(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Termin "telekinetyka" (po angielsku "telekinetics"),
od którego wywodzi się nazwa niniejszej strony,
oznacza "dyscyplinę naukową o urządzeniach
do wytwarzania nieustającego i samopodtrzymującego
się ruchu odbywanego na zasadach telekinezy".
Zgodnie z tą nazwą, niniejsza strona prezentuje
raport z eksperymentów i badań nad skonstruowaniem
i wdrożeniem do seryjnej produkcji fabrycznej
pierwszych na Ziemi urządzeń telekinetyki, czyli
urządzeń które generują wiecznie trwający ruch
podczas gdy wcale nie wymagają w tym celu
zasilania w jakąkolwiek formę energii lub paliwa.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Jakie są cele tej strony:
Głównym celem niniejszej strony
internetowej oraz materiału ilustracyjnego
który ukazałem tutaj czytelnikowi,
jest zaprezentowanie raportu z dotychczasowych
badań i eksperymentów nad skonstruowaniem
i wdrożeniem do produkcji pierwszych
na Ziemi urządzeń telekinetyki.
Strona ta jednocześnie została tak zaprojektowana
aby służyć jako rodzaj wytycznych dla hobbystów
którzy podejmują budowę owych urządzeń
telekinetyki. Ujawnia ona bowiem nie tylko co
już zostało eksperymentalnie ustalone na temat
owych urządzeń przez innych badaczy, ale także
wyjaśnia jaka jest poprawna procedura
podjęcia budowy tych niezwykłych urządzeń.
Strona ta poszerza też i uściśla część #D odrębnej strony
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
w której opisano budowę i zasadę działania
jednego z pierwszych prototypów urządzeń
telekinetycznych, powszechnie znanego pod
nazwą "Thesta Distatica". Thesta-Distatica
należy do większej grupy urządzeń telekinetycznych
jakiach zasada działania wywodzi się z urządzeń
elektrostatyki, po niemiecku nazywanych "influenzmaschines".
Część #B:
Nieoficjalna historia badań i rozwoju urządzeń
telekinetycznych:
Historia rozwoju nowych wynalazków na Ziemi
ilustruje dosyć intrygujący choć zawsze powtarzany
wzór. Mianowicie, kiedy ludzkość osiąga poziom
rozwoju przy którym staje się już dojrzała do
zbudowania nowego rodzaju urządzeń, wówczas
owe nowe urządzenia pojawiają się na naszej
planecie aż w kilku egzemplarzach naraz.
Znaczy, zostają one rozpracowywane niemal
równocześnie przez aż kilku różnych twórczych
wynalazców nawzajem nie znających siebie ani
szczegółów technicznych swoich rozwiązań.
(Warto w tym miejscu odnotować, że takie
równoczesne pojawianie się na Ziemi aż kilku
nowych wynalazków tego samego urządzenia,
świadczy że rozwój twórczości technicznej na
Ziemi jest przez kogoś "zdalnie sterowany".
Dlatego jest wysoce wskazane aby ludzie
zaczęli wreszcie dociekać, czy owo "zdalne
sterowanie" wynalazczością jest inspirowane
przez Boga opisywanego na stronie
god_pl.htm - o naukowym i świeckim zrozumieniu Boga,
czy też przez mieszkańców jakiejś bardziej
od ludzi zaawansowanej i sprzyjającej ludziom
cywilizacji opisywanej np. w podpisie pod
"Fot. #2" oraz w punkcie #D6 ze strony
telepathy_pl.htm - o telepatii oraz o urządzeniach wykorzystujących fale telepatyczne.)
Doskonałym przykładem takiego wynalazku
dokonanego niezależnie od siebie przez
aż kilku twórczych ludzi, jest zwykły samolot
jakiego pojawienie się na Ziemi opisane
zostało na stronie
mozajski.htm - o wynalazcy pierwszego samolotu na Ziemi.
Takie wielokrotne i zupełnie niezależne wynalezienie
miało też miejsce w przypadku telekinetycznej
influenzmaschine. Do chwili obecnej wiadomym
jest mi o istnieniu trzech jej twórców, z których
każdy niezależnie od pozostałych dwóch osób
albo zbudował tą maszynę, albo też rozpracował
jej konstrukcję i działanie. Są nimi: Adalbert Béla
Brosan z Linz (Austria), Paul Baumann (Szwajcaria),
oraz ja - tj. Dr Jan Pajak, autor niniejszej strony
(Nowa Zelandia).
My właśnie w chwili obecnej uczestniczymy w
formowaniu się historii ogromnie istotnych dla
naszej cywilizacji urządzeń telekinetyki. Jednocześnie,
niestety, oficjalna ziemska nauka wykazuje bardzo
negatywne i filozoficznie zupełnie nieusprawiedliwione
nastawienie do tych niezwykłych urządzeń.
Dlatego niemal nikt ani nie spisuje tej historii, ani
jej oficjalnie NIE bada. Z drugiej strony, jest dosyć
ważnym aby historia ta została jakoś zarejstrowana
do użytku następnych pokoleń ludzi, oraz aby
wnioski moralne z niej płynące zaczęły w końcu
służyć ludzkości. Dlatego ja postanowiłem pospisywać
te jej fragmenty które są mi znane. Ponieważ
jednak NIE mam funduszy dla naukowego
zweryfikowania poprawności tego co dotarło
do mojej wiadomości, historię którą tutaj
prezentuję bazuję na naukowo niezweryfikowanych
informacjach uzyskiwanych podczas prywatnych
rozmów, a czasami nawet zasłyszanych na
zasadzie ciekawostek, plotek i rumorów. Niemniej
taki charakter opisanej tutaj historii ciągle ujawnia
nam generalny przebieg losów tych niezwykłych
maszyn telekinetyki. Z kolei znajomość generalnych
losów tych maszyn pozwala nam na wyciągnięcie
wniosków zestawionych w części #C tej strony.
W każdej zaś historii o to właśnie chodzi - tj. aby
móc z niej powyciągać konstruktywne wnioski które
mają zastosowanie do naszej aktualnej sytuacji.
#B1.
Pierwsze na świecie urządzenia telekinetyki wynalazcy Adalbert Béla Brosan z Linz, Austria:
O pierwszym twórcy telekinetycznej influenzmaschine
praktycznie niemal nikt niczego NIE wie. Jego nazwiska
nie można też nigdzie znaleźć. Ja dowiedziałem się
o nim zupełnie "przypadkowo" dopiero w 1991 roku.
(Aczkolwiek zgodnie z filozofią moralnego
totalizmu
opisaną w rozdziałach JA i JB monografii
[1/4],
nie istnieje takie coś jak "przypadek". Zgodnie z nią
wszelkie zdarzenia jakie nas dotykają są celowo projektowane
przez "wszechświatowy intelekt" (tj. Boga) i zawsze
czemuś służą.) Mianowicie w 1991 roku, czyli w okresie
najintensywniejszych prac nad teorią "efektu telekinetycznego"
oraz nad konstruowaniem siłowni telekinetycznych, poznałem małżeństwo
austriackie. Wyemigrowali oni do Nowej Zelandii w
poszukiwaniu alternatywnego (naturalnego) stylu życia.
Podanych przez nich informacji z przyczyn technicznych
nie byłem w stanie sprawdzić, stąd przytaczam je tutaj tylko
tak jak były mi zrelacjonowane. W swoim czasie małżeństwo
to śledziło losy niezwykłej maszyny budowanej przez ich
znajomego o nazwisku Adalbert Béla Brosan (adres w 1965
roku: Schiffmeisterplatz 5, Ybbs/Donau koło Linz, Austria).
Brosan posiadł konstrukcję cudownego urządzenia typu
"perpetuum mobile" wyglądającego jak udoskonalenie
maszyny elektrostatycznej Töplera. Po ręcznym uruchomieniu
urządzenie to poruszało się w nieskończoność wytwarzając
przy tym energię elektryczną. Swoje urządzenie Brosan
opisał w broszurce [1K2.3.1] "Weltfrieden durch Kostenlose
Energie" wydanej w 1965 roku przez Karl Schenenberger
Verlag (adres w 1965 roku: Stapfenstrasse 187, Helden,
Szwajcaria). Owo poznane wówczas małżeństwo austriackie
posiadało nawet w Nowej Zelandii kopię tej broszurki i zapoznało
mnie z jej treścią. Na nieszczęście, Adalbert Béla Brosan nie
zawarł w swej broszurze żadnych technologicznych szczegółów
ani żadnego rysunku. Ponieważ Brosan sam nie posiadał uzdolnień
wykonawczych, w celu zbudowania swego urządzenia wszedł on
w spółkę z lokalnym "złotą rączką" o imieniu Nitschel pochodzącego
z miejscowości Linz. (Istotnym szczegółem wydaje się tu informacja
że Nitschel znany był w okolicy ze swoich radykalnych przekonań
religijnych za które wszedł nawet w kolizję z miejscowymi władzami.)
Wspólnie z nim Brosan zbudował dwa małe prototypy tego urządzenia.
Działanie tych prototypów zdążyli zademonstrować kilku osobom,
włączając w to owo małżeństwo austriackie. Zgodnie z opisami,
oba te prototypy były wyglądu i wielkości identycznej do urządzeń
zwanych "Testatica", jakie obecnie znajdują sie w posiadaniu
szwajcarskiej komuny religijnej zwanej Methernithy. Niefortunnie
jednak, zaraz potem Brosan zmarł. Natomiast Nitschel wraz z obu
działającymi agregatami podobno przeniósł się do Szwajcarii w
okolice (CH-9050) Appenzell, tel: (071) 914110. Dalszych losów
Nitschel'a i agregatów nie udało się już ustalić. Powinno tu jednak
zostać dodane, że dwa małe urządzenia nazywane "Testatica",
które według istniejących opisów wyglądają identycznie do tych
zbudowanych przez Brosana, znajdują się obecnie w posiadaniu
szwajcarskiej grupy religijnej "Methernitha". To już koniec historii
(jak ja ją poznałem) na temat pierwszego wynalazcy i budowniczego
telekinetycznych influenzmaschine.
#B2.
Urządzenia Paula Baumanna ze szwajcarskiej
komuny religijnej Methernitha (znaczy dwie
maszyny "Testatica", oraz jedna słynna na cały świat
Thesta-Distatica):
Zgodnie z informacjami które do mnie dotarły, osoba
którą powszechnie uważa się za twórcę urządzeń
telekinetyki pracujących na zasadzie telekinetycznych
influenzmaschines, w rzeczywistości jest dopiero drugim
twórcą tych maszyn. Osobą tą jest św.p. Paul Baumann
(1917 do 2001) ze szwajcarskiej komuny religijnej
Methernitha. W internecie oraz w niemal wszystkich
publikacjach to jego wskazuje się jako pierwszego
budowniczego tych maszyn. Tymczasem sam Paul
Bauman nigdy NIE twierdził że to on zbudował owe
maszyny. Co więcej, rumory jakie kiedyś słyszałem
na ten temat stwierdzały, że po prostu kiedyś z jakiegoś
tam powodu wylądował on we więzieniu, z owego zaś
więzienia wrócił do Methernithy już z dwoma gotowymi
urządzeniami telekinetyki, mianowicie z dwoma małymi
maszynami "Testatica". Ponadto wygląd owych "Testatica"
był identyczny do wyglądu dwóch maszyn Bela Brosana.
Pytanie więc na jakie warto byłoby kiedyś znaleźć poprawną
odpowiedź, to czy w owym więzieniu spotkał on pomocnika
Beli Brosan'a, czyli ową złotą rączke o imieniu Nitschel.
Paul Baumann urodził się on w 1917 roku we wieloosobowej
rodzinie wieśniaczej koło Linden, Szwajcaria. Już jako uczeń
miejscowej szkoły wykazywał niezwykłe uzdolnienia techniczne,
budując różnorodne urządzenia eksperymentalne. W wieku
późniejszym dał się poznać ze swych umiejętności zegarmistrzowskich.
Około 1950 roku, współnie z 12-toma innymi rolnikami, założył
on w Linden grupę religijną Methernitha której zasady odtwarzają
życie pierwszych komun chrześcijańskich (adres w 1991 rioku:
Methernitha, CH 3517 Linden bei Bern, Switzerland). W czasach
kiedy ja odwiedziłem Methernitha w 1991 roku, był on jednym
z przywódców tej grupy. Wszystko też wskazuje na to że poprzez
swą religijną działalność wszedł on w kontakt z Nitschelem
(pomocnikiem Brosan'a), który też wyznawał radykalne
poglądy religijne. W internecie natknąłem się na informację,
że Paul Baumann zmarł zimą 2001 roku. Po jego śmierci
maszyny telekinetyczne uprzednio będące pod jego kontrolą
weszły w posiadanie indywidualnych członków jego zespołu
rozwojowego. Na przekór jednak że niektórzy z owych
członków nadal prowadzą nad nimi prace rozwojowe i
na przekór że mają oni działające prototypy, jak narazie
nikt NIE był w stanie zbudować kolejnego (czwartego)
działającego egzemplarza takiej maszyny. Najwyraźniej
zbudowanie tego czwartego egzemplarza musi odczekiwać
na czas kiedy ja zdołam znaleźć warunki pracy wymagane
dla jego budowy.
