w którym eksplodował pozaziemski statek),
opierając się właśnie na podobnych
legendach Maoryskich. Wiem więc że
legendy Maorysów podają porawdę -
tyle że tylko starannie wybranym przez
los bohaterom jest dane dotarcie do tego
co one wskazują.
Oto jak w podrozdziale V3 z tomu 16 monografii
[1/4]
opisałem tamtą nadal nieodkrytą przez
Europejczyków nowozelandzką figurę:
W Nowej Zelandii też ma się podobno znajdować
kamienna rzeźba bardzo podobna do kolosalnej
kamiennej twarzy sfotografowanej kilka lat temu
na Marsie i pokazanej na rysunku P32 z monografii
[1/4]. Rzeźba ta to niezwykle piękna twarz mężczyzny
zwróconego ku niebu. Ma ona być wyrzeźbiona w
całej kamiennej górze. Zgodnie z legendami
nowozelandzkich Maorysów, ma się ona znajdować
gdzieś na półwyspie Coromandel z Wyspy Północnej
Nowej Zelandii. Twarz ta ciągle pozostawała nie
odkryta przez europejskich naukowców Nowej
Zelandii zarówno w chwili gdy dnia 21 listopada
1997 roku oryginalnie pisałem niniejszą notatkę
w celu jej opublikowania w monografii [1/2],
ani dnia 29 października 1998 roku kiedy tą samą
notatkę ponownie publikowałem w treści monografii
[1/3], ani też dnia 21 września 2003 roku kiedy
po raz kolejny ją aktualizowałem i tłumaczyłem
na język angielski aby ją włączyć również i do
tekstu angielskojęzycznej monografii
[1/4].
Stąd istnienie tej niezwykłej rzeźby ciągle pozostawało
wówczas nieznane dla ortodoksyjnej nauki ziemskiej.
O rzeźbie tej wiedzieli jedynie Maorysi. Niestety,
ich legendy naukowcy zamieszkujący Nową Zelandię
traktują z przymrużeniem oka. Dzieje się tak na przekór,
że właśnie na podstawie takich legend Maoryskich
w 1987 roku ja odkryłem krater i eksplozję Tapanui.
(Po opisy tego krateru i eksplozji patrz strona
tapanui_pl.htm - o eksplozji wehikułu UFO koło Tapanui w Nowej Zelandii w 1178 roku.)
Podobno do owej gigantycznej rzeźby twarzy ludzkiej z Coromandel w Nowej Zelandii, dołączona jest też
wyrzeźbiona cała postać mężczyzny, ze stopami włącznie. Maorysi nazywają ją "Śpiącym olbrzymem"
(tj. "Sleeping Giant"). Natomiast w ich mitologii istnieją dosyć intrygujące przepowiednie na temat owego
olbrzyma, na temat pary bohaterów którzy mają go "zbudzić", oraz na temat tego co się stanie kiedy
zostanie on zbudzony. (Być może kiedyś będę miał okazję przepowiednie te przedstawić czytelnikom.)
Zgodnie z legendami, oczy tego "śpiącego olbrzyma" patrzą na gwiazdę z której przybył on na Ziemię.
Jest on opisywany jako mający gładkie i silnie zarysowujące się brwi, szeroko rozstawione oczy, prosty
"acquiline" nos (nie zaś przypadkiem płaski) - jaki daje wrażenie mocy, pełne "namiętne" wargi jakie
sprawiają wrażenie iż zaśmiałyby się łatwo gdyby tylko wróciły do życia, oraz dobrze zarysowujący się
podbródek jaki znamionuje siłę i dumę. Położenie tej rzeźby ma wyznaczać odludny punkt przez Maorysów
zwany "Kapu-Tau-Ake". Owa gigantyczna rzeźba kamiennej postaci męskiej o niezwykle pięknej twarzy,
ma być wyryta w nagiej skale podwójnego grzbietu górskiego znajdującego się po przeciwnej stronie
Cape i headland w kierunku na Wschód od owego punktu. Z kolei punkt "Kapu-Tau-Ake" znajduje się
koło tzw. Haurakei Gulf, około trzy-czwarte lub nieco dalej w górę Peninsula w kierunku Cape, poza Coromandel.
Część #C:
Aby móc dostrzegać dowody na istnienie Boga oraz
aby wypracować dla siebie pewność istnienia Boga,
najpierw trzeba tego Boga zrozumieć - czyli jak
"teoria wszystkiego" zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
wyjaśnia pochodzenie wszechświata i ewolucję Boga,
stworzenie świata fizycznego i stworzenie człowieka, itp.:
Pierwsze naukowe przesłanki, iż na przekór
wszystkiego Bóg jednak istnieje, uzyskałem z
teorii wszystkiego
zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Teoria ta jest relatywnie dobrze opisana na
odrębnej stronie internetowej
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także w tomach 4, 5 i 11 mojej najnowszej monografii
[1/5].