Zainteresowanie Baumann'a w telekinetycznej
influenzmaschine zaczęło się już około 1965 roku,
czyli w czasach kiedy Bela Brosan budował swoje maszyny.
Jednak pierwsze dwa działające modele tych maszyn
znalazły się w jego posiadaniu dopiero około 1978 roku.
Modele te Baumann nazywał Testatica.
Jednak sposób i miejsce w jakich maszyny te
zostały zbudowane owiane są mgłą tajemniczości.
Nie jest mi jednak wiadomym aby sam Baumann
kiedykolwiek twierdził, że osobiście wynalazł
Testatica lub że je osobiście zbudował - chociaż
inni ludzie przypisywali wynalezienie i zbudowanie
tych maszyn właśnie jemu. "Testatica" budowane
były jako jednotarczowe telekinetyczne influenzmaschine,
których zasada działania opierała się na maszynie
elektrostatycznej Töplera (tj. te influenzmaschine posiadały
tylko po jednej tarczy, zaś funkcję ich drugiej tarczy wypełniały
nieruchome elektrody). Istniały aż dwa egzemplarze
"Testatica", działające do dzisiaj w Methernitha,
produkujące po około 200 Watt energii elektrycznej
każdy.
Około 1983 roku, wspierany już siłami 7-osobowego
zespołu rozwojowego z Methernithy, Paul Baumann
zbudował drugi model telekinetycznej influenzmaschine.
Nie jest mi jednak wiadome z całą pewnością,
czy w skład owego zespołu wchodził pomocnik
Brosana, czyli ów tajemniczy Nitschel. Niemniej
plotki które słyszałem zdają się to sugerować.
Maszyna zbudowana tym razem była dwutarczowa.
Paul Baumann nazwał ją Thesta-Distatica -
patrz jej wygląd pokazany poniżej na zdjęciu "Fot. #D1".
Wyjaśnienie dla pochodzenia nazwy "Thesta-Distatica"
które mi przedstawiono w Methernitha, podaje że "Thesta"
znaczy "prototyp dla testowania", "Di" znaczy dwutarczowy,
zaś "statica" znaczy "oparty na oddziaływaniach elektrostatycznych".
Działanie Thesta-Distatica stara się kopiować dwutarczową
maszynę elektrostatyczną Wimshurst'a, aczkolwiek faktycznie
od tej maszyny jest bardzo dalekie. W Methernitha twierdzono,
że użycie dwóch tarcz umożliwiło lepsze powielanie ładunków
elektrostatycznych i w ten sposób zwiększyło wydajność
energetyczną tej maszyny. Jednak twierdzenie to wcale
nie pokrywa się z prawdą ani nie leży ono w zgodzie z
zasadą działania tego urządzenia (opisaną np. w podrozdziałe
K2.3.3 monografii [1/4]). Wszakże zgodnie z ową zasadą
działania, wydajność owa zależy od efektywności "baterii
telekinetycznej" jaka w ową maszynę została wbudowana,
nie zaś od ilości czy średnicy tarcz. Ja osobiście wierzę,
że Paul Baumann celowo wprowadził dwie tarcze z powodów
psychologicznych. Mianowicie chciał wizualnie podkreślić
odmienność zbudowanej przez siebie maszyny, od obu
maszyn "Testatica" które skądś zdobył już zbudowane
przez kogoś innego. Niemniej, ponieważ sam nie wiedział
dokładnie jaka jest zasada działania tej maszyny, w swojej
konstrukcji tak zaprojektował działanie tylniej tarczy, że jest
ono dokładną kopią działania przedniej tarczy. Z kolei obie
te tarcze wiernie kopiują działanie pojedynczej tarczy z maszyny
"Testatica". Znaczy, pomimo że Thesta-Distatica używała
dwóch tarcz, faktycznie jej działanie modelowało działanie
dwóch maszyn "Testatica", tyle że złożonych ze sobą w
formę pojedyńczej maszyny.
Ciekawostką Thesta-Distatica może być, że istnieje
w niej aż kilka szczegółów konstrukcyjnych jakie
stanowią dziwne "zbiegi okoliczności". Dla przykładu,
średnice obu tarcz Thesta-Distatica wynoszą 0.548
metra, tj. są dokładnie równe jednostce długości,
jaką ja nazywam "kubitem kosmicznym", a jaka
używana jest przez
UFOnautów sekretnie okupujących Ziemię
do wymiarowania ich magnokrafto-podobnych
wehikułów UFO - patrz strona
explain_pl.htm.
Z kolei jednym z elementów tej maszyny jest
"tuba" (patrz "T" na "Fot. #D2" i "Fot. #D3" z
free_energy_pl.htm)
identyczna do tej jaka występuje też w tzw.
"piramidzie telepatycznej" podarowanej
nam przez sprzyjających ludziom kosmitów.
Tamta podarowana ludziom "tuba" pokazana
jest na "Rys. #2" ze strony
telepathy_pl.htm.
Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują,
że po zbudowaniu "Thesta-Distatica" Nitschel z
jakichś tam powodów opuścił Methernithę. Zapewne
to on założył w pobliskim miasteczku Thun ową
jedno-osobową konkurencyjną grupę zwaną
Vene, nazwa której stanowiła skrót od
słów: Vereinigung Erforschung Natürlicher Energie
(adres w 1991 roku: Vene, Postfach 334, Ch-3606,
Thun, Switzerland). Potem owa Vene wyraźnie
rywalizowała z grupą Methernitha. Owa grupa
"Vene" usiłowała uruchomić seryjną produkcję
dwutarczowych maszyn telekinetycznych
podobnych do Thesta-Distatica, oraz zbijać
majątek na sprzedaży owych maszyn. Z jakichś
jednak powodów, które naukowo zapewne byłyby tłumaczone
np. brakiem kapitału oraz brakiem możliwości wykonawczych
podobnych do tych którymi dysponowała Methernitha
(które to warunki nieco wcześniej zapewnił Nitschelowi Bela Brosan),
spowodowała że grupa Vene NIE zdołała wyprodukować
do końca nawet jednej działającej takiej maszyny.
(Wiadomo że grupa ta podejmowała budowę
aż kilku kolejnych prototypów owej maszyny -
patrz "Fot. #E2" z dalszej części tej strony.)
W 1991 roku Paul Baumann wraz z już tym
razem nowym zespołem rozwojowym
rozpoczęli realizację trzeciego modelu
(a czwartego urządzenia) ich telekinetycznych
infuenzmaschines. Ja nigdzie nie natknąłem
się jeszcze na publikacje opisujące jego
szczegóły konstrukcyjne i parametry pracy.
Niemniej obiło mi się o uszy, że była to
gigantyczna maszyna telekinetyczna.
Przykładowo, jej dwie tarcze miały podobno średnice
około 2.2 metra (tj. 4-ch "kubitów kosmicznych").
Niestety, z tego co usłyszałem, budowa
tego ogromnego urządzenia telekinetyki
nigdy nie zakończyła się sukcesem. Na
przekór więc że Methernitha miała w swoim
posiadaniu trzy gotowe urządzenia telekinetyki,
znaczy miała dwie "Testatica", oraz jedną
"Thesta-Distatica", a także na przekór że
owym zespołem rozwojowym kierował sam
Paul Baumann którego uważa się za budowniczego
owych urządzeń, zespół rozwojowy Methernitha
ciągle NIE był w stanie doprowadzić do zadziałania
owego czwartego urządzenia telekinetyki. (Tj.
wprawdzie zespół ten zdołał je zbudować, jednak
nie był w stanie tak je dostroić aby zadziałało.)
Jak więc fakt ten zdaje się sugerować, w czasach
budowy tego czwartego urządzenia telekinetyki,
w składzie zespołu Methernithy wyraźnie brakowało
wiedzy i doświadczenia owego tajemniczego
Nitschel'a (tj. pomocnika Beli Brosana).
#B3.
Moje własne teoretyczne prace rozwojowe
(tj. prace
dra inż. Jana Pająka)
nad telekinetycznymi generatorami darmowej energii:
Jak to wyjaśniłem powyżej, ja sam jestem trzecim
z kolei wynalazcą telekinetycznej influenzmaschine.
Mój wynalazek początkowo został zrodzony nie
z chęci jej osobistego zbudowania, a z potrzeby
opisania tej maszyny w pierwszym wydaniu mojej
monografii [6].
Dopiero po teoretycznym rozpracowaniu szczegółów
tej maszyny i po upewnieniu się że wiem dokładnie
jak ją zbudować, zdecydowałem się podjąć próby
uruchomienia jej produkcji fabrycznej - tak jak to
opisuję w punkcie #F1 poniżej. Niestety, los przerwał
te moje próby tuż przed tym jak zabierałem się za
zbudowanie jej pierwszego prototypu produkcyjnego.
Oto więc historia mojego wynalazku tej maszyny.
W 1989 roku opracowywałem pierwsze wydanie swej
monografii [6] o generatorach darmowej energii.
Uważałem więc za swój obowiązek opisanie w [6]
także owej niezwykłej maszyny telekinetycznej.
Niestety, nie posiadałem o niej żadnej innej informacji,
poza króciutką wzmianką o tej słynnej Testa-Distatica z
[2K2.3.1] czasopisma Raum & Zeit, (nr 34, Juni/Juli
1988, strona 94). Znając jednakże działanie "efektu
telekinetycznego", ogólną budowę agregatów telekinetycznych,
oraz zasadę maszyny elektrostatycznej Wimshurst'a,
zdołałem rozpracować i opisać w monografii [6], jak
moja własna telekinetyczna influenzmaschine powinna
działać. Następująca w dwa lata później wizyta u Methernitha
potwierdziła, że wszystkie kluczowe szczegóły swojej
hipotetycznej maszyny przewidziałem i zaprojektowałem
w bardzo podobny sposób jak są one zrealizowane
w już działającym modelu Thesta-Distatica. Ponowne
wynalezienie influenzmaschine przeze mnie jeszcze
raz potwierdza istniejącą regularność, że kiedy właściwy czas
na określony wynalazek nadchodzi, wtedy wielu ludzi
jest przez jakąś tajemniczą siłę zainspirowanych aby
wynalazek ten sformułować zupełnie niezależnie od
siebie. To zaś można interpretować jako potwierdzenie,
że wynalazki stanowią rodzaj daru adresowanego dla
całej ludzkości, nie zaś tylko dla osób które je pierwsze
rozpracowały. W chwili obecnej, kiedy za sprawką
okupujących Ziemię mrocznych mocy
upowszechnianie się informacji o telekinetycznych maszynach
Methernithy zostało skutecznie zablokowane, rozumiem że to na mnie
zaczęła teraz spoczywać odpowiedzialność za upowszechnienie
idei, zasady działania i konstrukcji tych maszyn telekinetycznych,
a w ten sposób za uratowanie ich od popadnięcia w zapomnienie
i za zainspirowanie innych ludzi do podjęcia ich budowy.
Po szczegółowym zaprojektowaniu i opisaniu w
monografii [6]
budowy i działania wynalezionej przez siebie
telekinetycznej influenzmaschine, podjąłem
przygotowania do zbudowania jej prototypu
i do wdrożenia tego prototypu do seryjnej
produkcji fabrycznej. Niestety, kiedy wszystko
było już gotowe do rozpoczęcia budowy tego
prototypu, nagle staciłem pracę naukowca.
Moje plany musiały więc zostać zaniechane -
tak jak to opisałem w punkcie #F1 z dalszej
części tej strony. Na szczęście, tamte przygotowania
do zbudowania owego prototypu nie poszły
na marne. Obecnie mam bowiem gotowe
plany jak do budowy tej maszyny należy się
zabrać. Plany te mogę więc teraz opublikować
na niniejszej stronie.
Powinienem tutaj dodać, że ja wcale NIE należę
do grupy osób które "poniosły klęskę" w próbach
zbudowania telekinetycznej influenzmaschine - tak
jak to opisuje punkt #E2 tej strony. Wszakże mi
nigdy NIE dana była szansa choćby rozpoczęcia
takiej budowy. Zawsze byłem przez kogoś celowo
powstrzymywany przed owym rozpoczęciem.
Owe mroczne moce która bez przerwy i usilnie
mnie powstrzymuje przed podjęciem budowy
licznych urządzeń mojego wynalazku, w punkcie
#11 strony
fe_cell_pl.htm
ja nazywam bezosobowo "przekleństwem wynalazców".
Jednak tak naprawdę to wcale nie jest to bezosobowe
przekleństwo, a konkretni ludzie i konkretne instytucje
które ja jestem w stanie wskazać palcami. W przypadku
Nowej Zelandii i Australii ich działanie jest znacznie
silniejsze niż w jakimkolwiek innym wysoko rozwiniętym kraju na świecie.
To właśnie z powodu ich nieustannego działania ani
Nowa Zelandia ani też Australia dotychczas nie dołożyła
niczego przełomowego do dorobku technicznego naszej
cywilizacji, co byłoby do końca urzeczywistnione w danym
kraju. I to na przekór że w obu owych krajach rodzi się
zadziwiająco dużo nowych idei. Albo bowiem owe mroczne
moce zmuszają twórców nowych idei do opuszczenia
swego kraju i do rozwijania swoich idei na obczyźnie -
tak jak to się stało z nowozelandzkim geniuszem o
nazwisku Ernst Rutherford. Albo też usiłują oni coś
osiągnąć w swoim własnym kraju, jednak owo
"przekleństwo wynalazców" powoduje że ponoszą
oni klęskę z rąk swoich własnych rodaków - tak jak
stało to się z Richard'dem Pearse opisanym na stronie
mozajski.htm - o twórcy pierwszego samolotu na Ziemi,
oraz z Peter'em Daysh Davey opisanym na stronie
boiler_pl.htm - o twórcy niezwykłej grzałki elektrycznej.
Właśnie owa potęga z jakim "przekleństwo wynalazców"
ujawnia swoje działanie w Australii i w Nowej Zelandii,
jest jednym z czynników dla których na stronie
tfz_pl.htm - o konieczności ustanowienia na Ziemi "strefy wolnej od telekinezy"
proponuję aby to w owych dwóch krajach ustanowiona
została ta "strefa wolna od telekinezy" (tj. strefa na
obszarze której użycie lub import opisywanych tutaj
"urządzeń telekinetyki" byłoby całkowicie zakazane).
Zasadnicza różnica pomiędzy mną a innymi
budowniczymi i badaczami urządzeń telekinetyki
polega na tym, że ja poznałem dokładnie
zasadę działania owych urządzeń.
Znam też podstawowe zjawiska na których działanie
tych urzadzeń się opiera. Ponadto moje doświadczenie
zawodowego naukowca i wykładowcy uczelni wyższej
pozwala mi aby dokładnie opisać tą budowę i działanie,
a w ten sposób aby zaispirować innych ludzi do podjęcia
budowy owych cudownych maszyn. W końcu filozofia
totalizmu
którą wyznaję pozwala mi dokonywać tego wszystkiego
na zupełnie altruistycznych zasadach, znaczy szczerze
i dokładnie opisywać budowę i działanie maszyn telekinetyki
dla dobra ludzkości, czyli bez zatajanie czegokolwiek oraz
bez starania się aby czerpać z tego tytułu jakiekolwiek
korzyści materialne.
Część #C:
Wyciągnijmy wnioski z lekcji historii którą
Bóg
zechciał nam udzielić powyższym ukształtowaniem losów telekinetycznych influenzmaschines:
#C1.
Jakie nauki wynikają z dotychczasowych losów telekinetycznych influenzmaschines:
Nasza religia prezentuje nam
Boga
jako rodzaj 2000-letniego, ludzko wyglądającego
staruszka, który głównie zajmuje się przebaczaniem
nam grzechów i nie bardzo ma już czas na
właściwe pokierowanie losami wszechświata.
Dlatego zgodnie z religiami prowadzenie większości
spraw świata fizycznego ów Bóg-staruszek zlecił
ziemskim instytucjom religijnym. Tymczasem
teoria wszystkiego
zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
ujawnia nam zupełnie odmienny obraz Boga.
Zgodnie z ową "teorią wszystkiego"
Bóg
faktycznie jest rodzajem ogromnego niewybaczającego
naturalnego programu, który z iście "żelazną ręką"
kontroluje praktycznie wszystko co dzieje się w całym
wszechświecie, począwszy od zachowania
cząsteczek elementarnych w atomach, poprzez
stworzenie, danie życia i sterowanie losami każdej
żywej istoty, oraz skończywszy na tworzeniu i na
niszczeniu ogromnych galaktyk. Relatywnie dobre
rozeznanie jak ów Bóg z Konceptu Dipolarnej
Grawitacji faktycznie wygląda i działa, dają opisy
zaczynające się na punkcie #B1 ze strony
evolution_pl.htm - o prawdzie na temat ewolucji.
Oczywiście, zgodnie z ową "teorią wszystkiego",
ów faktyczny i wszechmocny Bóg nie tylko że
kieruje losami wszystkiego, ale dodatkowo czyni
to w taki sposób aby z wielu możliwych przebiegów
jakie losy wszystkiego mogą przyjmować, zawsze
realizowany był przebieg który nam ludziom
dostarcza moralnie najbardziej edukującej lekcji
do przeanalizowania. Taki zaś maksymalnie
"edukujący" przebieg losów wszystkiego oznacza,
że również dotychczasowe losy "telekinetycznej
influenzmaschine" celowo były pokierowane
przez Boga w sposób w jaki je obecnie widzimy.
Naszym więc zadaniem jest teraz poznanie
lekcji moralnej jaką za pośrednictwem losów
owej maszyny ów wszechmocny i wszechwiedzący
Bóg zechciał nam udzielić.
Bóg był w stanie pokierować dotychczasowymi
losami telekinetycznych influenzmaschines na
cały szereg najróżniejszych sposobów. Jednak
w swojej nieskończonej mądrości Bóg ukształtował
losy tych maszyn na bardzo intrygujący wzór jaki
opisałem w części #B powyżej. Oczywiście, przez
takie właśnie a nie inne pokierowanie tymi losami,
Bóg definitywnie chciał nam przekazać jakąś istotną
lekcję moralną. Aby poznać jaka to lekcja,
przeanalizujmy teraz jej podstawowe składowe.
1. Następstwa okrywania tajemnicą szczegółów
technicznych owych maszyn. Faktycznie
każdy z oryginalnych budowniczych telekinetycznych
influenzmaschines okrywał tajemnicą szczegóły
techniczne budowanych przez siebie maszyn.
Dlatego ani Bela Brosan, ani Nitschel, ani też
Paul Baumann NIE zostawili ludzkości dokładnych
wytycznych jak budować owe maszyny. Poza
kilku generalnymi stwierdzeniami, oraz poza
kilku zdjęciami, faktycznie nasza cywilizacja
zupełnie NIE ma dokumentacji wykonawczej
dla owych maszyn. Co gorsza, każdy z owych
oryginalnych budowniczych telekinetycznych
influenzmaschine umarł nie później niż w kilka
lat po zbudowaniu swoich maszyn. Z chwilą zaś
śmierci owych oryginalnych budowniczych zaginęła
też na dobre i owa tajemnica budowy i działania
owych niezwykłych maszyn. Powyższe wskazuje
że pierwszą lekcją moralną którą
Bóg
chce nam udzielić, to że "ci wszyscy twórczy ludzie
którzy rozpracowują zupełnie nowe wynalazki
mają moralny obowiązek aby dokładnie informować
resztę naszej cywlizacji o każdem istotnym
szczególe swoich wynalazków". W przypadku
zaś jeśli będą oni utrzymywali w tajemnicy jakieś
istotne szczegóły swojego wynalazku, wówczas
ich wynalazek będzie ludzkości zabrany.
2. Pokierowanie moich własnych losów tak abym
ponownie wynalazł telekinetyczne influeznaschines
oraz inne urządzenia telekinetyki. W mojej opinii
wcale NIE jest przypadkiem, że Bóg tak pokierował
losami telekinetycznych influenzmaschine, że to mi
przypadł w udziale zaszczyt i odpowiedzialność
ponownego wynalezienia i upowszechnienia budowy
i zasady działania owych maszyn. Wszakże moje
poglądy na temat wynalazków cechują się kilkoma
kanonami, które wcale dotychczas NIE były ani
rozumiane, ani też przestrzegane na Ziemi.
Najważniejszym z owych kanonów jest, że "dokładne
opisy techniczne każdego wynalazku na Ziemi
powinny być udostępniane bez żadnych ograniczeń
każdej osobie na Ziemi która tylko zechce je poznać".
Uzasadnienie dla owego kanonu podałem w punkcie
#G1 totaliztycznej strony internetowej
boiler_pl.htm - o twórcy i losach niezwykłej grzałki elektrycznej.
Kolejnym relatywnie istotnym kanonem jest że
"faktycznym celem życia każdego człowieka jest
uzyskanie szczęścia". Dlatego celem rządów
poszczególnych państw wcale NIE powinno być
obecne "pilnowanie istniejącego status-quo", a
powinno się stać "pomaganie ludziom w maksymilizacji
ich szczęścia osobistego" - co wyjaśniam dokładniej
na stronie
partia_totalizmu.htm - o ideologii wiecznej szczęśliwości wszystkich ludzi.
Aby zaś ludzie mogli łatwo uzniezależniać się od
despotycznych rządów i od tyrańskich polityków
którzy staraliby się utrzymywać ludzkość siłą
przy starych ideologiach, koniecznym się staje
aby każda osoba na Ziemi była w stanie sama
sobie budować urządzenia telekinetyki które
dostarczałyby jej wszelką energię którą osoba
ta potrzebuje. (Na dodatek do dostępności w
każdym sklepie fabrycznie produkowanych
takich urządzeń.) Stąd kolejnym przekazem
moralnym który Bóg nam ujawnia poprzez
oddanie losów urządzeń telekinetycznych w
moje ręce, jest że dokładne opisy działania
i wytyczne budwania urządzeń telekinetyki
powinny być dostępne bez przeszkód dla
praktycznie każdej osoby na Ziemi.
3. Obdarzenie tą maszyną członków religijnej komuny
Methernitha. Moim zdaniem, wcale też NIE jest przypadkiem
że wszystkie oryginalne telekinetyczne influenzmaschines
wylądowały w religijnej komunie Methernitha. W mojej
opinii ten fakt jest rodzajem symbolicznego przekazu
od Boga czemu owe maszyny mają faktycznie służyć.
Mianowicie, jak to wyjaśniam na stronie
nirvana_pl.htm - o zastąpieniu dzisiejszego wynagradzania pracy pieniędzmi, wynagradzaniem totaliztyczną nirwaną,
celem Boga w udostępnieniu ludzkości maszyn
które będą dostarczały ludziom darmowej energii,
jest że ludzie ci drastycznie zmienią metody działania
społeczeństw. Zamiast więc dzisiejszych społeczeństw
bazujących na państwowości, wymuszaniu pracy od
ludzi, oraz na pieniądzach, Bóg nakazuje nam
zacząć żyć na wzór pierwszych komun chrześcijańskich,
w których praca dla innych miałaby ochotniczy charakter,
zaś wynagrodzeniem za ową pracę byłoby osiąganie
totaliztycznej nirwany. Omawiane tutaj maszyny
telekinetyki dostarczaja właśnie ludzkości technicznego
zaplecza dla dokonania takiej zmiany. Z kolei wzorcem
dla owej zmiany jest religijna komuna Methernitha
której opiece Bóg powierzył owe cudowne maszyny.
Powyższe składowe lekcji moralnej którą Bóg
stara się nam udzielić za pośrednictwem omawianej
tutaj maszyny ujawniają dokładnie co powinniśmy
czynić aby Bóg pozwolił nam zbudować owe
maszyny i korzystać z dobrodziejstw które
przyniosą one naszej cywilizacji.
#C2.
Jak więc powinniśmy poprowadzić budowę i rozwój maszyn telekinetyki aby
Bóg
pozwolił nam zbudować te potrzebne ludzkości urządzenia:
Receptura na przyjęcie takiego podejścia
do budowy telekinetycznej influenzmaschine,
aby budowa ta zakończyła się całkowitym
sukcesem, jest bardzo proste. Wystarczy
po prostu że z dotychczasowych losów owej
maszyny wyciągniemy wnioski jak
Bóg
sobie życzy abyśmy maszynę tą budowali.
Następnie w swoim podejściu do budowy tej
maszyny musimy po prostu zrealizować to
czego Bóg od nas w związku z nią się domaga,
a co implikuje opisanym w poprzednim
punkcie #C1 sposobem na jaki pokierował
On jej dotychczasowymi losami.