Nie będę więc jej tutaj dodatkowo omawiał.
Jedyne co tutaj przytoczę w następnych
puktach poniżej, to ogromnie dla nas
istotne wyjaśnienie jak powstał Bóg, świat
fizyczny, oraz my sami - czyli człowiek.
#C2.
Jak przebiegała samo-evolucja
Boga -
czyli jak wszystko się zaczęło:
Bardzo dawno, dawno temu, nie było
jeszcze ani Ziemi, ani Słońca, ani
materii, ani świata fizycznego,
ani nawet czasu w formie w jakiej
my go teraz znamy. Cały wszechświat
był wówczas pustką o nieskończonych
rozmiarach. Zgodnie jednak ze stwierdzeniami
owej teorii naukowej zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
gdzieś w obrębie owej nieskończonej pustki
wszechświata istniała wówczas gigantyczna
kropla niezwykłego płynu zwanego przeciw-materią.
Przeciw-materia jest dokładnym przeciwieństwem
"materii" którą ludzka nauka poznała
dotychczas. Odwrotnie do tego jak materia
wykazuje posiadanie masy, inercji, czy
tarcia, owa przeciw-materia jest bezważka,
nie wykazuje inercji, oraz nie formuje
tarcia. Stąd bez przerwy jest ona w
stanie ruchu. Najważniejsze jednak z
owych przeciwnych do materii atrybutów
przeciw-materii, są jej atrybuty
intelektualne. Odwrotnie do tego jak
materia jest "głupia" w swoim stanie
naturalnym, przeciw-materia jest
inteligentna. Znaczy przeciw-materia
jest w stanie gromadzić i przechowywać
informacje, oraz myśleć w swoim stanie
naturalnym. W sensie swoich własności,
owa kropla przeciw-materii na samym
początku czasów była więc rodzajem
jakby płynnego komputera. Komputer
ten jednak początkowo nie posiadał
w sobie żadnego programu. Jednak
formująca go przeciw-materia
istniejąca tylko w stanie wieczystego
ruchu, już na początku czasów
tworzyła strumienie i wiry jakie
przepływały sobie z jednego końca
na drugi w owej gigantycznej kropli
przeciw-materii zawieszonej w próżni
rozmiarowo nieskończonego wszechświata.
Powyższy opis początkowych warunków w
jakich przebiegała samo-ewolucja Boga
wcale nie został zaczerpnięty z sufitu.
Faktycznie to istnieje spory materiał
dowodowy że tak właśnie było. Jeśli
ktoś jest zainteresowany owym materiałem,
to może go znaleźć w tomach 4 i 5 monografii
[1/4] i
[1/5].
Aby dać tutaj choćby mały jego przykład,
to jednym z dowodów na fakt że
wszechświat jest pustką o nieskończonych
rozmiarach (a nie np. niekończącą się
przestrzenią całą wypełnioną galaktykami)
jest nasza wyobraźnia. Zgodnie bowiem
z ustaleniami
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
my nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie
niczego co nie istnieje we wszechświecie -
bo takie coś nie posiada ani swojej "nazwy"
ani też definicji w jezyku wszechświata
zwanym ULT. (Opisy języka ULT zawarte są
w punkcie #B4 strony internetowej o telepatii,
a także w podrozdziale I5.4 z tomu 5
monografii
[1/4] i
[1/5].)
Jak też się okazuje, nikt z nas nie jest
w stanie wyobrazić sobie nieskończenie
dużego wszechświata zapełnionego "czymś",
np. galaktykami, chociaż każdy bez trudu
jest w stanie wyobrazić sobie pustkę o
nieskończonych rozmiarach.
W trakcie początkowej fazy przelewania
się płynnej przeciw-materii z jednego końca
owej gigantycznej kropli w inny jej koniec,
przeciw-materia się samo-uczyła. Wszakże
jest ona inteligentnym płynem. Owo
samouczenie się przeciw-materii powodowało
powstawanie najróżniejszych naturalnych
programów w jej pamięci. Po jakimś więc
czasie w pamięci z obrębu owej przeciw-materii
powstało sporo inteligentnych "programów".
(Owa pamięć na programy i dane, zawarta we
wnętrzu przeciw-materii, faktycznie
formuje jeszcze jeden odrębny świat,
nazywany światem wirtualnym.
Świat wirtualny jest jednym z trzech
odrębnych światów wszechświata, obok
"przeciw-świata" oraz naszego "świata
fizycznego". To w owym świecie wirtualnym
rezyduje Bóg, czyli pierwotny program
wszechświata którego ewolucja opisywana
jest w niniejszym punkcie tej strony.
To także w owym świecie wirtualnym
my wszyscy lądujemy po naszej śmierci
fizycznej.)
Programy te zaczęły nabywać samo-świadomości.
Wiedziały więc że one są one. Nauczyły
się przemieszczać w obrębie owej
przeciw-materii. Poznały też sposoby
na jakie mogły nadawać przeciw-materii
w jakiej rezydowały rodzaj ruchu jaki
im odpowiadał. Owe programy powstałe
w przeciw-materii uformowały więc rodzaj
samo-świadomych istot. Tyle że istoty
owe nie miały ciał, a po prostu były
programami które rezydowały w płynnej
i inteligentnej
przeciw-materii. Owe
programy wolno więc nazywać "istotami
duchowymi". Z czasem owe istoty duchowe
dowiedziały się nawzajem o istnieniu
innych podobnych do siebie istot. Zaczęła
się więc konkurencja pomiędzy nimi.
Z czasem owa konkurencja przekształciła
się w walkę. W walce tej zwyciężył jeden
program który zdołał zniszczyć lub
pochłonąć wszystkie pozostałe podobne
do siebie programy. Ten jedyny program
jaki przetrwał z owych czasów walki,
to obecny
Bóg.
Nadrzędna więc istota którą obecnie
nazywamy Bogiem, jest po prostu jednym
ogromnym samoświadomym programem który
samorzutnie wyewolucjonował się w inteligentnej
przeciw-materii.
Istnieje dosyć spory materaił dowodowy
na poparcie ustalenia że Bóg powstał w
wyniku naturalnej ewolucji opisanej powyżej.
Przykładowo, na poparcie faktu że początkowo
powstało kilka istot duchowych które
następnie walczyły ze sobą, świadczy
wpisanie przez Boga takiej właśnie
konkurencji i walki w byt praktycznie
każdej żywej istoty. Z kolei na poparcie
faktu że Bóg jest ogromnym naturalnym
programem jaki sam powstał w inteligentnej
płynnej przeciw-materii świadczy fakt,
że program jest relatywnie łatwy do
samo-powstania w obrębie inteligentnego
komputera który nieświadomie
dokonuje jakichś działań. Szerszy wykaz
owego materiału dowodowego na samo-ewolucję
Boga przytoczono w punkcie #B3 totaliztycznej strony
evolution_pl.htm.
Po swoim powstaniu Bóg nauczył się absolutnie
panować na zachowaniami płynnej przeciw-materii
w jakiej rezydował. Samotne istnienie
wzbudziło w nim też tęsknotę do stworzenia
z owej przeciw-materii jakichś istot które
byłyby do niego podobne, jednak które byłyby
podrzędne w stosunku do niego - tak że
nie musiałby z nimi konkurować ani z nimi
walczyć. W ten sposób w Bogu zrodziła się
idea stworzenia świata fizycznego oraz
stworzenia człowieka.
* * *
Niezależnie od niniejszego punktu, proces
samo-ewolucji opisywanej tutaj drugiej
składowej Boga - czyli owego ogromnego
naturalnego programu przez chrześcijaństwo
nazywanego "Duchem Świętym" zaś przez
filozofię totalizmu nazywanego "wszechświatowym
intelektem", zaprezentowany też został
na dalszych dwóch odrębnych stronach
internetowych, mianowicie w punkcie #B1
z "części #B" odrębnej strony internetowej
evolution_pl.htm - o ewolucji,
w punkcie #I2 z "części I" odrębnej strony internetowej
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także w punkcie #B12 odrębnej strony
god_pl.htm - o Bogu.
Gorąco rekomenduję zaglądnięcie na obie
owe strony. Poszerzają one bowiem
informacje z niniejszej strony.
Motto:
"Absolutnie wszystko w całym wszechświecie jest tylko jedną z wielu
odmiennych manifestacji inteligentnej przeciw-materii oraz naturalnych
programów które rezydują w tej przeciw-materii i które sterują jej zachowaniami."
Aby dokonać stworzenia świata i człowieka,
Bóg zrealizował 6-fazowy proces tworzenia
jaki skrótowo opisany jest w Biblii (patrz tam
"Księga Rodzaju", 1:1-31). Niestety, bibilijny
opis tego tworzenia używa bardzo archaicznego
języka, a ponadto jest ogromnie skrócony.
Przykładowo, w czasach kiedy go spisywano
przez słowo "ziemia" rozumiano zarówno
"pierwiastki chemiczne", jak i "gleba".
Z kolei pod słowem "woda" rozumiano
wówczas zarówno ów niezwykły płyn z
przeciw-świata, który przez
Koncept Dipolarnej Grawitacji
nazywany jest "przeciw-materią", jak
i faktyczną wodę ze świata fizycznego.
W owym opisie bibilijnym te same słowa
używane są więc w różnych miejscach w
takich drastycznie odmiennych znaczeniach.
Dlatego aby naprawdę rozumieć jak dokonane
zostało stworzenie świata fizycznego
oraz człowieka przez Boga, konieczne jest
przetłumaczenie tamtego opisu bibilijnego
na naszą dzisiejszą terminologię naukową.