Analiza losów telekinetycznych influenzmaschines,
dokonana w poprzednim punkcie #C1 wskazuje,
że maszyny te dadzą się zbudować na Ziemi jeśli
(a) żaden z ich istotnych szczegółów
technicznych NIE będzie utrzymywany w tajemnicy,
a wszystko na temat budowy i działania owych
maszyn będzie dostępne dla każdej zainteresowanej
osoby, (b) opisy sposobów budowania
owych maszyn będą na tyle dokładne i na tyle
łatwe do zdobycia, że każdy kto zechce je zbudować
aby uniezależnić się od jakiejkolwiek formy opresji
będzie mógł taką budowę zrealizować bez żadnych
trudności technicznych, oraz (c) że za
pośrednictwem owych maszyn ludziom będzie
przypominane że mają obowiązek wspierania
i wdrażania takich ideologii i systemów społecznych
które służa maksymilizacji szczęścia oraz odejścia
ludzkości od wynagradzania pracy pieniędzmi
(tj. wspierania ideologii i systemów społecznych
nastawionych na "maksymilizację szczęścia",
a opisywanych na stronie
partia_totalizmu.htm - o ideologii wiecznej szczęśliwości wszystkich ludzi).
Część #D:
Budowa i zasadnicze podzespoły urządzeń telekinetyki
wyjaśnione na przykładzie telekinetycznych influenzmaschines:
#D1.
Główne podzespoły telekinetycznych influenzmaschines:
W sensie zasady stosowanej w ich działaniu,
telekinetyczne influenzmaschine są faktycznie
urządzeniami złożonymi z trzech wzajemnie
ze sobą współpacujących podzespołów. Omówmy
teraz każdy z owych głównych podzespołów
oddzielnie.
1.
Silnik elektrostatyczny. Jest to pierwszy z głównych
podzespołów telekinetycznych influenzmaschiones.
Silnik ten działa on na zasadzie indukcji
elektrostatycznej. Znaczy, ów silnik stosuje
w działaniu zasady jakie stanowią odwrócenie
zasad używanych albo przez maszynę elektrostatyczną
Töpler'a albo też przez maszynę elektrostatyczną Wimshurst'a.
Jak czytelnik zapewne wie, w elektryczności
zasady dzialania silników i generatorów są
nawzajem odwracalne. To oznacza, że zasady
używane w każdym silniku elektrycznym mogą
być tak odwrócone, że uformują one generator
elektryczności. Także zasady każdego generatora
elektryczności mogą być tak odwrócone, że
stworzą one silnik elektryczny. Owa odwracalność
stosuje się również do zasad działania stosowanych
w maszynach elektrostatycznych Töpler'a i
Wimshurst'a.
2.
Ogniwo telekinetyczne. Jest ono drugim istotnym
podzespołem telekinetycznych influenzmaschine.
Ogniwo to opisana zostało relatywnie dobrze w
punkcie #C1 strony internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
a także na całęj odrębnej stronie
fe_cell_pl.htm - o podejściu do budowy ogniwa telekinetycznego.
Ogniwo telekinetyczne generuje darmową
elektryczność jaka jest następnie używana do
podtrzymywania ruchu silnika elektrostatycznego.
3.
Analogowy sterownik prędkości obrotowej tarcz
(dynamo-motor). Jednym z istotnych problemów
generowania elektryczności i poprawnego działania
urzadzeń telekinetyki jest problem utrzymywanie
stałej szybkości obrotowej wirowania dysków (w
Thesta-distatica owa prędność jest utrzymywana
przez cały czas na wartości około 60 obrotów na
minutę). Wszakże od precyzji tej stałej prędkości
zależy częstotliwość prądu jaki jest generowany.
Aby rozwiązać ten problem specjalny analogowy
"sterownik prędkości obrotowej dysków" musi zostać
dobudowany do naszego silnika elektrostatycznego.
Sterownik ten powstaje poprzez mechaniczne połączenie
silnika elektrostatycznego używanego jako główny
podzespół telekinetycznej influenzmaschine, z małym
wirującym wrzecionkiem jakie napędza niewielki
sterujący "dynamo-motor". Ów "dynamo-motor"
posiada "przeciwstawne" połączenie elektryczne
z silnikiem influenzmaschine. Znaczy jest on
podłączony do silnika elektrostatycznego z tzw.
"dodatnim sprzężeniem zwrotnym".
Wszystkie trzy powyższe podzespoły wzięte razem,
znaczy (1) silnik elektrostatyczny, (2) ogniwo
telekinetyczne, oraz (3) sterownik porędnikości
obrotowej tarcz, formują telekinetyczną
influenzmaschinę która nie tylko wytwarza
doskonale widoczny ruch mechaniczny bez
konieczności zasilania ją w jakąkolwiek energię,
ale także generuje znaczny nadmiar darmowej
elektryczności jaka może z niej być odprowadzana
do innych urządzeń w celu ich zasilania w energię
elektryczną.
W tym miejscu należy też zwrócić uwagę na
nazwy przyporządkowane opisywanym tutaj
maszynom telekinetyki. Wszakże zarówno
w literaturze, jak i w internecie, te same maszyny
nazywane są z użyciem aż kilku odmiennych
nazw. Przykładowo Methernitha przyporządkowała
każdej z tych maszyn odrębną nazwę. Stąd nazwy
Thesta-Distatica oraz Testatica
to nazwy owych maszyn używane przez Methernitha.
Z kolei Bela Brosan (a za nim zapewne także Vene)
używał odmiennej nazwy influenz-machines
dla swoich maszyn. Ja powtarzam za nim ową nazwę
dla uhonorowania jego wkładu i osiągnięć. Stąd tej
nazwy ja używam w swoich publikacjach dodając
jedynie słowo "telekinetyczna" (stąd się bierze nazwa
którą ja używam często na tej stronie, mianowicie
telekinetyczna influenzmaschines).
Jeszcze inna grupa badaczy owych maszyn
nazywa je M-L converter. Wielu badaczy
nazywa je po prostu generatorami darmowej energii.
Ja zaś wierzę że naukowo należałoby je nazywać
generalnym terminem "maszyny telekinetyki".
Wszystkie więc powyższe nazwy faktycznie referują
do jednego i tego samego rodzaju maszyn - opisywanych
na niniejszej stronie.
Fot. #D1: "Thesta-Distatica" ze szwajcarskiej
komuny religijnej Methernitha, czyli dwutarczowa
"telekinetyczna influenzmaschine". Jest ona
najbardziej zaawansowanym
urządzeniem darmowej energii
zbudowanym dotychczas na Ziemi, jakie
faktycznie działa i jakie faktycznie generuje
całe zatrzęsienie darmowej energii.
Relatywnie pełny opis tego urządzenia
zaprezentowany został w punkcie #D1
strony internetowej.
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Proszę odnotować, że Methernitha posiada
także dwa mniejsze jednotarczowe urządzenia
działające na podobnej zasadzie, które nazywane
są "Testatica".
(Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii
[1/4]
gdzie jest ono pokazane na rysunku K4.)
* * *
Urządzenie darmowej energii z powyższego
rysunku "Fot. #D1" (albo z rysunku K4 w
monografii [1/4]), nazywane jest
Thesta-Distatica.
Należy ono do ogólnej kategorii tzw.
"telekinetycznych influenzmaschine".
(Słowo "influenzmaschine" pochodzi
z języka niemieckiego. Oznacza ono
całą klasę maszyn, które w swoim
działaniu wykorzystują zjawisko indukcji
elektrostatycznej, po niemiecku nazywanej
"influenz". (Należy wyraźnie odróżniać
owo zjawisko indukcji od innych zjawisk
które także może być używane w
maszynach elektrycznych. Np. w
generatorze Van de Graaff'a używane
jest tarcie.) Historyczne przykłady
influenzmaschine obejmują m.in.
maszynę Töpler'a z
pojedynczym dyskiem, czy maszynę
Wimshurst'a z dwoma dyskami.
Z kolei "telekinetyczna influenzmaschine"
to bardziej zaawansowana wersja owych
influenzmaschine, jaka dodatkowo
wykorzystuje w swoim działaniu zjawisko
zwane "efektem telekinetycznym". (Znaczy
że działają one na zasadzie technicznie
wyzwalanej telekinezy - na dodatek do
indukcji elektrostatycznej.)
Zasada działania oraz budowa telekinetycznych
influenzmaschine są szczegółowo opisane w
podrozdziale K2.3 z tomu 10 monografii [1/4].
Zasada ta jest także w skrócie podsumowana
na totaliztycznej stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Tutaj więc zasada ta nie będzie omawiana.
Wszakże niniejsza strona ma na celu
wyjaśnić jak ją zbudować, a nie jak ona działa.
Telekinetyczna influenzmaschine "Thesta Distatica"
pokazana powyżej zbudowana została przez
Szwajacarską komunę religijną nazywajacą
sama siebie Methernitha. Owa Thesta
Distatica generuje około 3 kW prądu zmiennego
o częstotliwości 50 Hz oraz o napięciu około
600 Volt. Z punktu widzenia użytej w niej zasady
działania, jest ona faktycznie "silnikiem prądu
zmiennego" opartym w działaniu na zasadach
indukcji elektrostatycznej. Ów silnik pracuje
ponieważ darmowa energia elektryczna jest
do niego doprowadzana z tzw. "ogniwa telekinetycznego"
które zostało wbudowane w jego konstrukcję.
(Budowa i działanie takiego "ogniwa telekinetycznego"
streszczone zostały w punkcie #C1 w/w strony
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
zaś dokładniej omówione na odrębnej stronie o
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.)
Pierwsze dwie małe takie telekinetyczne
influenzmaschine nazywane "Testatica"
(z pojedyńczym dyskiem, bazujące na
zasadzie działania maszyny Töpler'a)
zbudowane zostały NIE aby generować
darmową elektryczność, a aby wytwarzać
darmowy ruch mechaniczny. Celem ich
konstruktora było łatwo dostrzegalne
zademonstrowanie wszystkim wysoce
sceptycznym ludziom oraz naukowcom
ortodoksyjnym, że ponieważ maszyny te
są w stanie wytwarzać ruch fizyczny bez
żadnego zasilania w energię, stąd faktycznie
one dowodzą że zbudowanie perpetuum
mobile jest rzeczywiście możliwe.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą fotografie. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
Część #E:
Jak się zabrać za zbudowanie telekinetycznej influenzmaschine:
#E1.
Główne stadia rozwojowe telekinetycznej influenzmaschine:
Najprostrza metoda zbudowania telekinetycznej
influenzmaschine sprowadza się najpierw
do stopniowego zbudowania i niezależnego
wytestowania wszystkich trzech jej podstawowych
podzespołów opisanych poprzednio w punkcie
#D1 tej strony. Następnie podzespoły te należy
zintegrować ze sobą tak aby formowały one
całą działającą telekinetyczną influenzmaschine.
Omówmy teraz generalnie na czym polega
zbudowanie i niezależne wytestowanie owych
trzech podstawowych podzespołów tej maszyny:
1.
Zbudowanie "elektrostatycznego silnika prądu
zmiennego". Od tego kroku należy rozpocząć
budowę telekinetycznej influenzmaschine. Taki
"silnik elektrostatyczny prądu zmiennego" musi
działać na zasadzie indukcji elektrostatycznej.
Znaczy, musi on być po prostu odwróceniem zasady
działania albo jednotarczowej maszyny elektrostatycznej
Töpler'a, albo też dwutarczowej maszyny Wimshurst'a.
Faktycznie też taki motor może być zakupiony niemal
w gotowej postaci, jako że wiele krajów, włączając w to
Polskę, oferuje fabrycznie nowe dwutarczowe maszyny
elektrostatyczne Winshurst'a na sprzedaż w swoich
sklepach. Owe już gotowe maszyny wyglądają tak jak
owa pokazana poniżej na rysunku "Fot. #E1" (lub
na rysunku 11 z monografii
[6/2]).
Istnieje jednak z nimi pewien problem. Mianowicie
dostępne na rynku maszyny, tj. maszyna Töpler'a
i maszyna Wimshurst'a, pracują jako generatory
elektrostatyczne. Znaczy produkują one elektryczność,
podczas gdy konsumują moc mechaniczną. Aby więc
przemienić je w silniki na indukcję elektrostatyczną,
koniecznym jest odwrócenie ich zasady działania.
Stąd muszą one wówczas być w stanie wyprodukować
ruch mechaniczny, jeśli do ich kondensatorów
dostarczy się prąd zmienny 50 Hz (z sieci). Ponadto,
aby potem mogły one pracować efektywnie jako
telekinetyczne infuenzmaschine, muszą one spełniać
cały szereg wymogów konstrukcyjnych. Przykładowo,
ze względów praktycznych dobrze jest aby szybkość
obrotowa tarcz tej maszyny wynosła 60 obr/min. Taką
bowiem szybkością łatwo jest potem eksperymentalnie
sterować, jako że jej szybkość sprowadza się do 1 obrotu
tarczy na każdą sekundę. Z kolei aby maszyna ta generowała
prąd zmienny o częstotliwości 50 Hz dla Europy (lub 60
Hz dla Ameryki), liczba elektrod na jej tarczy musi być
równa lokalnej częstości prądu (tj. w Europie ta maszyna
powinna mieć 50 elektrod, zaś w Amerykach - 60
elektrod). W ten sposób liczba elektrod na jej tarczach
pomnożona przez szybkość obrotową tych tarcz np.
dla Europy daje 50 impulsów na sekundę. Dlatego,
chociaż dobrze jest posiadać pod ręką zakupioną
maszynę np. Töpler'a albo Wimshurst'a jako model
do eksperymentowania i do projektowania, niemniej
dla zbudowania telekinetycznej influenzmaschine
najlepiej skonstruować swój własny zupełnie nowy
"silnik elektrostatyczny", zaczynając jego konstrukcję
od samych podstaw.