Przetłumaczenie owo dokonane jest właśnie
na w/w stronie o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji
(patrz tam "część I"). Ponieważ jednak
czytelnik może nie mieć dostępu do owej
odrębnej strony, poniżej podsumowane
zostaną najważniejsze z zawartych tam
stwierdzeń. Oto więc poszczególne
stadia owego sześciostopniowego procesu
tworzenia świata fizycznego oraz ewolucji
człowieka,
jeśli stadia te opisane są
z użyciem dzisiejszej terminologii naukowej:
(1)
Stworzenie ziemi i światła. Pierwsza faza
tworzenia naszego świata fizycznego spełniającego
wymagania i warunki opisane w punkcie #B4 odrębnej strony
evolution_pl.htm - o ewolucji człowieka,
wymagała opracowania naturalnych programów
które transformowały płynną przeciw-materię
z przeciw-świata w stałą materię z naszego
świata. Przeciw-materia jest inteligentnym
płynem wieczystym, który istnieje nieskończenie
długo i który bez przerwy znajduje się w
stanie wieczystego ruchu.
Konieczne więc było takie przetransformowanie
owej przeciw-materii, aby zaczęła ona wykazywać
atrybuty jakie są dokładnie odwrotne do
naturalnych atrybutów owego niezwykłego płynu.
Dlatego owe naturalne programy które Bóg wówczas
opracowywał
musiały powodować takie zachowania
przeciw-materii, aby jej cechy uległy odwróceniu
na dokładnie przeciwstawne do siebie. Efekt
odwrócenia cech owej przeciw-materii Bóg
uzyskał poprzez takie jej przeprogramowanie
aby uformowała ona dwa przeciwstawne rodzaje
semi-trwałych wirów. Owe wiry opisane
są pod nazami "wiru niżowego" oraz wiru wyżowego
na stronach internetowych o
huraganach i o
tornadach,
a także w podrozdziale H4.2 z tomu 4 monografii
[1/4].
Dzięki temu przeprogramowaniu, nieustannie
poruszająca się przeciw-materia uformowała
semi-trwałe obiekty w formie wirów. Z kolei
z owych wirów kontrolowanych przez takie naturalne
programy, płynna przeciw-materia która realizowała
zawarte w tych programach rozkazy uformowała
semi-trwałe "obiekty" reprezentujące cząsteczki
elementarne. Z kolei z owych cząsteczek elementarnych
uformowane zostały wszelkie pierwiastki
chemiczne (czyli, jak w dawnej terminologii
je nazywano, obiekty reprezentujące "ziemię"),
a także softwarowe "obiekty" reprezentujące
wszelkie podstawowe zjawiska fizykalne świata
fizycznego (czyli, głównie najróżniejsze
odmiany promieniowania elektromagnetycznego -
znaczy "światła"). W ten sposób stworzona
została "ziemia" oraz "światło". Owe
"obiekty" to po prostu naturalne programy
oraz odpowiednie konfiguracje wirów
płynnej przeciw-materii która realizuje
treść tych programów. Ich opis przytoczony
jest m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
a także na odrębnej stronie o
wehikułach czasu,
gdzie są one objaśniane jako podstawowe składowe
tzw. "przestrzeni czasowej". Generalnie owe "obiekty"
daje się porównać do obiektów z dzisiejszego OOP
(tj. Obiektowo Orientowanego Programowania), np.
do obiektu jakiegoś "guzika" jaki pokazuje się na
ekranie naszego komputera. "Obiekty" te bowiem
są bardzo podobnie do owych obrazów komputerowych
(np. obrazu "guzika"). Przykładowo, na ekranie
komputera taki "guzik" wyglada na twór solidny,
na którym daje się realizować najróżniejsze
manipulacje, np. daje się go przenosić w inne
miejsca ekranu, zmieniać jego kolor, zmniejszać
go lub zwiększać, itp. Jednak w rzeczywistości
jest on programem, oraz obrazem formowanym
przez ten program za pomocą komputerowego
hardware. Podobnie owe materialne "obiekty"
formowane z naturalnych programów zawartych
w przeciw-materii, oraz z obrazu formowanego
przez hardware owej przeciw-materii, też wyglądają
solidnie, poddaja się manipulacji i przemieszczaniu, itp.
(2)
Stworzenie sklepienia oddzielającego płyny (wody).
Po stworzeniu semi-trwałej materii z odpowiednio
zaprogramowanych
wirów płynnej przeciw-materii,
oraz po stworzeniu podstawowych zjawisk
fizycznych,
Bóg oddzielił ową materię i zjawiska fizyczne od
przeciw-materii i od przeciw-świata. W tym celu
umieścił je obie w dwóch zupełnie odrębnych światach.
W ten sposób Bóg stworzył wówczas cały "świat
fizyczny" - który religia chrześcijańska nazywa
Synem Bożym.
(Jest to bardzo trafna nazwa, zważywszy że przeciw-świat
nazywa ona "Bogiem Ojcem", zaś ów program tzw.
"wszechświatowego intelektu" jaki powstał w wyniku
naturalnej ewolucji w obrębie tzw. "świata wirtualnego"
nazywa ona "Duchem Świętym". Ów świat wirtualny
to po prostu "programowa pamięć" przeciw-materii.)
Następnie Bóg stworzył nieprzenikalną barierę
jaka
oddziela ów świat fizyczny od przeciw-świata. Przez
barierę ową nie jest w stanie się przedostać niemal nic
poza właśnie naturalnymi programami rezydującymi w
przeciw-materii. Aczkolwiek w podanym tu opisie owa
druga faza tworzenia świata fizycznego może wydawać
się prosta i łatwa, faktycznie wymagała ona dokonania
całkowitego przekonfigurowania przeciw-świata. Wszakże
każdy obiekt ze świata fizycznego otrzymał wówczas swój
duplikat w przeciw-świecie. Ponadto podtrzymywanie istnienia
owej nieprzenikalnej bariery pomiędzy obu światami, a także
softwarowa komunikacja poprzez ową barierę, wymagały
przygotowania ogromnej ilości niewypowiedzianie
złozonego oprogramowania które utrzymuje ścisłe
współdziałanie i współzależność obu światów,
jednocześnie zaś fizycznie oddziela je od siebie.
(3)
Wyklarowanie się lądów i mórz oraz ewolucja roslin.
Po softwarowym wydzieleniu i wyodrębnieniu świata
fizycznego Bóg zaczął softwarowo definiować poszczególne
prawa fizyczne panujące w owym świecie fizycznym.
Prawa te stopniowo pozwoliły mu z czasem posegregować
materię na odmienne kosystencje materii gazowej,
ciekłej, oraz stałej, pooddzielać owe rodzaje materii
od siebie, a także zacząć eksperymentować z tworzeniem
pierwszych organizmów żywych - które z natury
rzeczy musiały należeć do rodzaju roślin.
(4)
Powołanie ciał niebieskich. Po opracowaniu i wytestowaniu
działania ustanowionych przez siebie praw fizycznych
panujących w naszym świecie, Bóg zdecydował się
poszerzyć wypracowany wówczas (niewielki) prototyp
świata fizycznego. Poszerzenie to polegało na
stworzeniu całego dzisiejszego świata fizycznego
oraz całej "przestrzni czasowej". W ten sposób
uformowana został przestrzeń całego wszechświata,
obejmująca wszystkie gwiazdy, galaktyki, planety, itp.
(5)
Stworzenie i ewolucja żyjątek wodnych.
Po wypracowania podstawowych zasad działania
i rozwoju roślin, Bóg zaczął stopniowo wprowadzać
i ewoluować najróżniejsze odmiany zwierząt.
Na początku czynił to głównie w wodach oceanów.
(6)
Stworzenie i ewolucja zwierząt lądowych oraz
stopniowe stworzenie człowieka. Po dopracowaniu
wszelkich szczegółów kodów genetycznych i zasad
ewolucji, Bóg w końcu mógł sobie pozwolić na
stopniowe wypracowanie coraz doskonalszych
zwierząt lądowych, w ostatniej zaś kolejności - na
wyewolucjonowanie człowieka. Jak dokonał on
owej ewolucji człowieka, wyjaśnione to zostało
dokładniej w dalszej części niniejszej strony o
ewolucji człowieka.
Warto przy tym odnotować, że w człowieku jakiego
stworzył
Bóg
zakumulował on esencję wszelkich doświadczeń
z procesu swojej własnej ewolucji. Przykładowo,
zaraz po urodzeniu dziecko ludzkie jest jak
samoprogramująca się, inteligentna przeciw-materia
w czasach zanim jeszcze Bóg sam się w niej
wyewolucjonował. Wszakże dziecko to jest
jak pusty, samoprogramujący się komputer.
Tylko późniejsze życie owego dziecka programuje
je w końcową formę dorosłego człowieka. Z kolei
wzajemna sprzeczność pomiędzy nakłanianiem
ludzi przez liczne uczucia do czynienia tego co
potem okaże się dla nich złe, oraz logicznym dawaniem
ludziom znać przez ich pojedynczy organ sumienia
tego co potem okaże się dla nich dobrym, jest wpisanym
w człowieka wyrazem walki dobra i licznych form
zła, jaką to walkę na samym początku swego
istnienia sam Bóg musiał odbywać z innymi
podobnymi do siebie intelektami które wyewolucjonowały
się w przeciw-materii niemal równocześnie z
nim samym. Natomiast zasada że "ontogeneza
jest rakapitulacją filogenezy" (tzn. że "rozwój jednostki
powtarza rozwój całego gatunku") - opisana w punkcie
#C2 (5) odrębnej strony internetowej o
ewolucji człowieka,
jest ilustratywnym zademonstrowaniem ludziom
całej historii rozwoju ich gatunku.