2.
Zbudowanie ogniwa telekinetycznego.
Kiedy już posiądziemy taki działający "silnik
elektrostatyczny na prąd zmienny", musimy użyć
jedną jego szczotkę (głowicę) jako "pulser" dla ogniwa
telekinetycznego. Znaczy, że musimy wyłapywać
impulsy elektryczne jakie ów silnik generuje, za
pomocą szczotki (głowicy) oznaczonej "ho" na
rysunkach "Fot. #D2" i "Fot. #D3" ze strony
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii
(tj. na rysunkach K5 i K6 z monografii [1/4]).
Potem musimy dostarczać owe impulsy na
wejście do oddzielnego ogniwa telekinetycznego
jakie wbudujemy w naszą maszynę. Owe impulsy
spowodują zadziałanie tego ogniwa telekinetycznego.
Stąd będziemy wówczas mogli dostarczyć wydatek
z owego ogniwa telekinetycznego z powrotem do
kondensatorów owego silnika. W ten sposób
otrzymamy podwójne działanie wynikowego urządzenia,
składającego się z silnika elektrostatycznego oraz
z ogniwa telekinetycznego. W tym działaniu obroty
silnika generują impulsy elektryczne jakie podtrzymują
działanie ogniwa telekinetycznego, podczas gdy ogniwo
telekinetyczne generuje elektryczność jaka podtrzymuje
obroty silnika elektrostatycznego. Stąd wynikowe urządzenie
działa dokładnie w ten sam sposób jak działa słynna
"Thesta-Distatica" pokazana uprzednio na rysunku
"Fot. #D1" (tj. rysunku K4 z monografii [1/4]).
(To zaś praktycznie oznacza, że opisy jakie tutaj
prezentuję są również opisami sposobu budowania
"Thesta-Distatica" posiadanej przez komunę religijną
"Methernitha".) Nasze urządzenie produkowało więc
będzie niewielki choć dobrze widoczny "wieczysty
ruch mechaniczny" (podobnie jak słynne urządzenia
"perpetum motion"), plus ogromną ilość darmowej
elektryczności, jakiej nadmiar będzie się nadawał
do wykorzystania w formie darmowych zasilaczy
energii elektrycznej.
3.
Zbudowanie analogowego sterownika prędności obu tarcz.
Jeśli zbudujemy telekinetyczną influenzmaschine która
nie posiada takiego sterownika, wówczas jej obroty
(a stąd i częstotliwość wytwarzanego przez nią prądu
elektrycznego) będą eratyczne i silnie zależane od
warunków zewnętrznych. Przykładowo, w suche ciepłe
dni będzie ona obracała się szybko, w inne zaś wolno.
Dlatego do obwodów elektrycznych owej maszyny należy
dodać niewielką jakby "prądniczkę" (dynamo-motor) która
będzie również pracowała jako silnik elektryczny. Prądniczkę
tą należy sprzegnąć paskiem z obrotami tarcz tej maszyny.
Z kolei wytwarzany przez nią prąd należy podłączyć do
prądu generowanego przez maszynę na zasadzie tzw.
"przeciwstawnyej" (tj. z tzw. "dodatnim sprzężeniem zwrotnym").
Kiedy więc warunki zewnętrzne spowodują że tarcze
tej maszyny będą się obracały zbyt wolno aby generować
prąd o częstotliwości 50 Hz, wówczas ów "dynamo-motor"
zacznie działać jako "motor" i "podpędzi" obroty tarcz
do wymaganej prędkości. Jeśli zaś warunki zewnętrzne
spowodują że tarcze tej maszyny będą się obracały
zbyt szybko aby generować wymagany prąd o częstotliwości
50 Hz, wówczas ów "dynamo-motor" zacznie działać jako
"dynamo", czyli zacznie konsumować ruch mechaniczny
i produkować prąd elektryczny. To zaś "wyhamuje" obroty
tarcz do wymaganej prędkości.
Fot. #E1: Maszyna elektrostatyczna
Wimshursta. Stanowi ona punkt startowy
do rozpoczęcia budowy telekinetycznych
infuenzmaschiones, czyli budowy urządzeń
telekinetyki których pierwsze pracujące
prototypy już zbudowane zostały na ziemi.
W 1989 roku skompletowalem relatywnie szerokie
badania tzw. "urządzeń darmowej energii".
Urządzenia te wykorzystują zjawisko będące
odwrotnością tarcia do generowania darmowej
elektryczności. W taki sam sposób jak tarcie
spontanicznie zamienia ruch na ciepło, również
urządzenia darmowej energii spontanicznie
zamieniają energię cieplną zawartą w swoim
otoczeniu na ruch elektronów w przewodniku.
Stąd ochładzają one swoje otoczenie, podczas
gdy równocześnie generują one elektryczność
dosłownie za darmo - znaczy bez potrzeby
zasilania ich w jakiekolwiek paliwo lub w jakąkolwiek
inną formę energii. Ja sam wynalazłem moje
własne urządzenie darmowej energii, które w
tomie 10 monografii [1/4] opisane jest pod
nazwą "bateria telekinetyczna". Zasada użyta
w działaniu owej baterii telekinetycznej wyjaśniona
została na moich stronach internetowych o
"darmowej energii"
dostępnych poprzez "Menu 2" i "Menu 4" z
tej strony. Ponadto rozpracowałem wówczas
również zasadę działania całej odmiennej
klasy urządzeń darmowej energii, jakie noszą
ogólną nazwę "telekinetycznych influenzmaschine"
(dla przykładu, słynna "Thesta-Distatica" ze
Szwajcarii, która w chwili obecnej jest najbardziej
doskonała ze wszystkich urządzeń darmowej
energii zbudowanych na naszej planecie, należy
właśnie do klasy telekinetycznych influenzmaschine).
Potem zdecydowałem się zbudować owe urządzenia.
Niestety, zaraz po tym jak ukończyłem wykonywanie
ich szczegółowych konstrukcji i zakupiłem podzespoły,
przez ogromnie dziwny "zbieg okoliczności" moi
przełożeni z Uniwersytetu Otago w Dunedin, Nowa
Zelandia, zdecydowali się wyrzucić mnie z pracy.
Tamta strata pracy wykładowcy uniwersyteckiego
uczyniła zupełnie niemożliwym skompletowanie
któregokolwiek z urządzeń darmowej energii jakie
wynalazłem. Wszakże, w tak przykrej sytuacji,
znalezienie następnej pracy oraz przeżycie stało
się moim najważniejszym zadaniem. Ironicznie,
ci sami administratorzy nauki którzy ubliżali
moim badaniom i aktywnie powstrzymywali
mnie przed zbudowaniem moich urządzeń
darmowej energii, już wkrótce mogą doświadczyć
borykania się z zaciemnieniami prądu i z brakami
energii, jako ze Nowa Zelandia właśnie zbliża
się do kryzysu energetycznego.
Powyższa fotografia pokazuje mnie kiedy trzymam
w ręku fabrycznie nową maszynę elektrostatyczną
Wimshursta, która jest głównym podzespołem dla
konstruowania telekinetycznych influenzmaschine.
Tuż zaś za moimi plecami, na wysokosci moich
łopatek, zgrupowanie budynków kampusu Uniwersytetu
Otago w Dunedin jest widoczne. Kiedyś miałem
nadzieję że zbuduję tam telekinetyczną influenzmaschine -
niestety zostałem usunięty z pracy zanim zdołałem
osiągnąć ten cel. Proszę odnotować, że zasady
działania i konstrukcja baterii telekinetycznych
mojego wynalazku, a także telekinetycznych
influenzmaschine (znaczy jeszcze jednej klasy
urządzeń darmowej energii do której to klasy
należy słynna Thesta-Distatica ze Szwajcarii),
jest omówione szczegółowo na mojej odmiennej
stronie internetowej jaka, między innymi, może
być oglądana pod nazwą
darmowa energia
z "Menu 2" i "Menu 3".
#E2.
W chwili podejmowania decyzji o rozpoczęciu budowy telekinetycznej influenzmaschine
warto wiedzieć że zbudowanie tego urządzenia jest "najtrudniejszym technicznym zadaniem świata",
chociaż jednocześnie zadaniem wykonalnym samotnie przez pojedynczego ambitnego hobbystę:
Podjęcie budowy telekinetycznej influenzmaschine
jest ogromnie ambitnym zadaniem. Faktycznie
w dzisiejszej sytuacji na Ziemi jest to najtrudniejsze
zadanie na świecie. Wszakże aby osiągnąć w nim
sukces, należy pokonać cały szereg najróżniejszych
poważnych przeszkód. Przykładowo, w sobie samym
należy pokonać rodzaj przekleństwa obecnej cywilizacji,
jakim jest zwyczaj siedzenia na swojej tylnej części,
oglądania telewizji, zajadania kanapek, oraz NIE
czynienia niczego dla poprawy sytuacji swojej i innych.
W sobie samym należy też pokonać wpojone nam
przez ludzką naukę i edukację filozoficznie błędne
przekonanie że takich urządzeń wcale NIE da się zbudować.
Trzeba też pokonać standardowe nawyki myślowe
i zacząć myśleć w sposób po angielsku nazywany
"lateral thinking". Na dodatek to tego wszystkiego,
budowę owej maszyny trzeba realizować z właściwych
pobudek moralnych, opisanych w części #C tej
strony, które muszą być nastawione na faktyczne
dobro naszej cywilizacji, oraz zamanifestowane
poprzez unikanie utrzymywania czegokolwiek w tajemnicy.
Wszystko to zaś trzeba uzypełniać zdrowym rozsądkiem,
doskonałą i szeroką wiedzą, oraz umiejętnością
samodzielnego znajdowania potrzebnej nam informacji.
Jedynym sprzyjającym faktem w tej budowie, jest
że telekinetyczne influenzmaschine dają się zbudować
samotnie przez indywidualnego hobbystę w typowo
wyposażonym domowym warsztacie lub garażu.
Wcale NIE trzeba więc dla ich zbudowania dużego
zespołu rozwojowego czy drogo wyposażonego
laboratorium. Ponadto sprzyjającym faktem jest
też że
Bóg
jest szczególnie zainteresowany rozwojem tego
urządzenia i będzie uważnie nadzorował każdy
nasz krok na drodze do jego zrealizowania.
Faktycznie też podejmując budowę tej maszyny
stajemy się automatycznie budowniczymi
sponsorowanymi bezpośrednio przez samego Boga.
Ponieważ zbudowanie tej maszyny jest faktycznie
najtrudniejszym zadaniem świata wykonalnym
przez pojedyńczą osobę, na próbach zbudowania
tego urządzenia "połamali sobie zęby" rozliczni
próbujący. Tylko na tej stronie w punkcie #B2
wyjaśniłem, że klęskę w próbach zbudowania takiej
maszyny poniósł sam Paul Baumann ze swoim
dużym zespołem (i to na przekór że mieli oni do wglądu
trzy działające prototypy takich maszyn), a prawdopodobnie
nawet sam Nitschel działający pod szyldem "Vene"
(i to na przekór że uprzednio zbudował on aż trzy
takie maszyny). Ja wiem o kilku dalszych osobach
które poniosły klęski w próbach zbudowania
telekinetycznej influenzmaschine, jednak NIE
ma potrzeby aby ich wszystkich tutaj wskazywać.
Fot. #E2: Jeden z całego szeregu prototypów
maszyn budowanych w różnych krajach świata,
które usiłowały zduplikować konstrukcję telekinetycznej
influenzmaschine zwanej "Thesta-Distatica" a zbudowanę
przez szwajcarską komunę religijną Methernitha.