(7)
Odpoczynek? Aczkolwiek obecną, siódmą
fazę tworzenia świata fizycznego Biblia nazywa
"odpoczynkiem", faktycznie Bóg cały czas
udoskonala swoje dzieło. Jest to możliwe,
ponieważ oprogramowanie tzw. "przestrzeni
czasowej" (opisywanej m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji)
zostało przez niego tak przezornie
przygotowane, że pozwala ono wprowadzać
nieustanne udoskonalenia do wszystkiego
co tylko Bóg zechce poprawić. Z kolei
po wprowadzenu jakiegoś udoskonalenia
natychmiast jego moc obejmuje całą
"przestrzeń czasową". Na podstawie
obserwowania tego co dzieje się we
wszechświecie i na Ziemi, wnioskuję
że Bóg obecnie eksperymentuje z
samodoskonalącą się organizacją tzw.
"rojów ludzkich". Taki "rój ludzki" to po
prostu jakaś cywilizacja złożona z ogromnej
liczby niedoskonałych osobników i żyjąca
w separacji od innych podobnych cywilizacji.
"Rój ludzki" różni się od rojów owadzich lub
zwierzęcych - jakich zalety ponad indywidulanymi
osobnikami Bóg już dawno przeeksperymentował.
Mianowicie, NIE ma on "królowej", zaś wszyscy
jego uczestnicy mają mniej więcej jednakowe cechy
i prawa oraz wszyscy dysponują wolną wolą. Obecnym
celem Boga najwyraźniej jest wypracowanie systemu
praw moralnych i społecznych, jakie spowodują że
taki "rój ludzki" jako całość będzie znacznie doskonalszym
tworem od każdego z jego istot składowych.
(Innymi słowy, Bóg stara się tak udoskonalić świat
fizyczny, że te "roje ludzkie" które w nim żyją w zgodzie
z prawami ustanowionymi przez Boga, jako całość
staną się pod każdym względem lepsze od każdej
ze składających się na te roje istot branej oddzielnie.)
Wszakże tylko takim typem eksperymentów daje się
wytłumaczyć niektóre fakty, np. m.in. i fakt że Bóg
stworzył na Ziemi warunki w jakich dobro i moralność
muszą się mozolnie przebijać przez zapory stawiane
im na drodze przez
krzewicieli zła,
albo też fakt że w ostatnich czasach zarysowuje się
wyraźnie widoczny spadek inteligencji i poziomu
doskonałości zarówno u ludzi jak i u ludzkich
krewniaków z kosmosu.
(Przykładowo, dzisiejsze pokolenie jest średnio
znacznie mniej inteligentne i zdecydowanie mniej
doskonałe niż było średnio pokolenie żyjące
tylko jakieś 50 lat temu.)
Nie wspomne już tutaj, że powyższy obecny cel Boga
jak zwykle stoi w jawnej sprzeczności z wierzeniami
ziemskich naukowców, którzy twierdzą że "całość jest
zawsze tylko tak dobra jak jej najsłabsza część". Niestety,
jak zawsze, ortodoksyjni naukowcy którzy upowszechniają
to stwierdzenie nie biorą pod uwagę doświadczenia Boga
w czynieniu niemożliwego osiągalnym.
Człowieka Bóg stworzył w ostatniej
(szóstej) fazie tworzenia świata
fizycznego.
Wszakże aby go stworzyć,
najpierw Bóg musiał zgromadzić
odpowiedni zasób doświadczeń,
czyli wykonać nieskończoną liczbę
eksperymentów empirycznych. Stworzenia człowieka
Bóg dokonał na nieistniejącej już
obecnie planecie zwanej "Terra",
zlokalizowanej w układzie Wega
z gwiazdozbioru "Lutni".
(Opis tej planety przytoczony
jest w polskojęzycznym traktacie
[3b] -
patrz tam {5500}, a także podsumowany
w podrozdziale V3 z tomu 16 monografii
[1/4].)
Potem Bóg zniszczył ową planetę
aby nie odbierać ludziom wolnej
woli i pozwlać im dowolnie spekulować
o swoim pochodzeniu. Zniszczenia
owej planety "Terra" Bóg dokonał
jednak już po tym jak ludzkość
zdołała się rozprzestrzenić po
wszechświecie, przenosząc ze
sobą na inne planety również i
wszelkie rośliny oraz zwierzęta
jakie Bóg wcześniej stworzył
na Terra. Wszystkie istoty
rozumne obecnego wszechświata
są dzisiaj potomkami tamtych
pierwszych ludzi stworzonych
przez Boga na planecie Terra.
Podobnie jak w procesie tworzenia
każdego innego żywego stworzenia,
również i podczas tworzenia człowieka
Bóg korzystał z doświadczeń które
zgromadził już uprzednio w empiryczny
sposób. Doświadczenia owe miał on zapisane
w formie tzw. kodu genetycznego" - czyli
rodzaju jakby "języka programowania"
w którym Bóg wyraża pełny opis budowy
i cech danego stworzenia. Jak to zostanie
wyjaśnione w dalszej części niniejszej
strony, stworzenia człowieka Bóg dokonał
poprzez nieznaczne udoskonalenie kodu
genetycznego podbranego z istniejącego
przed człowiekiem stworzenia
wodno-lądowego - które z legend znamy
pod nazwą "syrena". Niestety,
stworzenie to całkowicie wyginęło na
Ziemi spory już czas temu. Ponieważ
jednak owa "syrena" sama była udoskonaloną
wersją wielorybów
i delfinów, po jej
wyginięciu na Ziemi wieloryby i delfiny
pozostały obecnie najbliższymi ciągle
żyjącymi zwierzęcymi krewniakami człowieka.
Warto tutaj też odnotować, że proces tworzenia
ludzi wcale się nie zakończył na owej fazie nr 6
opisanej w Biblii, a trwa do dzisiaj. W chwili
obecnej Bóg realizuje fazę 7 która wprawdzie
wzmiankowana jest w Biblii, jednak do której
zwykle ludzie referują jako do "odpoczynku".
Tymczasem obecna 7-ma faza tworzenia
człowieka faktycznie jest eksperymentowaniem
nad "ludzkimi rojami". (Owe "ludzkie roje"
to rodzaje ogromnych organizmów zbiorowych,
które w przeciwieństwie do rojów owadzich czy
stad zwierzęcych, złożone są z jednostek
posiadających tzw. "wolną wolę" oraz zdolność
do logicznego myślenia.) Celem tego eksperymentowania
jest stworzenie takich warunków w których owe
"ludzkie roje" żyją i się rozwijają, aby roje takie jako
całość wykazywały znacznie lepsze jakości niż
jakości każdego z indywidualnych członków owych
rojów. Warto tutaj też odnotować, że z chwilą kiedy
obecna 7-ma faza tworzenia człowieka zakończy
się sukcesem, Bóg przystąpi do realizowania
8-mej fazy, którą będzie przetransformowanie
najlepszych ludzkich rojów do roli bogów jakim
dozwolone zostanie tworzenie ich własnych światów.
(W owej 8-mej fazie, "ludzkie roje" które nie spełnią
postawionych im wymagań jakościowych będą
przeznaczone "na odstrzał". Przestaną one bowiem
być wówczas już potrzebne.) Więcej na ten temat
wyjaśnione zostało w punkcie #I4 odrębnej strony
internetowej o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Część #D:
Istnieje zatrzęsienie dowodów potwierdzających
że Bóg istnieje, jednak nie można znaleźć nawet
jednego dowodu że Bóg nieistnieje:
#D1.
Wymowa faktu że naukowcy nie są w stanie wskazać choćby najmizerniejszego przykładu materiału dowodowego który by sugerował nieistnienie Boga:
Motto:
"Poznanych zostało już tysiące dowodów na istnienie Boga, jednak nikt nie był w stanie wskazać choćby najmizerniejszego faktu który by dowodził nieistnienia Boga."
Fundamenty dzisiejszej oficjalnej (ortodoksyjnej)
nauki ziemskiej w całości bazują na dowodach
na nieistnienie najróżniejszych obiektów i
wielkości fizycznych. Faktycznie to naukowcy
wręcz jakby nawzajem się prześcigają we
wskazywaniu dowodów sugerujących że
coś tam ma jakoby nieistnieć we wszechświecie.
Podajmy tu kilka przykładów. W oficjalnej nauce
wskazuje się teorie Alberta Einsteina jako
rzekomy dowód że prędkość ponad-świetlna
jakoby nie istnieje. Ustalenia Lorda Kelvin
uważa się za dowód iż temperatura poniżej
zera absolutnego nie istnieje. Eksperyment
Michelsona-Morley z 1887 roku uznano
za dowód że substancja zwana kiedyś
"eterem" nie istnieje. Prawa termodynamiki jakoby
dowodzą że nieistnieją zjawiska ani prawa natury na
bazie których dałoby się zbudować tzw. "perpetum
mobile". Tzw. "przesunięcie ku czerwieni" światła
gwiazd ma jakoby dowodzić, że nieistniał kiedyś
nawet cały wszechświat. Definicja i opisy pojęcia
"czasu" używane obecnie przez oficjalną naukę
ziemską są jakoby dowodem że nieistnieje
możliwość cofania czasu do tyłu. Itd., itp.