Powyższa dwutarczowa "telekinetyczna influenzmaschine"
była budowana przez grupę zwaną "Vene" z
najbliższego do Methernitha miasteczka
Thun. Podobnie jednak jak wiele innych
prób tego rodzaju, powyższa maszyna nigdy nie
zadziałała. Znawcy przedmiotu by stwierdzili,
że najwyraźniej budowniczemu tej maszyny
zabrakło ekspertyzy technicznej i mocy
wykonawczej dostępnych zespołowi
rozwojowemu z Methertnitha. Ja natomiast
bym stwierdził, że z powodów opisanych
w punkcie #C1 powyżej,
Bóg
zwyczajnie NIE dopuścił aby maszyna ta została
zbudowana bez uprzedniego spełnienia warunków
wyjaśnionych w punkcie #C2 tej strony. Wszakże
nawet zespół rozwojowy Methernithy poniósł klęskę
w swoich wysiłkach zbudowania czwartej (gigantycznej)
wersji technicznej swoich telekinetycznych influenzmaschines -
i to na przekór że miał do swojej dyspozycji całą tą
ekspertyzę techniczną oraz trzy uprzednio zbudowane
i działające prototypy owych maszyn.
Część #F:
Zbudowanie "elektrostatycznego silnika na prąd zmienny"
czyli uzyskanie pierwszego podstawowego podzespołu
telekinetycznej influenzmaschine:
#F1.
Zbudowanie odwracalnej wersji maszyny
elektrostatycznej zwanej "modelem Dra Pająka":
Jak to wyjaśniłem w punkcie #B3 tej strony,
w czasach kiedy ciągle pracowałem jeszcze na
Otago University
z Dunedin w Nowej Zelandii, zupełnie na poważnie
przygotowywałem wówczas podjęcie w Nowej Zelandii
seryjnej produkcji opisywanych tutaj telekinetycznych
influenzmaschine. Wszakże wiedziałem wówczas
już dokładnie jaka jest zasada działania owych
telekinetycznych influenzmaschine. Na Otago
University miałem też dostęp do urządzeń
pomiarowych i do laboratorium badawczego
w których zamierzałem zmontować razem
i dopracować w szczegółach prototyp
produkcyjny owej potrzebnej ludzkości
maszyny. Chociaż więc po mojej
utracie pracy na Otago University
zmuszony zostałem zrezygnować z tamtych
planów, plany te nadal istnieją i nadal ich
najważniejsze szczegóły jestem teraz w stanie
zrekonstruować i opublikować. Ponieważ
zaś były one realistyczne, wykonalne przez
niemal każdego, oraz naukowo zoptymalizowane
pod względem łatwości ich urzeczywistnienia,
każdy kto nosi się z zamiarem zbudowania
tej maszyny ma największą szansę sukcesu
jeśli będzie postępował zgodnie z tamtymi
moimi planami. Dlatego postulując tutaj
zbudowanie "elektrostatycznego silnika na
prąd zmienny" w ramach pierwszej fazy budowy
telekinetycznej influenzmaschine, faktycznie
nawracam do tamtych swoich starych planów
i wyjaśniam tutaj ich szczegóły.
Zbudowanie "elektrostatycznego silnika na prąd
zmienny" w ramach pierwszej fazy budowy
telekinetycznej influenzmaschine faktycznie
sprowadza się do wykonania tzw. "modelu
Dra Pająka" maszyny elektrostatycznej. (Nazwa
tego modelu wywodzi się z czasów kiedy negocjowałem
podjęcie jego seryjnej produkcji z fabryką w Nysie.
Inżynierowie owej fabryki jego dokumentację i opisy
nazywali wówczas właśnie "modelem Dra Pająka".
Potem ta nazwa do niego już przylgnęła i była
używana w moich dalszych publikacjach.) Model
ten zaprojektowałem jeszcze na Otago University
w czasach kiedy zabierałem się za podjęcie
budowy telekinetycznej influenzmaschine.
Esencja owego "modelu Dra Pająka"
sprowadza się do tego, że stanowił on odwracalną
wersję maszyny elektrostatycznej, która
została tak zaprojektowana, aby mogła pracować
zarówno jako elektrostatyczny generator elektryczności
(czyli jako maszyna elektrostatyczna) jak również jako
silnik elektrostatyczny (tj. jako podstawowy podzespół
telekinetycznych influenzmaschines). Mianowicie,
ów "model Dra Pająka" miał w sobie wszystkie elementy
zarówno maszyn elektrostatycznych, jak i silników
elektrostatycznych. Dlatego był bardzo łatwy do
testowania i do dopracowywania jego szczegółów.
Kiedy miał on pracować jako maszyna elektrostatyczna,
jego tarcza napędzana była ręcznie krobką,
podczas gdy generowany przez niego
ładunek elektryczny mógł być zbierany z jego
terminala wyjściowego. Aby zaś przetransformować
go w silnik elektrostatyczny, wystarczyło zdjąć pasek
który łączył jego korbkę z tarczą, dostarczyć
prąd elektryczny do jego terminala wyjściowego,
oraz zakręcić wstępnie jedną z jego tarcz. Jego
tarcze następnie obracały się już same napędzane
dostarczanym do niego prądem elektrycznym.
Ów "model Dra Pająka" stanowił więc już gotowy
pozespół bazowy dla telekinetycznej influenzmaschine.
Moim planem było wówczas, że zlecę polskiej
fabryce maszyn elektrostatycznych w Nysie
seryjną produkcję owego "modelu Dra Pająka".
(W owym czasie adres tamtej fabryki był jak
następuje: Fabryka Pomocy Naukowych w Nysie,
ul. Słowiańska 43, 48 300 Nysa, Poland; Tel: 2491.)
Po zaimportowaniu zaś do Nowej Zelandii serii
maszyn owego "modelu Dra Pająka" domontuję
do nich jedynie "baterię telekinetyczną" i "sterownik
prędkości tarcz", oraz zintegruję wszystkie części
w jedną pracującą całość. Otrzymane zaś w ten
sposób telekinetyczne influenzmaschines będę
upowszechniał (sprzedawał) po świecie jako gotowe
telekinetyczne generatory darmowej energii.
W ramach realizacji owego planu zdołałem nawet
przekonać ówczesną dyrekcję fabryki w Nysie
do podjęcia seryjnej produkcji "modelu Dra Pająka".
Niestety, moje następne zwolnienie z pracy na
Uniwersytecie w Otago, bezrobocie, oraz konieczność
tułaczki po świecie "za chlebem" zrujnowały tamte plany.
"Model Dra Pająka" jest opisany relatywnie dobrze
w podrozdziale 5.4 z polskojęzycznej monografii
[6/2].
Jest on także zaprezentowany w podrozdziale
K2.3.4 z tomu 10 monografii
[1/4] -
tyle że w owej [1/4] NIE jest on już nazywany
"modelem Dra Pająka".
Ponieważ jednak czytelnik może nie mieć dostępu
do monografii [6/2] czy [1/4] i do tamtych opisów, skrótowo
wyjaśnię jego budowę i działanie na niniejszej stronie.
Jedyne więc co czytelnik musi uczynić aby zrealizować
pierwszy etap budowy telekientycznej influenzmaschine
(czyli aby zbudować "silnik elekrostatyczny na
prąd zmienny") to zbudować sobie taki "model
Dra Pająka".
#F2.
Najważniejsze szczegóły konstrukcyjne odwracalnej wersji
maszyny elektrostatycznej zwanej "modelem Dra Pająka",
wraz z uzasadnienieniami takiego a nie innego ich zaprojektowania:
Zanim też się przystąpi do realizacji tego projektu najpierw wykonać należy pełną dokumentację konstrukcyjną tej maszyny i upewnić się, że pod względem wymiarowym i działaniowym wszystko jest sprawdzone i poprawne. W dokumentacji tej przewidzieć i rozrysować powinno się współdziałanie, położenie, wymiary, konstrukcję, sposób zamontowania, oraz sposób późniejszego regulowania i udoskonalania wszelkich elementów konstrukcyjnych jakie wymagane będą w budowanym przez siebie telekinetycznym agregacie prądotwórczym. Szczególnie dobrze w dokumentacji tej powinno się rozpracować następujące aspekty:
5A. Konstrukcję, wymiary i wzajemne rozmieszczenie wszystkich części budowanego ageregatu. Przykładowo dla ułatwienia późniejszych udoskonaleń obie tarcze agregatu powinny posiadać co najmniej średnicę 55 cm, tj. nie mniejszą niż średnica tarcz w Thesta-Distatica (w maszynie Wimshursta V5 43 posiadają one tylko średnicę 250 mm). Zasada jest przy tym, że im większa jest maszyna i jej tarcze, tym łatwiej przyjdzie potem wprowadzać do niej poprawki i udoskonalenia. Jednak po przekroczeniu przez średnice tarcz wartości około 1 m, maszyna staje się już zbyt ciężka i nieporęczna.
5B. Przy budowie maszyny z dwoma tarczami - wymuszanie przeciwbieżnego ruchu obu tarcz. Wymuszenie to najlepiej uzyskać przez pojedyńczy pasek który jednocześnie napędza wrzecionko (Ts) - jak to pokazano na rysunku K5 (e). Pamiętać przy tym należy o mechaniźmie napinania tego pasa. Ponadto rekomendowałbym, aby wrzecionko (Ts) umieszczone było ponad obu tarczami, nie zaś poniżej nich - jak to ma miejsce w Thesta-Distatica. Powodem jest, że w dalszych etapach prac rozwojowych wrzecionko to, oraz współpracujący z nim dynamo-motor (Dm) wymagały będą najróżniejszych przeróbek i udoskonaleń, a także nieustannego regulowania. Stąd powinien istnieć łatwy dostęp do wrzecionka i dynamo-motoru, tak aby nie było konieczne odmontowywanie obu tarcz za każdym razem kiedy trzeba dostać się do wrzecionka. (W Thesta-Distatica dostęp ten jest bardzo utrudniony.) Z kolei umieszczenie wrzecionka u góry agregatu nakłada wymóg aby głowica (ho) oraz np. magnesy (Mo) i (M) znajdowały się u dołu tarcz.
Wrzecionko (Ts) będzie utrzymywało 6 lub 8 magnesów, współpracujących z elektrodami obu tarcz oraz z dynamo-motorem. Stąd obroty tego wrzecionka powinny zostać tak dobrane, aby umożliwiały one współpracę indywidualnych magnesów z indywidualnymi elektrodami. To zaś oznacza, że przełożenie prędkości pomiędzy wirującymi tarczami i wrzecionkiem powinno być odpowiednio 1:8 albo też 1:6. Gotowe rozwiązanie dla tego wrzecionka oraz współpracującego z nim dynamo-motoru uzyskać można ze starych motocykli, np. WFM. (Ich dynamo budowane było wszakże jako wirująca tarcza z ośmioma magnesami współpracująca z cewkami dynama.)
5C. Napęd i rozruch tarcz. Podczas prób, tarcze często będą musiały być napędzane. Należy więc przewidzieć i rozwiązać sposób tego napędzania - albo za pomocą korbki, albo małego silniczka elektrycznego (zasilanego z sieci). W przypadku rozwiązania z korbką, napęd przykładowo podawany może być tylko na przednią tarczę za pośrednictwem pojedyńczego (zrzucalnego) paska i korbki. Korbka zaopatrzona powinna być w balast przeciwwagowy, jaki zabezpieczy jej wyważone wirowanie inercyjne po zaprzestaniu jej napędzania ręką. Z przedniej tarczy na tylną napęd ten przekazywany będzie za pośrednictwem przeciwbieżnej przekładni pasowej opisanej już w punkcie 5B.
5D. Zasadę minimalizowania oporów ruchu poprzez zastosowanie łożysk kulkowych (tj. zamiast łożysk ślizgowych stosowanych w tradycyjnych maszynie Wimshursta, np. maszynie V5 43). Na łożyskach tych powinny być osadzone wszystkie części wirujące (tj. obie tarcze, wrzecionko (Ts), koła pasowe, oraz ewentualna korbka). Rozwiązania techniczne i gotowe podzespoły jakie tu mogą zostać użyte daje się łatwo podpatrzeć i zaadoptować z konstrukcji rowerów.
5E. Liczbę elektrod (e). Liczba ta powinna być podzielna przez 8 (tj. przez ilość pozycji kątowych głowic), zaś po pomnożeniu jej przez szybkość obrotową tarcz (n) powinna dać częstotliwść roboczą baterii telekinetycznej (R) wbudowanej w tą maszynę, równą częstotliwości prądu z sieci, tj. f=e•n=50 [Hz]. Stąd dla średnicy obu tarcz d=55 cm (najłatwiej i najbezpieczniej wykonywanych z przeźroczystego pleksiglasu), najlepiej aby uzyskały one po 48 drabinkowatych elektrod rozmieszczonych równomiernie na ich obwodzie (zamiast po 30 elektrod istniejących w maszynie V5 43). Każda z tych elektrod posiadałaby wtedy długość około 190 mm. Knoby stykowe (w kształcie pinesek) osadzone powinny być po wewnętrznej, osiowej stronie elektrod (a nie jak w V5 43 po ich zewnętrznej stronie).