Owe naukowe twierdzenia o nieistnieniu
co bardziej fundamentalnych obiektów i wielkości
fizycznych są tak dominujące, zaś ich wpływ
na naukę i na życie ludzi tak wszechstronny,
że prawdziwe staje się twierdzenie iż dzisiejsza
oficjalna nauka ziemska jest faktycznie nauką opartą
na dowodach na nieistnienie.
Na przekór tej mnogości naukowych dowodów
na nieistnienie czegoś tam, dzisiejsza nauka
ziemska NIE jest w stanie wskazać nawet
najmizerniejszego dowodu na twierdzenie
które rozgłasza w najważniejszej dla ludzkości
sprawie. Mianowicie, oficjalna nauka
ziemska NIE jest w stanie wskazać nawet
najmizerniejszego dowodu który potwierdzałby
jej stanowcze twierdzenie, że Bóg nieistnieje.
Innymi słowy, na przekór że nauka ta jest
nafaszerowana ateistami którzy prześcigają
się w wymyślaniu teorii nastawionych na
zdementowanie prawdy o istnieniu Boga,
owi ateistyczni naukowcy ciągle nie są w
stanie wymyślić lub wypatrzeć nawet
najmizerniejszego przykładu materiału
dowodowego na potwierdzenie że ich
twierdzenia o nieistnieniu Boga są zabazowane
na jakichś konkretnych faktach.
Jednocześnie - jak czytelnik zapewne odnotował
to już z punktów #F1 i #F2 niniejszej strony internetowej,
istnieje całe zatrzęsienie naukowych dowodów (niestety
przemilczanych i ukrywanych przez naukę)
na potwierdzenie że Bóg faktycznie istnieje.
Skonfrontowanie więc ze sobą tych dwóch faktów, tj.
nieistnienie nawet jednego dowodu na NIEistnienie
Boga, oraz istnienie zatrzęsienia naukowych dowodów
na istnienie Boga, prowadzi do oczywistego i bardzo
wymownego wniosku końcowego - mianowicie
że na przekór krzykliwej propagandy upowszechniaczy
tzw. "ateizmu" Bóg jednak definitywnie istnieje.
Powyższy wniosek końcowy jest dodatkowo
wzmacniany ustaleniem filozofii
totalizmu
wynikającym z istnienia tzw. "języka ULT" czyli
"uniwersalnego języka myśli". (Język ten opisany
został w punkcie #B4 odrębnej stronie internetowej
telepathy_pl.htm - o zjawisku telepatii i o urządzeniach telepatycznych,
a także w podrozdziale I5.4.2 monografii
[1/5].)
Zgodnie z tym ustaleniem, fakt istnienia we
wszechświecie uniwersalnego języka którym
posługuje się Bóg w swojej komunikacji myślowej
ze wszystkimi istotami zamieszkującymi wszechświat,
powoduje że wszystko co nieistnieje nie ma
jeszcze swojego słownictwa w owym języku.
Stąd "to co nieistnieje nie daje się pomyśleć".
Wyrażając to innymi słowami, zgodnie z
totalizmem wszechświat został celowo
tak skonstruowany, aby w nim istniał i/lub
dał się urzeczywistnić każdy obiekt i każda
idea które daje się pomyśleć a które nie
narzucają swoim sformułowaniem wymogu
aby wszechświat działał w jakiś unikalny
i odmienny sposób. To zaś oznacza,
że ponieważ idea iż "Bóg istnieje" daje się
pomyśleć i nazwać, zaś sama owa idea
"istnienia Boga" nie narzuca wszechświatowi
odmiennej zasady działania niż zasada na
której wszechświat już działa, w świetle
totalizmu to samo już wystarcza jako
dowód że Bóg faktycznie istnieje.
Gdyby powyższe ciągle nie zaspokajało u kogoś
jego potrzeby poznania dalszych dowodów na
istnienie Boga, wówczas powinien dodatkowo
przeglądnąć punkt #G3 z niniejszej strony
internetowej. W owym punkcie #G3 tej strony
wyszczególnione i wskazane bowiem zostały
wszystkie formalne dowody naukowe opracowane
z użyciem zasad logiki matematycznej. Dowody
owe także dowodzą że: (1) Bóg istnieje - ten
formalny dowód naukowy zaprezentowany został
już w punkcie #G2 niniejszej strony, (2) przeciw-świat istnieje (nazwa
"przeciw-świat" to naukowa nazwa odrębnego świata
w którym zamieszkuje Bóg, nasze dusze, itp.),
(3) ludzie posiadają nieśmiertelne dusze,
(4) to Bóg, a nie "naturalna ewolucja", stworzył
pierwszą parę ludzi, tj. pierwszego mężczyznę
i pierwszą kobietę. Powskazywane tam formalne
dowody naukowe uzupełnione są dodatkowo
dowodem formalnym (5) z punktu #B1 strony
biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Bo