5F. Bezpieczeństwo eksperymentującego i obserwatorów. Już na etapie projektowania należy zwrócić uwagę, aby budowana maszyna była bezpieczna podczas eksperymentowania. Należy wszakże pamiętać, że wytwarzane na niej napięcie czasami przekroczy 700 Volt, przy mocy około 3 kW. To zaś oznacza, że jest ona w stanie zabić nieostrożnego dotykalskiego. Wszystkie przewody i podzespoły na jakich panowało będzie owo napięcie powinny więc być starannie zaizolowywane od zewnątrz i zabezpieczone przed przypadkowym dotknięciem. Ponadto bezpieczniki przeciążeniowe powinny zabezpieczać przed zwarciem. Problem jest też z tubą w jakiej panuje próżnia i wypełniona jest trującą rtęcią. W dotychczasowej konstrukcji łatwo spowodować jej pęknięcie i rozprysk rtęci. Wszakże w szwajcarskiej Thesta-Distatica tuba ta umieszczona jest na górze maszyny, co czyni ją szczególnie podatną na przypadkowe uderzenie. Aczkolwiek jest to spektakularne umieszczenie i zapewne w wersjach tej maszyny przeznaczonych na rynek migotliwe jarzenie się tej tuby będzie dodawało maszynie atrakcyjności, jednak w wersji przeznaczonej do eksperymentowania sugerowałbym aby tubę schować w środku płyty podstawowej i dobrze osłonić przed przypadkowym stłuczeniem. Oczywiste powinny być też takie "dodatki bezpieczeństwa", jak uchwyty do łatwego przenoszenia maszyny, pokrywy osłaniające, zamek/stacyjka zabezpieczające przed przypadkowym uruchomieniem przez dzieci, itp.
5G. Dodatkowe nieruchome płyty uchwytowe i półki z pleksiglasu wprowadzone z obu stron tarcz. Umożliwiają one późniejsze montowanie głowic indukujących, grzebieni zbierających, przewodów doprowadzających, itp.
(a)
(b)
(c)
Rys. #F1abc: Wygląd dwutarczowej
telekinetycznej influenzmaschine,
podobnej do "Thesta-Distatica" z
Methernitha, pokazanej w trzech
odmiennych wydokach. Mianowicie
maszyna ta pokazana tutaj jest (a)
w widoku z przodu, (b) w widoku z boku,
oraz (c) w widoku z tyłu. Tzw. "model Dra
Pajaka" był projektowany w taki sposób
aby po ukończeniu wszystkich faz budowy
telekinetycznej influenzmaschine uzyskana
została maszyna bardzo podobna do
tej pokazanej powyżej.
(Kliknij na którykolwiek powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu, albo aby przemieścić go w inne miejsce ekranu.)
Rys. #F1a (lewe):
Wygląd telekinetycznej influenzmaschine
oglądanej od przodu. Na rysunku zaznaczono
symbolami poszczególne podzespoły istotne
dla jej zadziałania.
Rys. #F1b (środkowy):
Wygląd telekinetycznej influenzmaschine
oglądanej z jej lewego boku. Na tym rysunku
też zaznaczono symbolami poszczególne
podzespoły istotne dla jej zadziałania.
Rys. #F1c (prawy):
Wygląd telekinetycznej influenzmaschine
oglądanej od tyłu. Na tym rysunku
też zaznaczono symbolami poszczególne
podzespoły istotne dla jej zadziałania.
* * *
Rys. #F2: Struktura nośna (rama) telekinetycznej influenzmaschine. Do owej ramy wszystkie podzespoły influenzmaschine są potem montowane.
(Kliknij na powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu, albo aby przemieścić go w inne miejsce ekranu.)
Część #G:
Zbudowanie "baterii telekinetycznej"
czyli uzyskanie drugiego podstawowego
podzespołu telekinetycznej influenzmaschine:
#G1.
Jak zbudować "baterię telekinetyczną":
"Bateria telekinetyczna" jest owym podzespołem
telekinetycznej influenzmaschine, który generuje
elektryczność z wydajnością ponad 100%.
Kiedyś na świecie były już produkowane
fabrycznie prymitywne wersje tego ogniwa.
Nazywano je "radiami kryształkowymi" - po
szczegóły patrz opisy ze strony
fe_cell_pl.htm - o podejściu do budowy ogniwa telekinetycznego.
Jak zbudować "baterię telekinetyczą" opisane
zostało relatywnie dobrze w podrozdziale K2.4.2
z tomu 10 monografii
[1/4],
a także na odrębnej stronie internetowej
fe_cell_pl.htm - o podejściu do budowy ogniwa telekinetycznego.
Jedyne więc co czytelnik musi uczynić aby
zrealizować również i niniejszy drugi etap
budowy telekienetycznej influenzmaschine
(czyli aby zbudować "baterię telekinetyczną")
to zbudować sobie i wytestować owo urządzenie.
Kiedy "baterię telekinetyczną" zintegruje się z
opisanym poprzednio "silnikim elektrostatycznym"
faktycznie otrzyma się już zgrubnie działającą
telekinetyczną infuenzmaschine. Tyle że jej
praca będzie raczej eratyczna i wysoce zależna
od warunków zewnętrznych. Aby jej pracę uczynić
niezawodną i powtarzalną, konieczne jest dodanie
"sterownika obrotów tarcz" opisanego w następnej
części.
Część #H:
Zbudowanie "sterownika szybkości obrotowej tarcz"
czyli uzyskanie trzeciego i ostatniego podstawowego
podzespołu telekinetycznej influenzmaschine:
#H1.
Jak zbudować "sterownik szybkości obrotowej tarcz":
Jedyna funkcja "sterownika szybkości obrotowej
tarcz" polega na utrzymywaniu stałej prędkości
obrotowej tarczy (lub tarcz) całej maszyny zawsze
na tej samej wartości 60 obrotów na minutę
(albo 1 obrót na sekundę).
Jak zbudować "sterownik szybkości obrotowej
tarcz" opisane zostało relatywnie dobrze w
podrozdziale K2.3.3 z tomu 10 monografii
[1/4],
a także zgrudnie podsumowane na odrębnej
stronie interrnetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Jedyne więc co czytelnik musi uczynić aby
zrealizować również ten trzeci i ostatni etap
budowy telekienetycznej influenzmaschine
(czyli aby zbudować "sterownik szybkości obrotowej tarcz")
to zbudować sobie, wytestować owo urządzenie,
oraz potem zintegrować je z pozostałymi
zespołami telekinetycznej influenzmaschine.
Rys. #H1: Schemat kinematyczny influenzmaschine.
Zilustrowano podzespoły dokonujące ruchu obrotowego,
tj. tarcze przednią (dc) i tylną (dg), przednie (Pc) i tylne
(Pg) koła pasowe obu tarcz, pas (B), oraz wrzecionko
(Ts) dla "sterownika szybkości obrotowej tarcz" z jego
dwoma kołami pasowymi - ułożyskowanym (Pb) i
zaklinowanym (Pr). Zauważ że oś obrotu wrzecionka
(Ts) leży w płaszczyźnie prostopadłej do osi obrotu tarcz
szklanych (dc) i (dg). Owo wszecionko (Ts) jest praktycznie
wirującym podzespołem "dynamo-motoru" który steruje
pracą tej maszyny.
(Kliknij na powyższy rysunek aby zobaczyć go w powiększeniu, albo aby przemieścić go w inne miejsce ekranu.)
Część #I:
Fakty które jednoznacznie dowodzą że urządzenia telekinetyki mimo wszystko
da się zbudować - czyli filozoficzne podstawy działania urządzeń telekinetyki:
#I1.
Dzisiejsze "naukowe prawa" jakoby rządzące
energią, są jak ostrzeżenia średniowiecznej
inkwizycji na temat podróży do krańców świata:
Motto:
"Poprzez sformułowanie 'praw' które jakoby rządzą energią,
jednak bez uprzedniego wypracowania 'definicji' energii,
dzisiejsza nauka ludzka wprowadziła sama siebie w rodzaj
'pułapki światopoglądowej' która zamyka przed ludzkością
dostęp do nieograniczonych źródeł energii oferowanych nam
przez atrybuty naturalnych programów zwanych 'energia'."
Aczkolwiek może to nas ogromnie szokować,
tzw. "prawa" które według dzisiejszej nauki
jakoby rządzą energią, są równie absurdalne
jak ostrzeżenia mnichów z okresu wczesnego
średniowiecza na temat podróżowania do krańców
świata i wpadania tam w przepaść wprost do
"piekła". Wszakże prawa te zostały sformułowane
zanim nauka zdołała wypracować wiedzę czym
właściwie jest owa "energia". Nie mając zaś
pojęcia czym naprawdę jest energia, nauka
nie posiadała ani podstawy logicznej ani też
wymaganych danych aby odkryć prawdziwe
prawa które rządzą ową energią. Z kolei błędne
założenie naukowców że "prawa" które dawniej
już opracowała są jakoby
poprawne, uniemożliwiają nauce ustalenie czym
naprawdę jest owa "energia" i jakie prawa naprawdę
nią rządzą. W rezultacie w sprawach energii oficjalna
nauka ziemska wprowadziła się w sytuację
"psa starającego się ugryść własny ogon", czyli
w rodzaj "pułapki światopoglądowej" niemal bez
wyjścia. W niniejszym punkcie postaram się
uzasadnić powyższe ustalenia.
Problem ze średniowiecznymi mnichami np. obsługującymi
inkwizycję polegał na tym że wydawali oni werdykty
i ostrzeżenia wyłącznie na bazie swojej własnej
wyobraźni, zamiast na bazie naukowo ustalonych
faktów. Przykładowo, mnisi ci NIE mieli najmniejszego
pojęcia na temat kształtu Ziemi. Niemniej wypowiadali
definitywne i autorytatywne sądy na temat podróży do
krańców świata. Nie znając zaś definicji Ziemi która
m.in. oddawałaby właściwy kształt naszej planety,
mnisi ci wyobrażali sobie że świat jest płaski
jak placek, zaś na swoich krańcach kończy się
przepaścią wiodącą wprost do piekła. Zgodnie
więc z ichnimi stwierdzeniami, każdy kto w średniowieczu
usiłowałby popłynąć statkiem np. do dzisiejszej
Nowej Zelandii lub Australii, na pewnym etapie swojej
podróży spadłby z krańca Ziemi i wylądowałby
w "piekle". Aby więc uratować takiego zuchwalca
przed "piekłem", mnisi owi na wszelki wypadek
palili go na stosie natychmiast kiedy wyraził on chęć
wyruszenia w tak daleką podróż. Co najbardziej
jednak szokuje, że to dziwne średniowieczne
zachowanie dzisiejsi "postępowi" naukowcy
dokładnie kopiują w sprawach energii.
Rozważmy więc jak i dlaczego stwierdzenia
dzisiejszej oficjalnej nauki ziemskiej na temat
energii dokładnie kopiują zachowania tamtych
średniowiecznych mnichów. Ano, na przekór
że nauka ta NIE wypracowała sobie definicji
która wyjaśniałaby czym naprawdę jest owa
"energia" oraz jak owa energia działa, ciągle
nauka ta upierała się przy formułowaniu
"praw" w rodzaju "zasady zachowania energii"
czy tzw. "praw termodynamiki". Stąd jedyne
na czym owe "prawa" bazowały, było kilka
przekonań i wierzeń, bardzo podobnych do tych
które ludzie wczesnego średniowiecza posiadali
na temat kształtu Ziemi. Wszakże NIE znając definicji
energii która by dokładnie wyjaśniała czym
faktycznie owa energia jest, dzisiejsza nauka
wcale NIE posiada racjonalnych podstaw do
formułowania "praw" które opisują zachowania
owej energii. Przecież stwierdzanie jak energia
się jakoby zachowuje, podczas gdy się NIE ma
najmniejszego pojęcia czym owa energia naprawdę jest, dokładnie
kopiuje owe opinie średniowiecznych mnichów
na temat co się stanie jeśli ktoś wybierze się do
krańców świata - wypowiadane w sytuacji gdy
faktycznie nikt NIE wiedział wówczas jaki kształt
ów świat naprawdę posiada.
Aby dokładniej zilustrować tutaj jak bezpodstawne
są opinie dzisiejszej nauki na temat cech i zachowań
energii, rozważmy przykład definicji energii którą
nauka ta dzisiaj dysponuje. Aczkolwiek zależnie
od podręcznika który się użyje, definicje te mogą
się nieco różnić użytymi słowami, generalnie
wszystkie one będą stwierdzały coś w rodzaju, że
"energia jest to zdolność do wykonywania pracy".
Innymi słowy, obecna definicja naukowa energii
jest kopią średniowiecznej definicji planety Ziemi,
która stwierdzała coś w rodzaju że "Ziemia jest to
miejsce życia boskich stworzonek". Znaczy żadna
z tych definicji faktycznie nic nas NIE naucza o
cechach czy działaniu tego co opisuje. Przykładowo,
w przypadku energii jej dzisiejsza odicjalna definicja
naukowa nadal NIE wyjaśnia
natury energii ani nie pozwala na wywnioskowanie
zachowań energii. Z kolei w przypadku planety Ziemia,
średniowieczna definicja NIC nie wyjaśniała na
temat kształtu Ziemi ani nie pozwalała wywnioskować
jak po Ziemi dałoby się bezpiecznie podróżować.
Żadna też z owych definicji zupełnie nie zezwala
aby cokolwiek wnioskować na temat "praw" które
rządzą tym co jest nimi zdefiniowane.
Oczywiście, naukowcy mogą również usiłować
zdefiniować energię na podstawie "praw" które
jakoby rządzą jej zachowaniem. Przykładowo
z treści "zasady zachowania energii" wynikałoby
że "energia" jest rodzajem "niezniszczalnej
substancji czy płynu", a stąd podlega ona "prawu
bilansu" zwanemu "zasadą zachowania energii".
Jednak formułowanie definicji energii na podstawie
"praw" które zostały sformułowane bez posiadania
owej definicji, jest logicznie błędne. Przypomina
ono wszakże próbę "ponoszenia siebie samego
za włosy". Innymi słowy, zarówno zrozumienie
energii jako "niezniszczalnego płynu", jak i
"zasada zachowania energii" okrzyknięta że
jakoby obowiązuje dla owego "niezniszczalnego
płynu" są jedną wielką kupą bzdur. Mi osobiście
NIE może pomieścić się w głowie że racjonalni
naukowcy traktują je obie tak jakby były to pewniki.
Wszakże reprezentują one jedynie spekulacje i
puste słowa które bazują na sobie samych - czyli
na tychże spekulacjach i pustych słowach, natomiast
które wcale NIE bazują na otaczającej nas rzeczywistości.
Bezzasadność naukowych "praw" odnoszonych
do energii a sfomułowanych w sytuacji kiedy nauka
wcale NIE zna definicji wyjaśniającej czym właściwie
owa energia jest, najlepiej ilustruje definicja
energii sformułowana przez
teorię wszystkiego
zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
(Należy tutaj odnotować, że jak dotąd Koncept
Dipolarnej Grawitacji wcale nie jest uznawany
przez oficjalną naukę ziemską.)
Definicja ta stwierdza, że "energia jest to rodzaj
najbardziej elementarnego naturalnego programu
rezydującego w przeciw-materii a opisującego
zachowanie się materii w każdej sytuacji jakiej
materia ta może zostać poddana". Szerszy
opis tej definicji zaprezentowany został w publikacjach
wyjaśniających ów Koncept Dipolarnej Grawitacj -
przykładowo w punkcie #E2 z totaliztycznej strony
internetowej
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
albo też w podrozdziałach H4.1 (patrz tam C1) oraz
H9.2 z tomu 4 monografii
[1/5].
Różnica pomiędzy dotychczasowymi definicjami
energii upowszechnianymi przez oficjalną naukę
ziemską, a powyższą definicją energii sformułowaną
przez (ciągle ignorowany przez naukowców)
Koncept Dipolarnej Grawitacji, jest ogromna.
Wszakże Koncept Dipolarnej Grawitacji dokładnie
nam wyjaśnia czym naprawdę jest owa energia.
Tym samym koncept ów dostarcza nam podstaw
naukowych do racjonalnego dedukowania cech i
zachowań owej energii. Jak też się okazuje, energia
faktycznie jest "naturalnym programem" a stąd
wykazuje wszelkie cechy "programu" - nie zaś
cechy "niezniszczalnej substancji czy płynu"
jakie jej nadały dotychczasowe "prawa nauki".
Oczywiście, różnice pomiędzy zachowaniami
"naturalnego programu", a zachowaniami
"niezniszczalnej substancji czy płynu", są ogromne.
Przykładowo, w program można wprawdzie wpisać
algorytm takiego zachowywania się aby "zasada
zachowania energii" była przez niego spełniana w większości
przypadków. Jednak przy złożoności tego programu
odpowiadającej już przez nas poznanym algorytmom zachowań
energii, nieodwołalnie będzie on posiadał zarówno
jakieś celowe wstawki, jak i algorytmiczne paradoksy,
które pozwolą że owa "zasada zachowania energii"
w szczególnych okolicznościach będzie zastąpiona
zupełnie inną zasadą - czasami nawet do niej
odwrotną. Natomiast owa hipotetyczna
"niezniszczalna substancja czy płyn" jaka wynika
z treści dotychczasowych "praw nauki" musi zawsze
spełniać "zasadę zachowania energii". Innymi
słowy, poprzez zdefiniowanie "praw" rządzących
energią, zanim zdefiniowana została sama owa
"energia", oficjalna nauka ziemska sama siebie
wpędza w rodzaj zdradliwej "pułapki światopoglądowej".
Pułapka ta zamyka przed nauką zdolność do
dostrzeżenia lub do poszukiwań mniej typowych
możliwości które faktycznie cechy i faktycznie
zachowania energii oferują ludziom.
Zamknięta w stworzonej przez samą siebie owej
"pułapce światopoglądowej", dzisiejsza oficjalna
nauka ziemska odmawia rozpatrzenia całego
szeregu możliwości generowania energii jakie
stwarzane są przez faktyczne cechy i faktyczne
zachowania energii. Przykłady takich możliwości
to budowanie urządzeń o ponad 100% sprawności
energetycznej, a także budowanie urządzeń obecnie
nazywanych "generatorami darmowej energii",
zaś kiedyś nazywanych "perpetum mobile". Na
przekór że działające prototypy owych urządzeń
zostały już zbudowane i przetestowane na Ziemi,
oraz na przekór że prototypy te faktycznie działały -
jak to opisano na totaliztycznej stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
zapędzona w stworzoną przez samą siebie "pułapkę
światopoglądową" oficjalna nauka uparcie odmawia
uznania istnienia owych urządzeń i możliwości.
Co nawet ciekawsze, dzisiejsza nauka zajmuje tak
zdecydowane stanowisko na przekór że wszystko
co stwierdza na temat energii, faktycznie jest wyssane
z palca i NIE znajduje pokrycia w istniejącej rzeczywistości.
Szokujące, jak bardzo twierdzenia dzisiejszych naukowców
na temat energii kopiują twierdzenia średniowiecznych
mnichów na temat kształtu ziemi. Jest to tym bardziej bolesne,
że podobnie jak średniowieczni mnisi narzucali torturami
swoje poglądy całej reszcie społeczeństwa, dzisiejsza
oficjalna nauka też używa nowoczesnych odmian
średniowiecznego torturowania aby również narzucać
swoje błędne poglądy całej naszej cywilizacji. Tyle tylko
że zamiast palenia na stosie, dzisiejsza nauka stosuje
np. blokowanie dostępu do zatrudnienia i do źródła
utrzymania, publiczne obwinianie, wyzwiska, wyszydzanie,
obrzucanie błotem, itd., itp. (Po przykłady "narzędzi
tortur" używanych przez naukę i naukowców - patrz
opisy losów wynalazków zaprezentowanych na stronie
mozajski.htm - o losach wynalazców pierwszych samolotów na Ziemi,
lub patrz reakcje naukowców na najważniejsze wynalazki
i odkrycia podsumowane w podrozdziale JB7.3 z tomu
7 monografii
[1/4].)
* * *
Podsumujmy teraz najważniejsze wniosek
do którego prowadzą powyższe rozważania.
Mianowicie, odpowiednie użycie "naturalnych
programów", które obecnie nazywamy "energią",
obiecuje ludzkości łatwy dostęp do nieograniczonych
zasobów darmowej energii. Wykorzystanie tych
zasobów darmowej energii NIE powodowałoby
żadnych zniszczeń naturalnego środowiska.
Jedyne co ludzie powinni uczynić aby zacząć
używać ową nieograniczoną energię to podjęcie
masowej produkcji fabrycznej tzw. "urządzeń
darmowej energii" które wykazują ponad 100%
sprawność energetyczną, a więc które działają podobnie
do tzw. "pepetum motion" opisywanych w przeszłości.
Już obecnie istnieją działające prototypy takich
"urzadzeń darmowej energii" - których opisy można
znaleźć m.in. na stronie
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Ponadto ustalenia
teorii wszystkiego
zwanej
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
dowodzą, że owe "urządzenia darmowej energii"
faktycznie mogą być budowane. Niestety, ludzkość
posiada "problem filozoficzny" z podjęciem
budowy oraz z masową produkcją fabryczną
urządzeń które osiągają ponad 100% sprawność
energetyczną, a stąd które w przeszłości
mogły być nazywane "perpetum mobile".
(Po szczegóły na temat obecnych filozofii
ludzi warto zaglądnąć na strony
totalizm_pl.htm oraz
parasitism_pl.htm.)
Mianowicie, jak to wyjaśniono powyżej, oficjalna
nauka ziemska sama wprowadziła się w sytuację
jakby "psa który usiłuje ugryźć własny ogon".
Zapostulowała ona bowiem "prawa" które jakoby
rządzą energią, podczas gdy narazie wcale NIE
wie czym owa energia jest. Na dodatek, obecnie
używa ona bezpodstawnie owe zapostulowane
(rzekome) "prawa" dla definiowania pojęcia
energii i jej zachowań. W ten sposób nauka
domyka cyrkulację pustych spekulacji wprowadzając
się w rodzaj "pułapki światopoglądowej" która
uniemożliwia jej poznanie czym właściwie jest
owa eneria. Pułapka ta powstrzymuje naukę przed
choćby próbą wypracowania poprawnych praw jakie
by opisywały faktyczne zachowanie się owej energii.
Na dodatek do powyższego, dzisiejsza nauka jest
ateistyczna. To zaś ustawia przed jej adeptami
dodatkową "przeszkodę filozoficzną" która w
rzeczywistym wszechświecie wcale nie istnieje
ani nie działa. Mianowicie, uniemożliwia ona
ateistycznym naukowcom zrozumienie, że
wszechświat stworzony przez
Boga,
został celowo zaprojektowany tak inteligentnie,
że w nim "wszystko co jest możliwe do pomyślenia
jest też możliwe do urzeczywistnienia" - co dokładniej
wyjaśnia następny punkt #I2 tej strony.
#I2.
Zgodnie z filozofią
totalizmu
"wszystko co jest do pomyślenia jest także do urzeczywistnienia" -
w tym także urządzenia telekinetyki:
Motto:
"Określone osiągnięcia byłyby niemożliwe tylko
w 'ateistycznym wszechświecie' który powstał
przypadkowo. Natomiast we wszechświecie
stworzonym i zarządzanym iteligentnie przez
Boga,
'każdy czysty cel jest fizycznie osiągalny jeśli
tylko może on zostać myślowo sprecyzowany
oraz jeśli NIE nakłada on wymagania że
wszechświat musi działać w określony sposób
jaki jest przeciwstawny do sposobu na który
Bóg zdefiniował jego działanie'."
Problem jaki dzisiejsi ludzie mają z podjęciem
budowy maszyn telekinetyki zdolnych do osiągnięcia
ponad 100% sprawności energetycznej, jest
typu filozoficznego.
Mianowicie, jak to wyjaśniono w punkcie #D1
odrębnej strony internetowej
god_proof_pl.htm - o dowodach naukowych że Bóg faktycznie istnieje,
ateistyczni naukowcy wierzą (a za nimi wierzy też reszta ludzi),
że w przypadkowo powstałym wszechświecie większość
celów i zamiarów jest niemożliwa do osiągnięcia lub
do zrealizowania. Nawet więc nie próbują osiągnąć
niektórych swoich zamierzeń jakie uznali za nieosiągalne.
Tymczasem okazuje się (jak wyjaśniła to filozofia
totalizmu
na poświęconej jej stronie), że faktyczny wszechświat
stworzony przez Boga został celowo zaprojektowany
aż tak inteligentnie, że "wszystko co jest możliwe do
pomyślenia jest też możliwe do urzeczywistnienia".
Stąd zbudowanie maszyn telekinetyki o ponad 100%
sprawności energetycznej jest też możliwe we
wszechświecie stwoerzonym przez Boga - my jedynie
musimy włożyć w tą budowę nasz trud znalezienia
sposobu na jaki maszyny te da się zrealizować.
Filozofia totalizmu została opisana na odrębnej
stronie internetowej
totalizm_pl.htm - o najbardziej moralnej, postępowej, pokojowej i spełniającej filozofii świata.
To ona wyprowadziła logicznie ten ogromnie
istotny postulat który stwierdza że
"wszystko co jest możliwe do pomyślenia
jest też możliwe do urzeczywistnienia".
Opis dedukcji logicznej wiodącej do
wyprowadzenia tego postulatu zawarty
jest w podrozdziale I5.4.2 z tomu 5 monografii